Ewangelia

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Boże Ciało

 

Jezus powiedział do Żydów: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata”. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak On może nam dać swoje Ciało na pożywienie?”. Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił, nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a pomarli. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

J 6, 51-58

Publiczne wyznanie wiary

Uroczystość Bożego Ciała zawsze miała podniosły charakter i przeżywana
była jako publiczne wyznanie wiary w realną obecność Jezusa Eucharystycznego.

Co symbolizuje liturgiczny znak procesji? Uświadamia nam, że ludzkie życie jest
drogą. Kroczenie za krzyżem, monstrancją ma głęboki sens teologiczny. Prototypem
procesji była wędrówka ludu wybranego z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej, w
Nowym Testamencie zaś Pascha Jezusa, Jego przejście ze śmierci do życia.
Procesja przypomina nam, że nie możemy pogrążyć się w stagnacji, czekając, aż
inni zmienią świat za nas. Jest także zewnętrzną manifestacją wiary, uroczystym,
publicznym przyznaniem się do Chrystusa, deklaracją budowania życia i hierarchii
wartości wedle zasad ewangelicznych. We współczesnym kontekście kulturowym ten
aspekt wydaje się szczególnie ważny.

Na wszelkie możliwe sposoby (zastraszanie, ironia, marginalizacja ludzi
wierzących, pogarda dla Boga i Kościoła itp.) próbuje się wmawiać chrześcijanom,
że wiara jest sprawą prywatną i nie powinna wychodzić poza mury świątyni. Że
jest to relikt przeszłości, ponieważ nowoczesny Europejczyk nie zawraca sobie
głowy "przesądami". W imię bliżej nieokreślonych zasad tolerancji nakazuje się
im milczenie w sprawach, które ze swojej powagi i istoty są fundamentalne. Wielu
niestety ulega presji. Inni milczą. Nasze wyjście w uroczystość Ciała i Krwi
Chrystusa na ulice miast i wiosek z założenia ma stać się publiczną manifestacją
wiary. Nie ma tu nic z duchowego ekshibicjonizmu, powielanej bezmyślnie
tradycji. Ze swej natury bowiem wiara staje się silniejsza wtedy, gdy się nią
nawzajem dzielimy. Ograniczona tylko do "prywatnych przekonań" – karłowacieje.
Umacnia się, gdy odważnie ją wyznajemy. Mamy dostrzec, że – wbrew uparcie
lansowanym opiniom – jest nas dużo! Mamy się policzyć, zobaczyć, przeżyć radość
spotkania, docenić wielowiekową tradycję i mądrość Kościoła. Zrozumieć, że
jesteśmy silni tylko wtedy, gdy stanowimy jedność. Historia pokazała, że każda
próba budowania wspólnoty tylko na bazie ludzkich zasad (np. słynna triada:
wolność – równość – braterstwo) kończyła się porażką. Jesteśmy zbyt słabi, aby o
własnych siłach ją tworzyć. Potrzebna jest moc Chrystusa. Dziś, kiedy nasz Naród
jest tak bardzo skłócony, rozbity wewnętrznie, potwornie manipulowany, konieczne
jest uświadomienie sobie, że bez Jego pomocy nie damy rady. Postulaty
formułowane dawniej w Moskwie, dziś zaś w Brukseli, nie są w stanie zbudować
jedności. Zawsze będą tylko jej namiastką.
Procesja, z jaką w Boże Ciało udają się wierni do czterech ołtarzy, ma swoją
bogatą tradycję. Pierwszym jej śladem była, według T. Schnitzlera, uroczysta
peregrynacja krzyża z Najświętszym Sakramentem. Stanowiło to nawiązanie do
dawnego zwyczaju zabierania w podróż Eucharystii dla ochrony przed
niebezpieczeństwami. W Niemczech od XV w. posiadała ona wyraźny charakter
błagalny, zawierała prośby o odwrócenie nieszczęść i dobrą pogodę – śladem tego
są dziś suplikacje, śpiewane przy każdym z ołtarzy.
W Polsce, zwłaszcza podczas rozbiorów, aspekt religijny procesji został mocno
przesycony patriotyzmem, a udział w procesji był równoznaczny z przyznaniem się
do polskości i jej manifestacją. W 1967 roku Konferencja Episkopatu Polski
zmodyfikowała obrzędy uroczystości, wprowadzając m.in. nowe modlitwy przy każdym
ołtarzu oraz czytania fragmentów Ewangelii tematycznie związanych z Eucharystią.

 

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj