Kazanie Biskupa Polowego WP wygłoszone w Katedrze św. Jana Chrzciciela z okazji 218. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja
O polską godność…
3 maja 1791 roku z samego rana mieszkańców stolicy obudziły kroki maszerującego w stronę Zamku wojska. Z każdą godziną gęstniał tłum wokół Pałacu Królewskiego. Czuć było wyraźne podniecenie. Domyślano się, że ten dzień będzie szczególnie ważny. Od miesięcy Warszawa żyła wiadomościami przenikającymi z Zamku Królewskiego, gdzie od blisko trzech lat rząd obradował jak uchronić Polskę od upadku. Wieść niosła, że dziś właśnie ma być po raz pierwszy odczytany sejmowy tekst konstytucji. Grupa patriotów między innymi ksiądz Hugo Kołłątaj i ksiądz Stanisław Staszic, za wiedzą i przy poparciu króla, od dawna pracowała nad tekstem Konstytucji.
O szóstej wieczorem król Stanisław August, wezwany chóralnym okrzykiem większości członków Izby Poselskiej Sejmu oraz licznych tłumów i wojska na podwórzu, zaprzysiągł właśnie odczytany w Izbie tekst „Ustawy Rządowej”. Zaraz potem ruszył na czele wielkiego pochodu do pobliskiej Katedry św. Jana, aby powtórzyć tekst przysięgi przed ołtarzem. Tłum wiwatował, a ustawione na Placu Zamkowym działa grzmiały salwami. Papież Pius VI przesłał dla króla i twórców Konstytucji 3 Maja błogosławieństwo i wyrazy głębokiego uznania.
Konstytucja ta słusznie może się szczycić pierwszeństwem na kontynencie europejskim. Wyprzedziła ją tylko amerykańska Konstytucja Stanów Zjednoczonych, która do dzisiaj jest ustawą zasadniczą tego wielkiego mocarstwa.
Prasa europejska była pełna zachwytu. Parlament w Londynie postanowił czcić każdą rocznicę nowej polskiej konstytucji, a premier rządu brytyjskiego, słynny Edmund Burke przemawiał o Polsce z ogromnym uznaniem. Rewolucyjna Francja wiwatowała i w kilka miesięcy przygotowała podobną, własna konstytucję. W każdym zakątku Europy, nawet w dalekiej Portugalii, wychwalano kraj, który w sposób pokojowy, bez żadnych zamieszek przeprowadził tak wielką reformę. Wielkość Konstytucji 3 Maja dostrzegł także ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Tomasz Jefferson, szczery przyjaciel Tadeusza Kościuszki, pisząc, że „świat otrzymał trzy konstytucje godne pamięci i szacunku: amerykańską, polską i francuską”.
O znaczeniu polskiej konstytucji niech zaświadczą także słowa pruskiego ministra spraw zagranicznych, który w liście do swojego króla Fryderyka Wilhelma II tak pisał: „Polacy zadali cios śmiertelny monarchii pruskiej, wprowadzając dziedziczność tronu i konstytucję lepszą od angielskiej. Sądzę, że Polska prędzej czy później odbierze nam Prusy Zachodnie, a być może i Wschodnie. W jaki sposób bronić naszego państwa przeciw narodowi licznemu i dobrze rządzonemu?”
Trzeci Maj jest dziś największym świętem Polaków. Dzieło Sejmu Czteroletniego stało się inspiracją dla wszystkich pokoleń żyjących w niewoli, pomogło nam przetrwać zabory i pomaga także dzisiaj. Najważniejsze postanowienia tamtej Konstytucji nie straciły nic na aktualności. Wręcz przeciwnie, mamy dziś, w czasach znowu wolnej Rzeczypospolitej, długą drogę do przebycia, zanim tak zrozumiemy wolność, jak rozumiało ją pokolenie Kołłątaja i Konarskiego i zanim nasza organizacja władz państwowych dorówna tamtej, ustanowionej przed dwustu osiemnastu laty.
„W imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego”. Ustawa rządowa z dnia 3 maja 1791 roku rozpoczynała się od wezwania Imienia Bożego. Konstytucja, czyli Ustawa zasadnicza (Ustawa rządowa) jako dzieło ludzkie winna być odniesiona do Boga. On jest najwyższą Prawdą i Sprawiedliwością. Trzeba, aby prawo ustanowione przez człowieka, przez ludzki autorytet ustawodawczy, odzwierciedlało w sobie odwieczną Prawdę i odwieczną Sprawiedliwość, którą jest On sam – Bóg nieskończonego majestatu: Ojciec, Syn i Duch Święty.
Nasi przodkowie przed dwustu osiemnastu laty dali temu wyraz tu w warszawskiej katedrze św. Jana. My przychodzimy dziś na to samo miejsce nie tylko po to, aby przypomnieć tamto wydarzenie – przychodzimy równocześnie po to, aby przenieść w naszą epokę tę samą troskę, która wtedy nurtowała twórców 3-majowej Konstytucji: tę samą troskę o dobro wspólne Rzeczypospolitej, tę samą odpowiedzialność.
Po upływie dwóch wieków doceniamy pełniej jeszcze wagę tego dokumentu: odczytujemy w nim prawdę o Polsce, zakorzenioną w przeszłości, a równocześnie wychyloną w przyszłość. I dlatego Konstytucja 3 Maja w tym właśnie dziejowym momencie, wobec bliskiej już groźby utraty niepodległości była dokumentem profetycznym i opatrznościowym. Ona sprawiła, że nie można było odebrać Polsce jej rzeczywistego bytu na kontynencie europejskim, bo ten byt został zapisany w słowach Konstytucji 3 Maja. A słowa te, mając moc prawdy, okazały się potężniejsze od potrójnej przemocy, która spadła na Rzeczpospolitą. Słowa tej prawdy okazały się twórcze i „stwórcze”. Synowie i córki tej ziemi nie przestali wierzyć w „odnowę jej oblicza” pod tchnieniem tego Ducha, który natchnął twórców Konstytucji 3 maja.
Stajemy w Katedrze Rzeczypospolitej. Stołeczna Archikatedra św. Jana jest kościołem wyjątkowym nie tylko w Warszawie, ale w Polsce, a nawet Europie. W tej świątyni koronowali się ostatni królowie Rzeczypospolitej. To w tej Katedrze, w roku 1791, zaprzysiężona została wiekopomna Konstytucja 3 Maja – najważniejszy akt prawny w dziejach Rzeczypospolitej, a zarazem ostatnia próba ratowania niepodległości Państwa Polskiego drogą reform politycznych. Potem pozostawała już tylko możliwość walki orężnej. Z tego właśnie kościoła świętojańskiego na Starym Mieście w Wielki Czwartek 1794 roku wyruszył zbrojny lud Warszawy z szewcem Janem Kilińskim na czele, do walki z armią rosyjską! Tak rozpoczęła się w stolicy insurekcja kościuszkowska, a zarazem heroiczny rozdział w dziejach Katedry Rzeczypospolitej.
W okresie zaborów i powstań tutaj odbywały się tu liczne nabożeństwa patriotyczne za Ojczyznę. To tutaj w warszawskiej Katedrze Marszałek Józef Piłsudski, kardynał Aleksander Kakowski i wizytator apostolski Achille Ratti proklamowali w listopadzie 1918 roku odzyskanie Niepodległości i utworzenie II Rzeczypospolitej po 123 latach niewoli.
Ale jednocześnie mało który kościół był tak zniszczony w czasie II wojny światowej, jak została zburzona do fundamentów świętojańska katedra. Wewnątrz tej świątyni, jak w żadnym innym kościele. przebiegała linia frontu. Działania bojowe i walki wewnątrz tego kościoła w czasie Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku były bez precedensu w historii wojen. Symbolem nie tylko samego Powstania Warszawskiego, ale chwały i sławy stały się mury katedralne, kiedy w ich wnętrzu zmagali się o wolność żołnierze polscy Armii Krajowej, a z drugiej strony – żołdacy totalitarnego zbrodniczego państwa, jakim były Niemcy hitlerowskie, które wymordowały wiele milionów ludzi w podbitej Europie, w tym bohaterskich obrońców katedry na Starym Mieście w Warszawie.
W podziemiach katedry św. Jana znajdują się groby wielkich Polaków, m.in. miejsce wiecznego spoczynku znaleźli tutaj marszałek Sejmu Czteroletniego – Stanisław Małachowski, prezydenci II Rzeczypospolitej – Gabriel Narutowicz, Stanisław Wojciechowski, Ignacy Mościcki, premier rządu i wielki artysta – Ignacy Paderewski, autor „Trylogii” – Henryk Sienkiewicz, wódz naczelny Wojska Polskiego – generał Kazimierz Sosnkowki, wielcy Prymasi Polski kardynałowie: Aleksander Kakowski i August Hlond oraz Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński.
Tutaj modlili się Ojciec Święty Jan Paweł II i Benedykt XVI, Achille Ratti (Pius XI), który jako nuncjusz apostolski w krytycznych dla Polski i Europy dniach Bitwy Warszawskiej jako jedyny dyplomata zagraniczny nie uciekł do Poznania, ale pozostał w stolicy i modlił się 15 sierpnia 1920 roku właśnie w katedrze św. Jana o zwycięstwo Wojska Polskiego nad sowiecką Armią Czerwoną.
Przeszłość i historia, mimo dramatycznych swych często wymiarów, zobowiązują także do wdzięczności. Sejm Czteroletni w 1792 roku w imieniu narodu podjął zobowiązanie wybudowania świątyni Opatrzności Bożej jako votum wdzięczności za Konstytucję 3 maja. 17 marca 1921 roku Sejm Ustawodawczy uchwalił konstytucję, zwaną później marcową. Było to wydarzenie szczególnej wagi, zamykające pewien okres w dziejach kształtowania się podstaw państwowości odrodzonej Polski. Tego samego dnia sejm uchwalił ustawę o Wykończeniu ślubu uczynionego przez Sejm Czteroletni wzniesienia w Warszawie świątyni pod wezwaniem „Opatrzności Bożej”, jako votum wdzięczności nie tylko za Konstytucję 3 maja, ale także za odzyskaną w 1918 roku wolność. Ksiądz Prymas kard. Józef Glemp wyszedł ponownie z inicjatywą budowy tej świątyni i dodał jeszcze dwa powody wdzięczności: za wolność odzyskaną w 1989 roku i za pontyfikat Jana Pawła II. Ideę wybudowania Świątyni Opatrzności Bożej, jako wotum dziękczynienia, podjął także Sejm RP w 1998 roku w specjalnej uchwale.
Metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz zainspirował ustanowienie i obchód w pierwszą niedzielę czerwca – Dnia Dziękczynienia. W specjalnym liście napisał, że jako naród powinniśmy dziękować Opatrzności Bożej, za niezwykły dar wolności oraz za wszystkich tych, którzy oddali za nią życie i zdrowie. Słowo „dziękuję” to jest „klucz do otwierania ludzkiego serca i mnożenia dobra w drugim człowieku. Dzień Dziękczynienia to czas, kiedy można się na chwilę zatrzymać i popatrzeć na świat, który nas otacza, na jego piękno, ludzi, przyrodę i podziękować tym, którzy niosą nam dobro i uśmiech”.
IV niedziela wielkanocna, którą dziś przeżywamy, nosi w roku liturgicznym miano Niedzieli Dobrego Pasterza. Jej celem jest uświadomienie nam, kim jest dla nas Jezus Chrystus i jaka jest Jego rola. Ilustruje ją najlepiej obraz pasterza.
Treści dobrego pasterza uwydatniają się najbardziej w porównaniu ze złym pasterzem – najemnikiem. Najemnik pracuje tylko dla pieniędzy. Owce dla niego się nie liczą, są jedynie okazją do zrobienia interesu. Dlatego też nie zależy mu na owcach, nie podejmie dla nich żadnego ryzyka, bo nie łączy go z nimi żadna więź, żadna miłość. W przypadku jakiegoś zagrożenia owce pozostają same i bezbronne. Najemnicy potrafią być bezwzględni i bez żadnych skrupułów. Potrafią obiecać wszystko, czego tylko ludzi pragną czy pożądają, aby tylko uzyskać wpływy i władzę. A pęd do podniesienia poziomu życia jest dziś tak silny, że ludzie gotowi są poprzeć i zaufać każdemu, kto tylko obieca im spełnienie ich pragnień. Otwiera to potężne pole do kłamstwa, nadużyć, manipulacji, zniewolenia. Najemnik w tym względzie nie ma skrupułów!
Przykładów takiego „najemnictwa” życie niesie nam dziś wiele – w życiu gospodarczym, społecznym, politycznym, także i kościelnym. Nie koniecznie zaraz musi się to kojarzyć z jakimiś wielkimi zdradami, aferami czy krwawymi rzeziami niewinnych ludzi. Najemnictwo polega często nie tyle na robieniu rzeczy jawnie złych, co raczej na zaniedbywaniu rzeczy dobrych, wskazanych czy wręcz niezbędnych. Po prostu: po co się wysilać i męczyć… Tak powie każdy, do którego „owce nie należą”, który nie kocha ludzi, dla których pracuje.
A więc jednym z warunków tworzących dobre środowisko dla służby jest „przynależność”, więź z ludźmi powierzonymi opiece i trosce. Najlepiej widać to w rodzinie: rodzice kochający swe dzieci są dla nich najlepszymi pasterzami. Nieraz w szkole trafiają się podobni nauczyciele: już nie tylko pracownicy oświaty, ale autentyczni wychowawcy, żyjący sprawami swych uczniów, swych duchowych dzieci. Widać to także w naszych parafiach, który ksiądz kocha powierzonych sobie wiernych, a który tylko dla nich pracuje.
Najemnikowi wystarczy zakres obowiązków, coś w rodzaju „regulaminu służby wartowniczej”, który ściśle wyznacza, co trzeba robić, a czego nie wolno. Ale pasterzowi to nie wystarczy: on pyta, co może zrobić i co powinien. A tego żaden regulamin czy przepisy nie określą, bo to jest sprawa miłości (ks. M. Pohl).
W tym świętojańskim sanktuarium stolicy, które przed dwoma wiekami słyszało Te Deum naszych przodków w dniu uchwalenia Konstytucji 3 maja, stajemy także i my dzisiaj: przedstawiciele narodu i parlamentu oraz prezydent państwa. Niech ta sama prawda i mądrość, jaka wyraziła się w majowej Konstytucji, ukształtuje dalszą przyszłość Rzeczypospolitej w duchu sprawiedliwości i miłości społecznej dla dobra wszystkich ludzi i chwały Boga samego.
zatrzymani wpół drogi
między Czerwienią i Bielą
Dobrem i Złem
Wolnością i Zniewoleniem
Prawdą i Kłamstwem
Marzeniem i Rozpaczą
na rozchwianej kładce
pomiędzy Wschodem
i Zachodem Europy
okradzeni
oszukani przez swoich i obcych
stawiamy pośpiesznie krzyże
odkopujemy groby
bo wiemy, że bez korzeni pamięci
naród będzie narażony
na wiatr historii , na dziejowe burze
na podstęp fałszywych proroków
na papierowe koalicje
grubą krechę obojętność demokracji
zmowę wrogów
niewolę chłodnej ekonomii
truciznę relatywizmu
kłamstwo tolerancji…
uzbrojeni w Dekalog
i żywot Jana Pawła Wielkiego
stajemy do walki
o polską godność
(K. J. Węgrzyn, O polską godność)
+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego
Warszawa, 3 maja 2009 roku
