Karkołomne sztuczki Litwinów

Z posłem Arturem Górskim (PiS), członkiem Zgromadzenia
Parlamentarnego Sejmu i Senatu RP i Sejmu Republiki Litewskiej, rozmawia
Paweł Tunia

Nowa reforma szkolnictwa na Litwie ogranicza prawo do nauczania w
języku polskim, ten proces trwa już od dawna. Teza, że Polakom na Litwie
grozi wynarodowienie, nie jest zbyt śmiała?

– Niewątpliwie w ostatnich latach kolejne rządy litewskie podejmują
coraz bardziej otwartą walkę z polskością i polską mniejszością. Ta
walka odbywa się też na polu ekonomicznym, na którym Polacy są często
traktowani jako obywatele drugiej kategorii, i ostatnio na polu oświaty.
Wiadomo, że szkoły polskiej mniejszości nie tylko uczą języka polskiego
i w języku polskim na Litwie, dbając o utrzymanie tożsamości narodowej
tamtejszych młodych Polaków, ale także skupiają intelektualną elitę
polskiej społeczności. Zatem uderzenie Litwinów w szkoły, prowadzenie
polityki, która zmusi samorządy do zamknięcia wielu z nich, jest atakiem
na polskość, ale także próbą podcięcia skrzydeł polskiej inteligencji na
Litwie. Polityka wynaradawiania Polaków w Kownie, gdzie w latach 60.
zakończono nauczanie w języku polskim, doprowadziła do sytuacji, że z 20
proc. polskiej mniejszości w 1938 r. dziś do polskości przyznaje się w
tym mieście 0,5 procent. Jeśli ta polityka będzie nadal tak
konsekwentnie realizowana w Wilnie, gdzie dziś mniejszość polska liczy
20 proc., to za trzy pokolenia w Wilnie też nie będzie świadomych
Polaków. I chyba o to chodzi Litwinom.

Polacy z Litwy ślą protesty do UE, protestują na ulicach, ale to
nie poprawia ich sytuacji. Mają Panowie, jako polscy posłowie, dobry
pomysł, w jaki sposób pomóc naszym rodakom?

– Sytuacja Polaków na Wileńszczyźnie jest faktycznie coraz bardziej
dramatyczna. To, że muszą wyjść na ulice i protestować, walczyć czynnie
o swoje prawa, a także fakt, że wołają o pomoc i opiekę do instytucji
europejskich, świadczy o ich rozpaczy i determinacji. Dla nich Litwa w
Unii Europejskiej przestaje kojarzyć się z wolnością, przestaje być
gwarantem praw, a zaczyna przypominać dyktaturę, w której łamane są
prawa mniejszości i prawa człowieka, choćby prawo do posługiwania się
językiem mniejszości w miejscach publicznych, za co są wysokie kary
finansowe. Nasz rząd nieco zweryfikował politykę wobec Litwy, wysyła
sygnały, że nie godzi się na obecną politykę litewską względem naszej
mniejszości, ale jak na razie jest on przez stronę litewską ignorowany.
Litwini jak za dawnych lat robią dobrą minę do złej gry, dużo obiecują,
a później działają wręcz odwrotnie. Polacy mieszkający na Litwie zdają
sobie sprawę, że szansą dla nich jest umiędzynarodowienie ich problemów,
i w tym kierunku powinny iść także działania naszego rządu. Zatem nie
pytania do strony litewskiej, tylko otwarte żądanie realizacji
wszystkich postanowień traktatu polsko-litewskiego, nie nieśmiałe
sygnały wysyłane instytucjom międzynarodowym, tylko głośne domaganie
się, aby Rada Europy wymusiła na Litwie przestrzeganie w całej
rozciągłości konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych.

W jaki sposób polsko-litewskie zgromadzenie parlamentarne próbuje
wpłynąć na polityków litewskich? Jakie inne kroki podejmuje?

– Polsko-litewskie zgromadzenie parlamentarne nie zbiera się już od
półtora roku, i to jest nasza decyzja. Podczas ostatniej sesji niektórzy
przedstawiciele delegacji litewskiej wykorzystali to forum do ataku na
stronę polską. Chcąc odwrócić uwagę od swojej wewnętrznej antypolskiej
polityki, zarzucili stronie polskiej, że to my gnębimy litewską
mniejszość w Polsce. Ich wywody w tej kwestii były bardzo karkołomne i
fałszywe, podobnie jak oskarżenia stawiane wobec Armii Krajowej
działającej w czasie wojny na Wileńszczyźnie. Litewscy politycy domagali
się od nas potępienia zbrodni AK na narodzie litewskim, a jakoś nie
dostrzegali udziału Litwinów w zbrodni ponarskiej na Polakach i Żydach.
Zatem obecnie mamy impas w rozmowach, ale jeśli tylko Litwini będą
chcieli rozmawiać o konkretnych propozycjach poprawy sytuacji naszej
mniejszości na Litwie, bardzo szybko do takich rozmów przystąpimy. A
powinni zacząć od niepogarszania tej sytuacji, czyli od wycofania się z
antypolskiej reformy oświatowej. Litwini muszą mieć świadomość, że jeśli
przekroczą ten Rubikon, przyjaźń obydwu krajów i narodów zostanie
zamrożona na wiele lat.

Dziękuję za rozmowę.



 

drukuj