Ewangelizacja w jesieni życia

W czasach materializmu i konsumpcjonizmu, gdy wartość człowieka oceniana
jest w oparciu o to, ile zdoła on wyprodukować, w czasach bezkompromisowego
dążenia do kariery i coraz większego stanu posiadania, chorzy, słabi, starzy
ludzie mogą czuć się odsuwani na bok, jak bezużyteczne przedmioty. Ich myślenie
przecież nie jest "na fali" i nie nadąża za modą. Ich tempo życia nie dorównuje
"młodym gniewnym". Wielu z nich nie potrafi obsłużyć komputera, poszukać danych
w internecie, wysłać e-maila. Co więcej, inaczej niż niektórzy "nowocześni"
starają się trwać przy obiektywnych wartościach, dostosowując własne zachowanie
do norm moralnych, odczytując je, a nie kreując według własnych kaprysów.

Środowisko Radia Maryja pozwoliło osobom starszym zobaczyć, że w postawie
wierności wartościom i normom nie są osamotnieni. Zrodziło to poczucie
bezpieczeństwa, gotowość i szansę na wzajemne umocnienie. Umożliwiło jednoczenie
w dobru i współdziałanie, modlitewne wsparcie i wymianę myśli. Rzesza dojrzałych
Polaków dostrzegła w swej błogosławionej jedności potężną siłę. Liberalne
ugrupowania musiały wziąć pod uwagę głos wyśmiewanych "moherowych beretów".
Gromadzący się pod płaszczem Maryi zaczęli stanowić siłę, mocni mocą jedności,
miłości i wiary. Byli gotowi swój dar świadectwa, mądrości życiowej i
dojrzałości przekazać młodym przyjaciołom Radia Maryja. Ci zaś, opierając się
laickiej propagandzie, wiedzieli, gdzie szukać odpowiedzi na nurtujące ich
pytania. Rozgłośnia ta stała się oazą, małym rajem na ziemi. Ci, którym dane
było przyjechać do Torunia i spotkać się z posługującymi w Radiu ojcami, mówili,
że wracają stamtąd lepsi, uświęceni i umocnieni.
Słuchacze Radia Maryja mają pogłębione poczucie sensu i celu życia, pewność, że
warto się trudzić, wiarę w to, że każde cierpienie może stanowić duchową ofiarę
dla ratowania dusz ludzkich i przybliżania królestwa miłości. W tej sytuacji,
także starsi, schorowani, przykuci do łóżka spostrzegli, że są potrzebni. Nawet
paraliż ciała nie stanowi przeszkody dla pielgrzymki ducha ku potrzebującym i
można troszczyć się o misje, nie wychodząc z własnego pokoju. Zebrany "wdowi
grosz" umożliwia tworzenie kolejnych dzieł rozeznanych przez charyzmatycznego
dyrektora Radia Maryja. Tak wiele już dokonano: radio, telewizja, dziennik,
miesięcznik, uczelnia. To wszystko służy ludziom, stwarzając warunki rozwoju ku
dojrzałości i służbie: Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie.
Ojciec Tadeusz Rydzyk wraz z innymi ojcami oddaje się Bogu i ludziom, aż do
końca. W swej posłudze nie baczy na zmęczenie. Podobnie jak Jerzy Liebert wie,
że "trzeba aż przejść przez siebie", Bożym słowom "siebie zawierzyć". W
realizacji powołania dodaje odwagi, zagrzewa do dalszej wędrówki i słowami
"Alleluja i do przodu", a nawet "pod prąd" zachęca, by dalej kroczyć, nie
zrażając się trudnościami. Postawa pracowników Radia Maryja zachęca do służby
innym. Mobilizuje do jednoczenia się i rzeczywistego bycia Rodziną Radia Maryja,
do kształtowania religijnej i patriotycznej świadomości społecznej. Zasłyszanymi
treściami jedni dzielą się z drugimi. Organizują spotkania, uczestniczą w
konferencjach, rozpowszechniają pożyteczną literaturę. Swoją postawą oddziałują
wychowawczo na dzieci i wnuków. Uczestnicząc w demokratycznych wyborach, wielu
słuchaczy Radia Maryja podjęło kolejną próbę chronienia Narodu przed moralną
zgnilizną poprzez głosowanie na dojrzałych i uczciwych posłów. Obecna sytuacja
Polski, a także jubileuszowy rok istnienia Radia skłaniają do przypomnienia słów
Jana Pawła II wypowiedzianych podczas I Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Ojca
Świętego 23 marca 1994 r.: "Wielka jest dzisiaj potrzeba przepowiadania
Ewangelii w naszej Ojczyźnie. Potrzebne jest ludziom autentyczne słowo. Słowo,
które buduje, a nie dzieli, które wlewa otuchę w zalęknione serca; słowo czyste,
proste, głoszące miłość i prawdę".

 

Dr hab. Urszula Dudziak psycholog,
teolog Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
 


Autorka jest adiunktem w Instytucie Nauk o Rodzinie na Wydziale Teologii
KULJana Pawła II.
 

drukuj