Huta zaciska pasa

Wstrzymanie produkcji i postój do 11 stycznia – to recepta na przetrwanie kryzysu jednego z największych pracodawców na Podkarpaciu – Huty Stalowa Wola. Zarząd spółki i załoga liczą, że problemy firmy skończą się na początku przyszłego roku. Nadzieje wiążą z kolejnymi zamówieniami.

To już kolejne wyrzeczenia stalowowolskich hutników wynikające z kryzysu w branży maszyn budowlanych. – Skrócenie czasu do czterech dni w tygodniu i zmniejszenie zarobków o 20 proc., do czego doszło z końcem ubiegłego roku i w trzech kwartałach bieżącego, pozwoliło na uratowanie około pięciuset miejsc pracy – powiedział nam Bartosz Kopyto, rzecznik prasowy HSW.

Sytuacja zakładu nieznacznie się poprawiła, ale kryzys wymusza dalsze oszczędności. – Trzytygodniowa przerwa świąteczna potrwa do 11 stycznia 2010 roku. Ponadto do końca marca będziemy nadal pracować na cztery piąte etatu, co niestety wiąże się także z ograniczeniem zarobków o 20 procent – informuje Kopyto.

Związki zawodowe, choć nie są zadowolone z takiego rozwiązania, zgodziły się na nie, stawiając pewne warunki. – Ustaliliśmy z zarządem, że nikt z załogi nie może stracić na zarobkach. Stąd pracownicy będą mogli skorzystać z urlopu, a jeżeli ktoś go nie ma, wówczas zostaną mu stworzone warunki do odrobienia dniówek. Służyć ma temu trzymiesięczny system rozliczania pracy – powiedział nam Henryk Szostak, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w HSW. W przyszłym roku szansą dla huty mogą być kolejne zamówienia.

– Trwają rozmowy z jednym z największych naszych kontrahentów – austriacką firmą Hartl. Po roku przerwy wywołanej kryzysem liczymy na ożywienie współpracy handlowej – podkreśla rzecznik prasowy HSW. Firma liczy też na nowe zamówienia, m.in. z Rosji i USA. I choć analitycy zapowiadają, że znaczący wzrost zamówień na rynku maszyn budowlanych nastąpi pod koniec I kwartału 2010 roku, to zarząd HSW z rozwagą podchodzi do tych sygnałów.


Mariusz Kamieniecki
drukuj