Jest sprawa dla Arłukowicza

Minister ds. przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu Bartosz Arłukowicz
powinien w trybie pilnym doprowadzić do zmiany przepisów dyskryminujących dzieci
niepełnosprawne i ich rodziców. Ale poza okrągłą deklaracją "wspierania zmian"
nie potrafi przedłożyć konkretnego projektu. A sytuacja jest dramatyczna. Prawo
stanowi, że warunkiem otrzymania świadczenia pielęgnacyjnego przez rodzica,
który wychowuje niepełnosprawne dziecko, jest całkowita rezygnacja z pracy.
Jednak ekwiwalent w wysokości 520 zł nie rekompensuje utraty pensji, co
powoduje, że rodziny wpadają w spiralę ubóstwa. Rodzice chcieliby uzyskać
podniesienie tego świadczenia oraz możliwość pracy nawet w niepełnym wymiarze w
czasie, gdy wymieniają się w opiece nad dzieckiem.

Zgodnie z ustawą z listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych świadczenie
pielęgnacyjne może otrzymywać rodzic osoby niepełnosprawnej – pod warunkiem że
całkowicie zrezygnuje z pracy. To obwarowanie sprawia, że sytuacja materialna
takich rodzin jest z reguły krytyczna.
Problem utrzymania rodzin, w których wychowują się niepełnosprawne dzieci, widać
m.in. na przykładzie Stowarzyszenia Rodziców Dzieci Niepełnosprawnych "Krasnal"
w Warszawie, które świadczy kompleksowe usługi rehabilitacyjne. Z jego pomocy
skorzystało już ponad 3,5 tys. dzieci z całej Polski. Jak zaznacza Jolanta
Śliwowska, prezes stowarzyszenia, z uwagi na konieczność rezygnacji z pracy
zarobkowej jednego z rodziców poważne problemy finansowe dotykają aż trzech
czwartych rodzin dzieci, którymi opiekuje się stowarzyszenie. – Chcąc
przygotować dzieci niepełnosprawne do życia, potrzeba poświęcenia najbliższych
im osób. Bez tego trudno marzyć o jakimkolwiek postępie rehabilitacyjnym –
zaznacza Śliwowska.
Do 520 zł świadczenia pielęgnacyjnego rodzic nie może sobie dorobić, nawet gdyby
miał taką możliwość, np. w czasie, w którym wymienia się z małżonkiem w opiece
nad dzieckiem, nie wolno mu też podjąć pracy zarobkowej w domu. To sprawia, że
rodziny te mają permanentne kłopoty finansowe, a w przyszłości – najniższe
emerytury.
Z pytaniem o planowane zmiany jawnie dyskryminacyjnych przepisów "Nasz Dziennik"
zwrócił się do pełnomocnika premiera do spraw przeciwdziałania wykluczeniu
społecznemu, ministra Bartosza Arłukowicza. Ten jednak, choć z problemem został
już zapoznany przez samych zainteresowanych, nie umie nic zaproponować.
"Spoglądam na ten problem z punktu widzenia lekarza pediatry, ale także
polityka, który trafił do parlamentu z obszaru działalności społecznej. Niedawno
spotkałem się z niepełnosprawnymi dziećmi i ich rodzicami. Byli w kancelarii
premiera. Znam ten problem. Wiem, że ta kwota nie zadowala nikogo i że powinna
być wyższa. Często jest tak, że opieka nad niepełnosprawnym pochłania większość
czasu i uniemożliwia pracę zawodową opiekuna. Trzeba szukać rozwiązań prawnych,
które poprawią tę sytuację i stworzą warunki do lepszego funkcjonowania dla
chorych oraz osób, które się nimi opiekują. Jest to jednak problem złożony,
wymagający współpracy kilku resortów, ale i samorządów, i organizacji
pozarządowych. Będę wspierał te zmiany" – zadeklarował pełnomocnik w odpowiedzi
przekazanej naszej redakcji.
W ocenie Jolanty Śliwowskiej, prezes Stowarzyszenia Rodziców Dzieci
Niepełnosprawnych "Krasnal" w Warszawie, prawo obowiązujące w Polsce nie sprzyja
rodzicom, opiekunom, a tym samym również dzieciom niepełnosprawnym, a wręcz
utrudnia im i tak niełatwe życie. – Świadczenia nawet w minimalnym stopniu nie
zabezpieczają utrzymania dziecka niepełnosprawnego – wytyka.
W Niemczech rodzice dzieci niepełnosprawnych otrzymują w przeliczeniu na
złotówki wysokość średniej krajowej pensji. – Z takimi pieniędzmi można już coś
zrobić – uważa Śliwowska. Jak zaznacza, dzieci, które zna osobiście, wymagają
złożonej opieki, w tym konsultacji, rehabilitacji i odpowiedniego do tego
sprzętu. To wszystko kosztuje. O ile w wielkomiejskich ośrodkach z dostępem do
rehabilitacji jest nieco lepiej, o tyle w małych miasteczkach i na wsiach
specjalistyczna opieka jest mocno ograniczona. Rodzice, chcąc zapewnić dziecku
odpowiedni rozwój, niejednokrotnie pokonują dziennie po kilkadziesiąt i więcej
kilometrów do najbliższego ośrodka. Muszą też zawieźć dziecko do szkoły. Na to
jednak brakuje pieniędzy, ponieważ najczęściej pracuje tylko jeden z rodziców.

Resort prognozuje nadużycia
Jest regułą, że choć rodzice niepełnosprawnych dzieci niejednokrotnie podnoszą
te problemy na forum władz regionów, parlamentu i rządu, trudno im się przebić
przez barierę obojętności (przed wyborami bywa więcej obietnic).
Jeśli rodzic rezygnuje z pracy, żeby poświęcić się opiece nad chorym dzieckiem,
może liczyć na świadczenie pielęgnacyjne w stałej wysokości 520 zł, niezależnie
od tego, ile dzieci niepełnosprawnych jest w rodzinie. Ponadto przysługuje
zasiłek pielęgnacyjny w kwocie 153 złotych.
Państwo tłumaczy się tym, że nie jest to zasiłek dla dziecka, a dla rodzica,
który rezygnuje z pracy. Jak informuje Bożena Diaby, rzecznik Ministerstwa Pracy
i Polityki Społecznej, świadczenie pielęgnacyjne nie jest przeznaczone dla osoby
niepełnosprawnej, lecz dla jej opiekuna, a jego istotą jest częściowe
zrekompensowanie opiekunowi osoby niepełnosprawnej faktu rezygnacji z
zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w celu sprawowania opieki nad
niepełnosprawnym członkiem rodziny, a nie zastąpienie wynagrodzenia. – Z istoty
rzeczy każde świadczenie społeczne, a więc tak samo świadczenie pielęgnacyjne,
jak i renta lub emerytura, służy tylko częściowemu zrekompensowaniu utraty
wynagrodzenia, a nie ma na celu w pełni wynagrodzenie to zastąpić. Stąd wysokość
świadczenia społecznego zastępującego utracone wynagrodzenie nie może być na tym
samym poziomie co wynagrodzenie – wyjaśnia rzecznik.
W ocenie resortu pracy, wysokość świadczenia pielęgnacyjnego jest bezpośrednio
związana z sytuacją budżetu państwa i odzwierciedla jego możliwości.
Ministerstwo stoi na stanowisku, że w świetle zniesienia z dniem 1 stycznia 2010
r. kryterium dochodowego przy przyznawaniu świadczenia pielęgnacyjnego
dopuszczenie możliwości podejmowania zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej
przez osobę otrzymującą świadczenie pielęgnacyjne oznaczałoby, że świadczenie
pielęgnacyjne byłoby wypłacane w związku z opieką nad każdą osobą legitymującą
się odpowiednim orzeczeniem o niepełnosprawności. W każdej z rodzin, których
członkiem jest osoba legitymująca się odpowiednim orzeczeniem o
niepełnosprawności, znalazłaby się osoba zobowiązana do alimentacji na jej
rzecz, która, niezależnie od sytuacji faktycznej, jedynie w celu uzyskania
dodatkowego źródła dochodu w postaci świadczenia pielęgnacyjnego,
zadeklarowałaby fakt sprawowania opieki nad osobą niepełnosprawną. Spowodowałoby
to – według urzędników – lawinowy wzrost wydatków budżetu państwa na świadczenia
pielęgnacyjne, które niejednokrotnie otrzymywałyby osoby, które nie sprawują
opieki nad niepełnosprawnym członkiem rodziny. – W związku z powyższym nie
planuje się zmian zasad przyznawania świadczenia pielęgnacyjnego przyznawanego w
związku z obiektywnymi przyczynami niewykonywania pracy zarobkowej, które
stwarzałyby możliwość otrzymywania tego świadczenia przez osoby aktywne zawodowo
– konkluduje rzecznik MPiPS.
W ocenie szefowej stowarzyszenia "Krasnal", świadczenie powinno być wypłacane na
dziecko, a nie na rodzica. – Z tymi sprawami zwracamy się do różnych instytucji,
ale jak widać, jest to bardzo mozolna praca – tłumaczy prezes Śliwowska.

Wiecznie pod kreską
Pogarszającą się w dobie kryzysu kondycję rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi
dostrzegają parlamentarzyści. Jednak nie ma to przełożenia na zmiany w prawie. –
Państwo, jeżeli chodzi o osoby niepełnosprawne, które szczególnie potrzebują
pomocy, niestety nie spełnia oczekiwań – przyznaje poseł Stanisław Szwed (PiS),
zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
Podkreśla, że jeżeli chodzi o konkretne wsparcie, to w obecnej kadencji Sejmu
sprawy idą w złym kierunku. – Po stronie koalicji i rządu, zwłaszcza w okresie
przedwyborczym, pojawia się dużo deklaracji wobec osób potrzebujących, ale jak
przychodzi co do czego, to w tych szeregach szuka się "oszczędności", jak
eufemistycznie określa się takie zabiegi. Dowodem mogą być chociażby
niekorzystne zmiany, jakie w ostatnim czasie koalicja rządząca przeprowadziła w
przypadku PFRON. Na zmianach ustawy o rehabilitacji osób niepełnosprawnych
"zaoszczędzono" ponad miliard złotych – krytykuje poseł Szwed.
Co proponuje? – Dobrym rozwiązaniem byłoby np. płacenie składek emerytalnych
przez państwo osobom, które opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi – uważa poseł
Stanisław Szwed.
W tej kadencji Sejmu Prawo i Sprawiedliwość złożyło trzy projekty dotyczące
zwiększenia świadczeń rodzinnych osobom, które opiekując się niepełnosprawnym
dzieckiem, są zmuszone przerwać pracę. Dotyczyło to m.in. podniesienia
świadczenia pielęgnacyjnego do wysokości 50 proc. minimalnej płacy, która wynosi
1386 zł, czyli niespełna 700 złotych. Jednak nawet ten projekt został odrzucony.
– To tylko dowód na to, co powiedziałam wcześniej, że państwu nie zależy na
losie niepełnosprawnych – komentuje prezes Stowarzyszenia Rodziców Dzieci
Niepełnosprawnych "Krasnal".
Problem zasiłków pielęgnacyjnych nie dotyczy wyłącznie rodziców dzieci
niepełnosprawnych, ale także osób dorosłych. Okazuje się jednak, że nie są
dostępne dla wszystkich potrzebujących. Jeżeli ktoś pozostaje w związku
małżeńskim z osobą niepełnosprawną, to w świetle obecnych przepisów nie ma prawa
do świadczenia pielęgnacyjnego. – To paranoja. Jest jednak przygotowana poprawka
do ustawy, która zmieniłaby ten nieżyciowy przepis. Mam nadzieję, że zmieni on
się jeszcze w tej kadencji Sejmu – zapowiada parlamentarzysta PiS. Sprawozdanie
podkomisji zostało już przyjęte i na najbliższym posiedzeniu Sejmu odbędzie się
pierwsze czytanie.

 

Mariusz Kamieniecki

drukuj