Weto Camerona

Angela Merkel ratuje Niemcy przed kryzysem euro kosztem reszty krajów
członkowskich i Unii Europejskiej jako wspólnoty. Zadłużone kraje eurostrefy
mają – bez pomocy Europejskiego Banku Centralnego – spłacać swoje długi wobec
Berlina i sektora bankowego. Pomagać im w tym będą Polska i inne kraje spoza
euro. Nie w ramach Unii, lecz na mocy paktu z Niemcami.

– W grę wchodzi tylko jedna opcja – przyjęcie naszych wspólnych ustaleń z
prezydentem Sarkozym – tak kanclerz Angela Merkel rozpoczęła rozmowy na szczycie
Rady Europejskiej w Brukseli. "Wspólne ustalenia" sprowadzają się do jednego –
narzucenia krajom unijnym ścisłej dyscypliny wydatków budżetowych, co pozwoli im
spłacać wielomilionowe długi wykreowane przez wspólną walutę. "Złota reguła",
która ma zostać wpisana do konstytucji przez wszystkie kraje, zakłada, że roczny
deficyt strukturalny (tj. skorygowany o wahania cykliczne) nie przekracza 0,5
proc. nominalnego PKB. W praktyce przy dobrej koniunkturze oznacza to zerowy
deficyt, czyli brak możliwości zaciągania przez budżet jakiegokolwiek długu.
Maksymalny deficyt nie może zaś przekroczyć 3 proc. PKB. Zadłużenie nie może być
większe niż 60 proc. PKB. Reguła ta ma być egzekwowana przez Europejski Trybunał
Sprawiedliwości. Za jej złamanie automatycznie będą nakładane sankcje finansowe.

Wobec stanowczego weta Wielkiej Brytanii co do tych zmian oraz sprzeciwu kilku
innych krajów padł pomysł wprowadzenia ich do traktatu UE za zgodą 27 krajów
członkowskich. Zamiast tego obostrzenia wprowadzone zostaną metodą
międzyrządową, na mocy niemiecko-francuskiego paktu, do którego mają zgłosić
akces kraje euro i – dobrowolnie – kraje spoza obszaru wspólnej waluty. Komisja
Europejska i Parlament Europejski zostały – w myśl paktu – odsunięte. W
wyłonionej na podstawie paktu nowej Europie powstaną najpewniej osobne ciała
decyzyjne. Z niemieckiego saka wymknęły się póki co tylko Wielka Brytania,
Szwecja, Czechy i Węgry, które odmawiają tak ścisłej integracji. Donald Tusk,
jak wcześniej zapowiadał, zgłosił akces Polski do formowanej na nowo struktury
politycznej.
– Zacieśnienie polityki fiskalnej jest dla Polski bardzo niekorzystne, ponieważ
uniemożliwi wydatkowanie środków publicznych na projekty związane z budową
nowoczesnej infrastruktury drogowej, telekomunikacyjnej, instytucjonalnej,
internetowej. Bez wybudowania nowoczesnego otoczenia biznesu nie będzie w Polsce
poważnych inwestycji i nowoczesnych miejsc pracy, o dużej wartości dodanej –
podkreśla dr Cezary Mech, były wiceminister finansów. Wielu ekonomistów jest
zdania, że wejście do paktu jeszcze bardziej zmarginalizuje nasz kraj.
– Wprowadzanie unii fiskalnej metodą paktu międzyrządowego to jaskrawe
naruszenie traktatów o Unii Europejskiej – zwraca uwagę Janusz Szewczak, główny
ekonomista SKOK. Ku satysfakcji Niemiec i rozczarowaniu pozostałych rządów
dyscyplinie fiskalnej w przekształcanej Europie nie będzie towarzyszyć pomoc
Europejskiego Banku Centralnego w dochodzeniu zadłużonych krajów do równowagi
finansowej. Tuż przed szczytem szef EBC Mario Draghi stwierdził, że instytucja
ta nie zaangażuje się na szerszą skalę w wykup obligacji upadających krajów. Co
więcej, Draghi wykluczył możliwość pomagania zadłużonym krajom eurostrefy w
sposób pośredni przez pożyczki udzielane Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu

Małgorzata Goss
 

drukuj