Gdyby Polacy się poddali, nie byliby dziś wolni
Z Michaelem Reaganem rozmawia Łukasz Sianożęcki
Które z wartości podzielanych przez Pana ojca są obecne w dzisiejszej polityce?
– Myślę, że wszystkie z nich są ciągle bardzo żywe. Obecny prezydent USA podziela tylko kilka z nich, a do tego chyba nieodpowiednio je lokuje. Wielu z polityków jedynie mówi o tych wartościach, lecz w rzeczywistości nie chce ich realizować. Ci, którzy mogliby taką politykę wprowadzać w życie, zwyczajnie nie są u władzy.
Co Pan rozumie przez to, że niektórzy tylko mówią o wartościach, a nie chcą ich wprowadzać w życie?
– To bardzo przykre, ale prezydent Barack Obama od momentu objęcia urzędu próbuje dogadywać się z Rosją na zasadzie ustępstw. To było nie do pomyślenia za kadencji mojego ojca. Nie zgadzam się z decyzją obecnego prezydenta USA o rezygnacji z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach tylko po to, żeby zadowolić Moskwę.
Czy czuje się Pan w jakiś sposób zobligowany do kontynuowania polityki ojca? Czy może na taką politykę nie ma już obecnie miejsca?
– Ależ oczywiście, że jest. Nigdy nie wolno się poddawać. Gdyby Polacy się poddali, nie byliby dziś wolni. Taką samą zasadą jako Republikanie kierujemy się w naszej polityce wewnętrznej – przenigdy się nie poddawać. To, że obecnie nasza partia nie jest u władzy, jest wynikiem tego, że kiedy mieliśmy prezydenta, nie mieliśmy większości w Kongresie. Nie zachowywaliśmy się tak, jak powinniśmy. W zasadzie to postępowaliśmy zupełnie jak nasi przeciwnicy.
I to też było przyczyną naszej porażki.
Dziękuję za rozmowę.
