Kopczyk i Sej jeszcze w Moskwie
W połowie przyszłego tygodnia wysłani do Moskwy polscy prokuratorzy
wojskowi mają zakończyć prace i wrócić do kraju – poinformował kapitan Marcin
Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Podpułkownik Karol Kopczyk i major
Jarosław Sej zapoznają się w Moskwie m.in. z dokumentami śledztwa w sprawie
katastrofy Tu-154M prowadzonego przez stronę rosyjską.
Dwóch polskich prokuratorów zajmujących się śledztwem w sprawie katastrofy
smoleńskiej wyjechało 31 stycznia br. do Moskwy. Pobyt zaplanowany został na
mniej więcej dwa tygodnie. Jeszcze przed wyjazdem prokuratura informowała, że
celem pobytu polskich prokuratorów w Moskwie jest "zapoznanie się ze
zgromadzonym w toku rosyjskiego śledztwa materiałem dowodowym oraz
wyselekcjonowanie tych dokumentów, które z punktu widzenia polskiego śledztwa
wydają się istotne, tak aby następnie polska prokuratura wojskowa w ramach
wniosku o pomoc prawną mogła zwrócić się do strony rosyjskiej o te właśnie
dokumenty". Prokuratorzy mieli wziąć także udział w przesłuchaniach kontrolerów
lotu ze smoleńskiego lotniska: kierownika lotów ppłk. Pawła Plusnina, kierownika
strefy lądowania mjr. Wiktora Ryżenkę, płk. Nikołaja Krasnokutskiego oraz
pomocnika kierownika lotów mjr. W. Łubancewa.
Jak informuje kpt. Maksjan, o przebiegu pobytu prokuratorów opinia publiczna
zostanie poinformowana na konferencji prasowej po ich przyjeździe. Dodaje także,
że dodatkowe wnioski o pomoc prawną do Rosji najprawdopodobniej zostaną jeszcze
skierowane. – Takie wnioski pewnie będą. Natomiast kiedy i co będzie się w nich
znajdowało, w tej chwili jeszcze na to pytanie nie odpowiem. Gdy będzie wniosek,
to będzie nasz komunikat – informuje kpt. Maksjan. Według płk. Zbigniewa Rzepy,
rzecznika naczelnego prokuratora wojskowego, decyzje zapadną po powrocie
Kopczyka i Seja.
Prokuratura podkreśla także, że na razie nie zamierza dodatkowo przesłuchiwać
oficerów BOR, jednak – jak zaznacza Maksjan – jeśli w toku postępowania
prokuratura uzna, że trzeba przeprowadzić jakieś czynności dodatkowe, to wówczas
mogą zostać zadane dodatkowe pytania.
Paweł Tunia
