Kiedy do szkoły?

Odpowiedzialność za młodsze pokolenie i przyszłość Narodu, za dobro konkretnych
osób i całego społeczeństwa skłania do stawiania pytań o czas i jakość kształcenia,
o właściwe dla wszechstronnego rozwoju postawy i sposób ich formowania. Pełna
odpowiedź wymaga uzgodnień dotyczących wartości człowieka, roli rodziny, dojrzałości
szkolnej i czasu podjęcia szkolnych obowiązków.

Wartość człowieka
W określaniu celów dążeń ludzkich i stawianych do realizacji zadań istotna
jest przyjmowana filozofia człowieka. Uznanie, że miarą wartości człowieka
są jego osiągnięcia, poziom produkcji, zasobność konta, sukces wyrażający
się w pokonaniu w zaciekłej rywalizacji wszystkich konkurentów, przyczyni
się do skonstruowania koncepcji wychowawczej skoncentrowanej na zadaniach
z pomijaniem uczestniczących w niej osób. Sprowadzanie roli człowieka do
trybiku w wielkiej machinie biznesu, docenianie tylko osób śmiałych, sprytnych,
rezolutnych, przedsiębiorczych sprzyja postawom roszczeniowym, ekspansji
dążeń i ich zaspokajaniu za wszelką cenę. Oddają to powiedzenia: "przepychanie
się łokciami", "wyścig szczurów", "dążenie do celu po
trupach". W takich kategoriach pojmowania nieważna jest wrażliwość,
delikatność, czułość, nieistotna jest empatia i rozwój uczuciowy, liczą się
zdolności, umiejętności, kreatywność, ustawienia, układy, możliwości, wydolność,
zyski, rezultaty. Pojawia się jednak pytanie: czy istota człowieczeństwa
rzeczywiście zawiera się i wyczerpuje w sprawnościach dobrego pracownika?
Czy wzajemne prześciganie się w walce o jak najlepsze rezultaty to właściwa
atmosfera międzyludzkich odniesień? Koncepcja: "nie stój, gdy świat
idzie do przodu, bo wszyscy cię prześcigną", sprzyja coraz większej
liczbie wiecznie zapędzonych pracoholików, nieznajdujących czasu dla Boga,
siebie i najbliższych, tracących z oczu wartości, których nie da się ocenić
w wymiarach ekonomicznego czy zawodowego sukcesu. Wizja przyszłych korzyści
gospodarczych oraz wybitnych profesjonalnych dokonań skłania rodziców do
mnożenia pomysłów coraz wcześniejszego i intensywniejszego doskonalenia własnych
dzieci, do zwielokrotniania stawianych im wymagań nawet za cenę utraty ich
dzieciństwa i bezpieczeństwa, niekaleczącego psychicznie rozwoju.
Całkowicie odmienne podejście do edukacji i wychowania dziecka wystąpi wśród
uznających, że istotą człowieczeństwa jest zdolność do miłości, że "być
człowiekiem, to znaczy kochać" i że "tym większy człowiek, im większa
jego miłość". Przyjęcie prawdy, że to właśnie miłość jest naczelną zasadą
międzyludzkich odniesień, prowadzi do zrozumienia, że jedynie ta postawa w
pełni stymuluje rozwój i staje się inspiracją twórczości będącej w służbie
dobru. Wybór priorytetów w wyznawanej filozofii życia jest nie bez znaczenia
w kształtowaniu koncepcji pedagogicznej i doborze zasad wychowawczego oddziaływania.

Wartość rodziny
W Polsce, w porówna niu z innymi krajami, rodzina ma uznanie i znaczenie wyjątkowe.
Stwierdzenie: "rodzina Bogiem silna", napawa dumą i zobowiązuje.
Mniejsza niż w innych krajach liczba rozwodów może również świadczyć o przyjmowaniu
określonych postaw wobec zawartego małżeństwa, współmałżonka, dzieci. Koncepcja
życia społecznego dowartościowującego rolę rodziny niesie poczucie bezpieczeństwa
zarówno dla poszczególnych jednostek, jak i całego społeczeństwa będącego
rodziną rodzin. Zaznaczyć należy, że to właśnie rodzina zapewnia zaspokojenie
zasadniczych potrzeb człowieka w wymiarze fizycznym, psychicznym i duchowym.
Kładzie fundamenty wychowawcze, troszczy się o rozwój człowieka we wszystkich
jego wymiarach. Prawdziwy dom rodzinny to nie tylko miejsce, w którym można
uczyć się o miłości, tu się nią po prostu żyje. Bogactwo prawd zyskane poprzez
doświadczenie i świadectwo życia ma szanse na szczególną trwałość i głębię.
Treści osobiście przeżyte zapamiętuje się na dłużej. Właściwe relacje socjalizacyjne
w rodzinie ułatwiają wyjście w szerszy, społeczny świat.
Hierarchiczna teoria potrzeb Maslowa wskazuje, że zaspokojenie potrzeb wyższych
jest możliwe, gdy podstawowe potrzeby niższego rzędu zostały zaspokojone. Potrzeby
rozwoju ujawnią się, gdy wyrównany zostanie niedobór płynący z braku zaspokojenia
potrzeb takich, jak potrzeby fizjologiczne, bezpieczeństwa i afiliacji. Dziecko
oprócz głodu, pragnienia, snu odczuwa potrzebę opieki, a także wolności od
strachu i od lęku, potrzebę miłości, czułości i przynależności. Wymienione
potrzeby najpełniej mogą zostać zaspokojone w rodzinie. Nierealne jest sądzić,
że jakakolwiek instytucja potrafi zastąpić rodzinę w tym zakresie. Próby przeniesienia
niespełnionych w rodzinie oczekiwań na szkołę niosą uzasadnioną gorycz porażki,
niejednokrotnie manifestując się sprzeciwem, buntem, agresją i prowadząc do
wielu innych patologicznych zachowań uczniowskich. To w rodzinie ma się zapoczątkować
rozwój ku wyższym wartościom, będący najpewniejszą ochroną przed popadnięciem
w uzależnienia czy grupy destrukcyjne. W przypadku niewydolności rodzin należy
je wspomagać, a nie wyręczać. Potwierdzają to badania, z których wynika, że
nawet dzieci więźniarek i prostytutek starały się, by obraz własnej matki ukazać
jak najpiękniej. Silna dziecięca potrzeba dobrych relacji rodzinnych powinna
być uwzględniona w kształtowaniu programów edukacyjnych i planów społeczno-politycznych
przez dorosłych. Podkreślić należy, że dopiero po potrzebach tzw. niedoboru
pojawiają się potrzeby rozwoju. Należą do nich: potrzeba szacunku do siebie,
osiągnięć i prestiżu, wiedzy i rozumienia świata, estetyki i religii. Poszerzanie
i pogłębianie wiedzy dokonuje się pod wpływem zaprogramowanych działań specjalistów.
Wskazać jednak należy, że jest to dalszy rozwój tego, co zostało zapoczątkowane
w rodzinie.

Dojrzałość szkolna
Rozpoczęcie nauki wiąże się ze zmianą środowiska oraz wzrostem wymagań stawianych
dziecku. Ustalenie obowiązku szkolnego powinno mieć swoje uzasadnienie w
prawach rozwoju psychicznego dziecka. Chodzi tu o przeobrażenia procesów
poznawczych i emocjonalnych ułatwiających dziecku orientację w otaczającym
je świecie. Aktualne metody i programy klasy I dostosowane są do wieku dziecka
rozpoczynającego naukę w szkole. Zastosowanie ich do nauki dziecka młodszego
może przyczynić się do zawyżania wymagań, którym dziecko nie będzie w stanie
sprostać. Doświadczanie własnej nieudolności oraz częstych porażek u progu
nowej aktywności może łatwo podkopać ufność we własne możliwości, prowadząc
do zniechęcenia i zaburzonego obrazu siebie.
Dojrzałość szkolna wymaga dojrzałości fizycznej, umysłowej, społecznej i emocjonalnej.
Na dojrzałość fizyczną składa się zdrowie dziecka i ogólna sprawność jego organizmu.
Udział w wielogodzinnych zajęciach szkolnych, dźwiganie ciężkiego tornistra,
różnorodne czynności manualne, jak: pisanie, rysowanie, wycinanie, wydzieranie,
konstruowanie, wymagają sporego zasobu sił fizycznych, odporności na zmęczenie,
dobrej sprawności rąk, koordynacji wzrokowo-ruchowej. Prawidłowy rozwój ruchowy
wyraża się w takich umiejętnościach dziecka, jak: przeskakiwanie przez przeszkody,
skakanie na jednej nodze, stanie na jednej nodze, jazda na rowerze i na rolkach,
harmonijne i precyzyjne ruchy bez współruchów, takich jak poruszanie językiem
przy pisaniu lub rysowaniu, będących formą rozładowania nadmiernego napięcia.
Dojrzałość umysłowa to zainteresowanie nauką, chęć czytania, pisania, liczenia,
zdolność koncentracji uwagi, skupienia dłuższy czas na tej samej czynności,
śledzenie opowiadanych lub czytanych treści. To także poprawna pod względem
artykulacyjnym mowa, bogate słownictwo, rozumienie wydawanych poleceń i instrukcji,
rozwinięta wyobraźnia i myślenie pojęciowe. W ocenie umysłowej dojrzałości
dziecka uwzględnia się rozwój percepcji wzrokowej oraz analizy i syntezy słuchowej.
Dojrzałość emocjonalna wyraża się w bogatym i zróżnicowanym przeżywaniu uczuć,
panowaniu nad swymi emocjami. Pracująca w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej
Anna Małysz charakteryzuje dziecko niedojrzałe emocjonalnie jako: wybuchowe,
drażliwe, agresywne, złoszczące się z byle powodu, często popadające w konflikty
z kolegami, lub zahamowane, zalęknione, niepewne, napięte, nadwrażliwe, płaczliwe,
bojące się głośniejszych uwag nauczyciela nawet skierowanych do innych dzieci.
U takich dzieci łatwo o objawy psychosomatyczne, jak: bóle głowy, bóle brzucha,
bezsenność, wymioty i biegunka tuż przed wyjściem do szkoły.
Dojrzałość społeczna charakteryzuje się umiejętnością nawiązywania kontaktów
zarówno z dziećmi, jak i dorosłymi, przestrzeganiem reguł pracy grupowej, dotrzymywaniem
umów, a także obowiązkowością, samodzielnością i zdyscyplinowaniem. Dziecko
dojrzałe potrafi samodzielnie podejmować decyzję np. przy przechodzeniu przez
jezdnię, chętnie przebywa z innymi, podejmuje prace dla innych, nie izoluje
się, nie stroni od zabaw z innymi, odróżnia dobre zachowanie od złego.
Niektóre dzieci mimo osiągnięcia wymaganego wieku szkolnego nie posiadają wystarczającej
dojrzałości szkolnej. Konieczne jest w ich przypadku odroczenie obowiązku szkolnego.
U pewnych uczniów stwierdza się niepełną dojrzałość szkolną, a to wymaga konkretnej
pomocy specjalistycznej, mającej na celu wyrównanie braków. Uczniowie, którzy
nie osiągnęli dojrzałości, narażeni są bowiem na poważne niepowodzenia szkolne.
Diagnoza dojrzałości szkolnej to domena psychologów. Decyzja o posłaniu dziecka
do szkoły lub jej odroczenie z racji niedojrzałości przyszłego ucznia, to zadanie
rodziców podejmowane po zasięgnięciu opinii pedagoga i psychologa. Widać jednak,
jak bardzo poważna jest to decyzja, mogąca stanowić o przyszłości ucznia w
szkole, o jego prawidłowym lub zaburzonym rozwoju, o łatwym lub niezmiernie
trudnym rozwiązywaniu problemów i wypełnianiu powierzanych mu zadań. Wielość
funkcji, które muszą dojrzeć przed podjęciem przez dziecko obowiązku szkolnego,
wskazuje, że każdy rok, a nawet miesiąc życia może mieć istotne znaczenie.
Próba przyspieszania tego procederu, a zwłaszcza przedwczesne posłanie niedojrzałego
jeszcze dziecka do szkoły, może świadczyć o nieodpowiedzialności dorosłych,
a dla ucznia mieć znaczenie wyjątkowo niekorzystne.

Obowiązek szkolny
Artykuł 70 Konstytucji RP stanowi: "Każdy ma prawo do nauki. Nauka do
18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa
ustawa". Podkreślić należy, że czas obowiązkowego kształcenia w Polsce
jest dłuższy niż w innych krajach, gdyż Anglicy, Francuzi, Hiszpanie, Rosjanie
i Szwedzi kończą obowiązkowe kształcenie w wieku 16 lat, a Włosi nawet 14.
Niektórzy uparcie dążą do tego, by obniżyć wiek wstępu do polskich szkół do
5. roku życia dziecka. Jeśli dziecko 5-letnie miałoby podlegać obowiązkowi
szkolnemu, to pojawia się pytanie, czy przedszkole zaczynające się obecnie
od 3. roku przesunie się na drugi rok życia dziecka? Pisano już o tym kiedyś,
słusznie nazywając takie działanie upaństwowionym dzieciństwem. Praktyki wczesnego
wyrywania dziecka z rodziny są niebezpieczne, tym bardziej że ujawnianie się
skutków błędów wychowawczych z dzieciństwa rozkłada się na lata, niejednokrotnie
zaskakując swą wyrazistością nawet dorosłego człowieka. Zwolennikami instytucjonalnego
wychowania mogą być przeciwnicy rodziny pragnący wykorzystać prawo pierwszych
połączeń do większej skuteczności własnej, manipulacyjnej edukacji. Do lansowania
takiej wizji mogą przyczyniać się wpływy niektórych organizacji, stowarzyszeń,
a nawet sekt zdążających do ograniczenia wpływu rodziców na dzieci i rozszerzenia
własnego oddziaływania. Mogą to być również, odziane w słowa pozorujące troskę
o dziecko, interesy niektórych grup zawodowych. W takich sytuacjach wskazana
jest tym większa ostrożność i rzeczywista ochrona dzieci, które same bronić
się nie mogą. Pospieszne wysyłanie dziecka do szkoły niektórzy tłumaczą słowami: "dajmy
mu szansę". Jest to tendencja dyktowana niekiedy lękową skłonnością zdobywania
coraz to nowych umiejętności, by nie dać się wyprzedzić w przyszłym wyścigu
szczurów. Widmo młodych wilków rodzi w niektórych rodzicach obawę: "czy
moje dziecko sobie poradzi, czy go kiedyś nie zagryzą, nie rozdepczą".
To wcześniejsze wypychanie z gniazda ma służyć kształtowaniu do przyszłej walki
z innymi, walki o to, by być sprawniejszym, kompetentniejszym, bogatszym i
na lepszym stanowisku. Pojawia się jednak pytanie: czy to właściwa motywacja?
Czy życie to szybkie wspięcie się na wyżyny i "dziobanie" innych?
Czy tak się buduje człowieczeństwo i kształtuje udane relacje międzyludzkie?
Jak by wyglądało życie ludzi znających mnóstwo teorii, olśniewających swym
umysłem i umiejętnością obsługi różnorodnych maszyn, jeśli nie nauczyliby się
kochać drugiego człowieka? A co będzie, jeśli zbyt młode pisklę po prostu spadnie,
nie umiejąc fruwać? Jakie doświadczenia przeżyje dziecko przedwcześnie wyrwane
z ciepła domowego ogniska, przytłoczone obowiązkami ponad własne siły, przerażone
własną nieporadnością i ogromem wymagań wielkiego i jawiącego się jako straszny
i nieprzyjazny świata? Wszelki obowiązek, w tym także szkolny, łatwiej nieść,
gdy jest się bardziej dojrzałym i ma się pozytywny obraz siebie. Do podejmowania
obowiązków i sprostania im trzeba dorastać. Psychologia rozwojowa poucza o
zdolnościach osiąganych na poszczególnych etapach rozwoju. Rozwój jednak nie
jest ani równomierny, ani identyczny u wszystkich. Osiągnięcie dojrzałości
szkolnej nieodzownej dla podjęcia obowiązku szkolnego wymaga i czasu, i rodzicielskiego
wsparcia.
Nie będzie dobrze funkcjonować w szkole dziecko, którego rodzice chcą po prostu
pozbyć się z domu, wypychając je pod kuratelę innych. Okazuje się czasami,
że to własna wygoda, a nie faktyczne dobro dziecka może być motywacją niektórych
osób żądających dla dzieci wcześniejszej edukacji. Roszczenia te mogą być związane
z niechęcią wobec dzieci w ogóle, zaskoczeniem ciążą, wizją odsunięcia od siebie
ciężaru. Nieliczenie się z dobrem dziecka, stawianie wyżej własnych zajęć lub
potrzeby pozyskiwania dochodów to kolejne postawy sprzyjające decyzji wcześniejszego
wysłania dziecka do szkoły. Warto by było podjąć badania psychologiczne wśród
rodziców dla określenia cech współwystępujących z pragnieniem wcześniejszego
i późniejszego posyłania dzieci do szkół. Cenne byłyby dokonane przez nich
charakterystyki obrazu ich dziecka, ich własnych osobowości i stopnia więzi
z dzieckiem. Podkreślić jednak należy, że człowiek jest w stanie kochać, jeżeli
sam zostanie nasycony miłością. Holenderscy psychiatrzy A. Terrive i C. Baars
stwierdzają, że brak miłości powoduje poważny w swych rozległych i długofalowych
objawach zespół niezaspokojenia emocjonalnego. Priorytetowym zadaniem rodziców
jest więc dać swoim dzieciom wszechstronne doświadczenie miłości. Wypada więc
wyrazić wdzięczność ministrowi oświaty za to, że nie będzie pozbawiał rodzin
tej niepowtarzalnej szansy bycia z własnymi dziećmi przez dłuższy czas. Dłuższe
przebywanie z dzieckiem i pełna miłości rodzicielska troska uczyni je silniejszym
i zdolniejszym do wypełniania wielu przyszłych zadań.
Jedynie bezinteresowna miłość wyniesiona z domu, liczne pochwały, emocjonalne "głaski",
stopniowanie trudności, łagodność w stawianiu wymagań, dodawanie otuchy słowami: "potrafisz", "podołasz", "dasz
sobie radę", stymulują rozwój, sprawiając, że łatwiej sprostać obowiązkom,
które nie przerażają, lecz są zapowiedzią satysfakcji z własnej twórczości
i z zadowolenia innych. Do podjęcia obowiązków trzeba się przygotować, a najwłaściwszym
miejscem tych przygotowań jest dom rodzinny otulający dziecko niezastąpioną
i jedyną w swoim rodzaju atmosferą miłości.

dr Urszula Dudziak, Instytut Nauk o Rodzinie KUL

drukuj