Posłowie nie chcą owijać w bawełnę
Łączności z Polakami za Granicą, są zaniepokojeni sytuacją naszych rodaków
na Litwie. Planowana nowelizacja ustawy oświatowej może doprowadzić do
częściowej likwidacji polskich szkół. Parlamentarzyści opozycji, dostrzegając
działania podjęte przez polską dyplomację, zapowiadają jednocześnie przyjęcie
własnego, zdecydowanego, stanowiska w tej sprawie.
Polska już dwukrotnie przekazała stronie litewskiej noty protestacyjne w sprawie
niekorzystnej dla społeczności polskiej nowelizacji ustawy o oświacie.
Szef resortu spraw zagranicznych Radosław Sikorski ogranicza się do nietracenia
nadziei, że zanim na Litwie zapadną decyzje dotyczące szkolnictwa mniejszości
narodowych, dojdzie do spotkania ministrów odpowiedzialnych za edukację z Polski
i Litwy.
To właśnie w związku z sytuacją zagrożenia polskich placówek edukacyjnych
wczoraj w Sejmie odbyła się konferencja posłów Andrzeja Halickiego i Marka
Borowskiego, przewodniczących komisji: Spraw Zagranicznych oraz Łączności z
Polakami za Granicą, którzy zaapelowali, by wznowić dialog polsko-litewski. –
Jeżeli preferencja wobec lokalnych szkół jest taka, że zawsze rangę wyższą ma
szkoła litewska niż lokalna szkoła społeczności polskiej czy rosyjskiej, czy
innej, to zawsze ta litewska będzie istnieć, a likwidowana będzie ta postrzegana
jako drugiej kategorii – zaznaczył na spotkaniu Halicki (PO).
W przedstawionym stanowisku sejmowych komisji posłowie wyrazili "zaniepokojenie
z powodu planowanych zmian legislacyjnych, dotyczących sposobu funkcjonowania
polskojęzycznej oświaty w Republice Litewskiej". "Wniesiona do Sejmu Republiki
Litewskiej ustawa oznacza istotne pogorszenie sytuacji Polaków na Litwie i
pozostaje w rażącej sprzeczności z powszechnie stosowaną w Europie zasadą
nieumniejszania praw nabytych przez mniejszość narodową" – napisali
parlamentarzyści.
– Połączone komisje sejmowe przyjęły w czwartek jednomyślnie stanowisko w tej
kwestii. Oczekuję od rządu równie zdecydowanego zaangażowania – zaznacza w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł Adam Lipiński (PiS), wiceprzewodniczący
sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, wskazując, iż polska
dyplomacja podjęła już działania w związku z sytuacją zagrożenia polskiego
szkolnictwa na Litwie. Zapowiada, że również klub PiS przygotuje ostre
stanowisko w tej sprawie. Lipiński zauważa jednak, że ekipa Donalda Tuska, po
przejęciu władzy w 2007 roku, przeorientowała polską politykę zagraniczną, w tym
przede wszystkim wschodnią. – Od tej pory Polska nie może poszczycić się
istotnymi sukcesami w tym obszarze, a atmosfera, jaka powstała wokół tego,
powoduje, iż z pewnością nasi konkurenci i przeciwnicy na Wschodzie mogą
wykorzystać tę sytuację i prowadzić politykę niezgodną z polskimi interesami.
Takie zjawiska możemy zaobserwować nie tylko na Litwie, ale także na Białorusi,
Ukrainie i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Nasza polityka nie jest
już tam tak aktywna jak za rządów PiS – zaznacza poseł. – Na pewno ten kierunek
wschodni nie jest priorytetem polskiej polityki zagranicznej. Mogę tylko nad tym
ubolewać, ponieważ Polska powinna być liderem wśród krajów Europy
Środkowo-Wschodniej i prowadzić tę politykę bardziej dynamicznie – ocenia Adam
Lipiński.
Na pytanie "Naszego Dziennika" o planowane działania dyplomatyczne wobec
Republiki Litewskiej w związku z sytuacją zagrożenia polskiego szkolnictwa MSZ
do dziś nie odpowiedziało.
Jacek Dytkowski
