Ewangelia
I NIEDZIELA ADWENTU
Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie,
kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał
się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko,
każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc,
bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu
kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących.
Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!
Mk 13,33-37
***
Otwórzcie oczy i serce
Słowa z Ewangelii św. Marka, które słyszymy w I niedzielę Adwentu,
bezpośrednio poprzedzają narrację Paschy. Wiele wskazuje na to, że mówiąc o
człowieku udającym się w podróż, Chrystus ma na myśli samego siebie: przejście
przez mękę, śmierć i powrót po zmartwychwstaniu. Wiemy z opisów ewangelistów, że
towarzyszyło mu wiele elementów zaskoczenia, niedowierzania. Do zrozumienia
całości ważne jest też właściwe odczytanie słowa "czuwać". Pojawia się ono aż
czterokrotnie (w formie wykrzyknika, czytelnego nakazu) w krótkim tekście,
powiązane jest z też bliskoznacznym wyrażeniem "uważać".
Znamienny jest fakt, że w tekście greckim są użyte aż trzy różne czasowniki
przetłumaczone na język polski właśnie jako wezwanie do czuwania: blepete, które
oznacza "patrzcie, strzeżcie się", drugie: agrypneite – można je interpretować
jako "nie śpijcie, miejcie otwarte oczy", trzeci: gregoreite – "czuwajcie". O
ile dwa pierwsze znaczenia mają na celu zwrócenie uwagi na rzeczywistość, która
dokona się na zewnątrz, zasygnalizowanie, że oto będzie się działo coś bardzo
ważnego, (powrót pana z dalekiej podróży), o tyle trzecie nosi znamiona wezwania
do wewnętrznego otwarcia, wyrwania się z duchowego letargu. Całość układa się w
głęboki sens. Kontekst biblijny, w jakim ewangelista sytuuje powyższe słowa i
kontekst liturgiczno-eklezjalny (początek Adwentu), nadają owej grze znaczeń
konkretny kształt, wskazują postawy i urealniają zadania. Są wezwaniem do
działania.
Nasz problem polega na tym, że ślizgamy się po powierzchni rzeczywistości i
zauważamy jedynie to, co wybudza nas zewnętrznie z w miarę stabilnego trybu
funkcjonowania. Wykorzystuje to z premedytacją świat reklam i polityki, który
dostarcza nam emocji, zamienia informację w wykrzykniki. Pochłonięci ładunkiem
emocji tam zawartych zupełnie nie dostrzegamy istoty rzeczy. Analogiczny
mechanizm da się dostrzec w oczekiwaniach dotyczących sfery duchowej. Skupieni
na zewnętrznych znakach, okrutnie wplątani w przedświąteczną komercyjną narrację
tracimy zdolność do odkrywania obecności Jezusa, wychodzenia ze stanu "bycia dla
siebie" i stanięcia w gotowości zjednoczenia z Bogiem i drugim człowiekiem. W
konsekwencji powiększa się obszar duchowej pustyni.
Adwent, aby mógł stać się czasem owocnym, musi wiązać się z wewnętrznym
wyciszeniem. Konieczne jest zdystansowanie się wobec strefy hałasu, spojrzenie w
głąb siebie, wybudzenie się z wewnętrznego odrętwienia. Potrzebne są modlitwa i
asceza, odnowienie sakramentalne i pogłębienie wiary. Bez nich nie znajdziemy w
sobie dość sił, by czuwać. Pan przejdzie obok, a my Go nie rozpoznamy…
ks. Paweł Siedlanowski
