Gdyby wiedzieli, gdzie jestem, zabiliby mnie

Z An Dangiem, dziennikarzem katolickim z Wietnamu, rozmawia Agnieszka
Gracz

Nasilają się prześladowania redemptorystów i wiernych z Thai Ha. Jak
obecnie przedstawia się sytuacja w tej wietnamskiej parafii?

– Jest ona obserwowana. Wierni mogą wchodzić do Kościoła i uczestniczyć we Mszy
św. jak zwykle. Jednak teraz są też monitorowani za pośrednictwem kamery i przez
policję. Cały czas mam kontakt z prowincjałem zgromadzenia i ojcami. W ubiegły
piątek zostali zatrzymani: ojciec Joseph Nguyen Van Phuong, proboszcz parafii,
ojciec Joseph Luong Van Long, redemptorysta z Hanoi, jeden z braci i ponad 30
parafian. Policja pobiła ich, aresztowała i przewiozła do miejskiego centrum, w
którym przebywają byłe prostytutki. Trzeba podkreślić, że kiedy policja ich
zaatakowała, szli spokojnie i nie naruszali porządku publicznego.

Zatrzymanym postawiono jakieś konkretne zarzuty?
– Funkcjonariusze nie przedstawili żadnych oficjalnych oskarżeń proboszczowi
ojcu Josephowi Nguyenowi. Wygląda na to, że policja i władze bały się, iż jeśli
coś złego stanie się ojcu Josephowi (został mocno pobity przez policję i
żołnierzy), pociągnie to za sobą masowe protesty w całym Wietnamie. Zwolnili
więc go. Jednak odmówił opuszczenia aresztu, nalegając, by uwolniono
zatrzymanych wraz z nim ojców i wiernych. Ostatecznie późnym popołudniem wszyscy
opuścili areszt.

Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela w Wietnamie bohatersko
przeciwstawia się komunistycznej agresji. Ilu jest redemptorystów w tym kraju?

– Prowincja Redemptorystów w Wietnamie jest jedną z największych w Azji. W
minionych 20 latach wspólnota powiększyła się i dziś liczy 278 zakonników, w tym
168 kapłanów, którzy są w 20 domach zakonnych w całym kraju. Mamy też 222
postulantów. Dzielą oni los wszystkich katolików w Wietnamie.
Polacy na pewno pamiętają, jak wygląda życie katolików w państwie, w którym
rządzą komuniści. Ci wietnamscy być może są bardziej surowi niż byli ich
towarzysze w Polsce. Komunistyczny reżim w naszym państwie przez dekady
utrzymuje niestety swój niechlubny rekord łamania praw człowieka i tłamszenia
wolności religijnej. Chociaż wydaje mi się, że w minionych latach sytuacja
pogorszyła się, biorąc pod uwagę napięcia dotyczące nieruchomości i terenów
należących do katolickich parafii.

Czym władza tłumaczy zagrabianie kościelnych terenów?
– Od czasu, kiedy komuniści przejęli władzę, tereny należące do Kościołów są
"wypożyczane" przez komunistów, którzy potrzebują ich na cele "społeczne". Nawet
jeśli ich inicjatywy potem nie są tam realizowane, rzadko się zdarza, aby ziemia
wróciła w ręce parafii. Raczej tereny były i są sprzedawane deweloperom, by
wzmocnić finanse wysokich państwowych urzędników.
Kościół w Wietnamie wielokrotnie prosił o zwrot bezprawnie odebranych ziem,
powołując się na Powszechną Deklarację Praw Człowieka, w której zwrócono uwagę,
że "każdy ma prawo do własności, zarówno sam, jak i wespół z innymi" oraz że
"nie wolno nikogo samowolnie pozbawiać jego własności". Niestety, wietnamski
rząd permanentnie ignoruje wszelkie międzynarodowe postanowienia i umowy,
stosując metodę zastraszania i przemocy, usprawiedliwiając siebie.

Jako katolicki dziennikarz jest Pan prześladowany przez władze?
– Gdyby wiedzieli dokładnie, gdzie jestem, zabiliby mnie.

Jakiej pomocy teraz najbardziej potrzeba katolikom w Wietnamie?
– Informacji. Wierni w Wietnamie doświadczają wielu prześladowań. Jeśli ich głos
byłby słyszalny na forum międzynarodowym, byłoby to dla nas największą pomocą.
Wietnamczycy, którzy są rozproszeni po całym świecie, podejmują wiele inicjatyw,
kierując petycje do rządów w USA, Australii i innych państwach. Wykorzystując
drogę dyplomatyczną, chcą wywrzeć presję na wietnamski reżim komunistyczny.
Ludzie dobrej woli z innych państw otaczają nas modlitwą i niosą pomoc. Jesteśmy
wdzięczni za wsparcie także katolikom z Polski.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj