Ewangelia

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego
uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
"Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą
nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami
Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do
nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią
kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem
wielka jest wasza nagroda w niebie".

 

Mt 5, 1-12a

 

***

Radość świętości

 

 

Uroczystość Wszystkich Świętych to szczególny dzień chwały.
Dlatego na pierwszy plan nie wysuwa się pamięci o zmarłych, bo nie jest to
święto zmarłych, lecz świętych.
Tego dnia mamy możność przypomnienia sobie, kim naprawdę jesteśmy i kim być
powinniśmy. Pierwsi chrześcijanie wprost nazywali się świętymi – dla nas często
jest to sformułowanie "z kosmosu", utopia, która nam zupełnie nie pasuje do
rzeczywistości. Boimy się mierzyć wysoko, ponieważ wydaje się nam, że wtedy
zagrożone będzie nasze wyobrażenie wolności, że Bóg, ku któremu się zwrócimy,
coś nam odbierze z ziemskiego szczęścia. Ze spuszczoną głową zadowalamy się
refleksami światła, choć jego prawdziwy blask jest na wyciągnięcie ręki.
Cierpimy, nie wiedząc, że ratunek jest tak blisko…
Najbliższe dni to także okazja, aby przypomnieć sobie, czym jest tajemnica
świętych obcowania. Ma ona dwa znaczenia: "współudział w rzeczach świętych" oraz
"łączność między świętymi", pomiędzy tymi, którzy po śmierci poddawani są
oczyszczeniu (przebywając w czyśćcu) lub którzy są już zbawieni i uczestniczą w
chwale Boga.

 

ks. Paweł Siedlanowski

***

Dzień chwały

"Błogosławieństwa przedstawiają to, czym winien być chrześcijanin" –
mówił bł. Jan Paweł II w Toronto w 2002 r. podczas Światowych Dni Młodzieży. "Są
one portretem ucznia Jezusowego, obrazem tych, którzy przyjęli Królestwo Boże i
chcą, aby ich życie było zgodne z wymogami Ewangelii. (…) Radość obiecana
przez Błogosławieństwa jest prawdziwą radością samego Jezusa: radością
poszukiwaną i odnalezioną w posłuszeństwie Ojcu i w darze z samego siebie. (…)
Być błogosławionym znaczy być szczęśliwym". W uroczystość Wszystkich Świętych
Kościół przypomina tę prawdę swoim wiernym. Stawiając za wzór tych, którzy już
doświadczają radości zbawionych, wysyła światu czytelny komunikat: świętość jest
możliwa! Skoro im udało się ją zdobyć, ja także mogę do niej dążyć! Nie jestem
na tej drodze sam. Bóg czuwa nade mną, wyposaża mnie w odpowiednie środki, wlewa
w umysł i serce cnoty, napełnia łaską. Pragnie, abym mógł dzielić Jego chwałę.

1 listopada to bardzo szczególny dzień. Przez to, że przez lata próbowano na
wszelkie sposoby wycinać z przestrzeni publicznej wszelkie słowa, które
zawierały bezpośrednie odniesienie do sacrum, w umysłach wielu ludzi wpisało się
pojęcie "święto zmarłych". Tak dziś piszą w dziennikach nauczyciele i takim
sformułowaniem posługują się dziennikarze. To błąd. Trzeba mieć świadomość, czym
tak naprawdę jest uroczystość Wszystkich Świętych. Liturgia tego dnia ma
charakter chwalebny, a nie żałobny. Naturalnie zawsze wpisuje się w nią prawda o
śmierci, ta śmierć jednak, mimo że jest bolesna, dla chrześcijanina nie jest
czymś tragicznym ani smutnym końcem ziemskiej wędrówki. Jest życiowym faktem i
nieodwołalnym wydarzeniem, które wprowadza do wspólnoty życia z Bogiem. W
uroczystość Wszystkich Świętych te dwa wymiary: chwały świętych i konieczności
śmierci, wzajemnie się przenikają. Dlatego na pierwszy plan nie wysuwa się
pamięć o zmarłych i nie jest to święto zmarłych, lecz świętych.

 

ks. Paweł Siedlanowski

 

drukuj