Karuzela kadrowa

Były przewodniczący Rady Nadzorczej Totalizatora Sportowego Andrzej
Rzońca zeznał przed hazardową komisją śledczą, że jeszcze w czerwcu zeszłego
roku nie wiedział, że będzie ogłoszony konkurs na członka zarządu Totalizatora,
którego wybrać miała rada. Ogłoszenie o konkursie, w którym startowała córka
Ryszarda Sobiesiaka, ogłoszono pod koniec lipca. Marcin Rosół, szef gabinetu
politycznego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, zeznał, że o tym, iż
będzie konkurs, dowiedział się jeszcze w maju.

O konkursie, po którym do zarządu Totalizatora Sportowego miałaby wejść
Magdalena Sobiesiak, nie wiedział wcześniej ani prezes zarządu Totalizatora
Sportowego Sławomir Dudziński, ani szef rady nadzorczej tej firmy Andrzej
Rzońca. To rada nadzorcza wybiera w wyniku konkursu nowego członka zarządu.
Dudziński powiedział wczoraj przed komisją śledczą, iż o konkursie dowiedział
się wtedy, gdy został on ogłoszony – pod koniec lipca zeszłego roku. Rzońca z
kolei po złożonej przez siebie rezygnacji przestał przewodzić radzie od lipca.
Marcin Rosół zeznał przed komisją, że o tym, iż „szykuje się” konkurs na członka
zarządu Totalizatora, dowiedział się już w maju od wiceministra skarbu Adama
Leszkiewicza, który nadzorował Totalizator. Pod koniec czerwca Rosół wysłał do
Leszkiewicza e-maila z CV Magdaleny Sobiesiak z aplikacją do zarządu
Totalizatora Sportowego.
Zanim doszło do konkursu, w Radzie Nadzorczej
Totalizatora nastąpiły zmiany kadrowe. Rzońca zeznał, iż zrezygnował z
zasiadania w radzie, gdyż na pół roku wyjeżdżał za granicę, a także dlatego, że
minister skarbu odwołał dwóch innych przedstawicieli Skarbu Państwa w zarządzie
Totalizatora. Stwierdził, że to Leszkiewicz poinformował go o decyzji
ministerstwa skarbu w sprawie odwołania dwóch członków rady. W tym czasie w
skład Rady Nadzorczej Totalizatora weszła urzędniczka ministerstwa sportu Monika
Rolnik. Znajomy Ryszarda Sobiesiaka, były prezes Totalizatora Sławomir Sykucki,
mówił biznesmenowi, iż liczy na głos Moniki Rolnik popierający kandydaturę
Magdaleny Sobiesiak na członka zarządu Totalizatora. Sykucki miał również liczyć
na głosy członków rady z ramienia pracowników. To były prezes Totalizatora
przygotowywał Magdalenę Sobiesiak do rozmowy kwalifikacyjnej w konkursie o
wejście do zarządu. Wolne miejsce w zarządzie Totalizatora, które według
projekcji Sykuckiego i Sobiesiaka zająć miała Magdalena Sobiesiak, „zrobiło się”
po odwołaniu z zarządu przez resort skarbu Piotra Goska. Prezes Totalizatora
Sławomir Dudziński jak tylko mógł, dystansował się wczoraj w swoich
odpowiedziach na pytania śledczych od manewrów personalnych, które w
Totalizatorze w połowie zeszłego roku dokonywał resort skarbu. Zeznający już
wcześniej przed komisją inny członek zarządu Totalizatora Grzegorz Sołtysiński
nie potrafił natomiast odpowiedzieć, dlaczego z zarządu został odwołany Gosek. A
na pytanie o przyczyny swego odwołania i najprawdopodobniej zrobienia miejsca w
zarządzie dla Magdaleny Sobiesiak nie potrafił odpowiedzieć również sam Gosek. –
Widocznie pan Leszkiewicz uznał, że jestem bezwartościowy – stwierdził Gosek
przed komisją.
Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński
powiedzial przed komisją, że wprowadzenie do zarządu państwowego Totalizatora
osoby związanej do tej pory z prywatną częścią branży hazardowej mogło mieć na
celu podział rynku między Totalizatora a prywatne firmy hazardowe. Potwierdzać
to mogą słowa z podsłuchanej przez CBA rozmowy Sykuckiego z Sobiesiakiem, który
tłumaczył biznesmenowi: „Można tak podzielić rynek, że Totalizator będzie miał
pieniądze i wszyscy prywatni będą mieli, Magda tylko się musi trochę słuchać”.
Sobiesiakówna zrezygnowała z ubiegania się o pracę w zarządzie po spotkaniu z
Marcinem Rosołem w lokalu „Pędzący królik”. Według Kamińskiego, tam od Rosoła
miała się dowiedzieć, że jej ojcem interesuje się CBA. Oboje zeznali, że decyzja
o wycofaniu kandydatury Sobiesiak zapadła ze względu na donosy, jakie mogłyby
się pojawić, gdyby córka biznesmena branży hazardowej weszła do zarządu
Totalizatora.

Artur Kowalski

drukuj