Egipt głosuje
W sobotę sytuacja na placu Tahrir (arab. Wyzwolenia) była spokojna, choć
przez całą poprzednią noc trwała tam manifestacja z udziałem setek osób. Doszło
jedynie do starcia protestujących przed pobliskim budynkiem rządowym z siłami
bezpieczeństwa. Demonstrujący chcieli uniemożliwić nowemu premierowi Egiptu,
78-letniemu Kamalowi Ganzuriemu, wejście do budynku. Ganzuri pełnił funkcję
szefa rządów za czasów Mubaraka w latach 1996-1999.
Podczas próby rozpędzenia demonstrantów użyto gazu łzawiącego, a pod kołami
pojazdu należącego do sił bezpieczeństwa zginął 21-letni Ahmed Said. Była to
pierwsza ofiara śmiertelna protestów od ogłoszenia w czwartek rozejmu, który
uśmierzył zamieszki. Tym samym liczba zabitych w ciągu tygodnia w całym kraju
wzrosła do 42. Nawet według samych uczestników protestów śmierć Saida nie była
zamierzona. – Policjanci wycofywali się, ponieważ protestujący obrzucali ich
kamieniami i koktajlami Mołotowa – powiedział jeden z nich. Protestujący nie
planują opuścić placu. W internecie wzywają do przeprowadzenia kolejnych
demonstracji przeciwko władzy wojskowych oraz nowemu premierowi, którego uważają
za pionka w rękach Rady.
Protesty kładą się cieniem na rozpoczynających się dzisiaj wyborach
parlamentarnych. Egipcjanie pierwszy raz od obalenia Mubaraka wybiorą nowe
władze. Pomimo krwawych demonstracji rządząca obecnie krajem Najwyższa Rada
Wojskowa postanowiła nie przekładać wyborów.
W sobotę szef rządzącej Egiptem Najwyższej Rady Wojskowej Mohammed Husejn
Tantawi spotkał się z ewentualnymi kandydatami na prezydenta Egiptu. Pierwszy z
nich to jeden z najbardziej znanych Egipcjan, były szef Międzynarodowej Agencji
Energii Atomowej i laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2005 r. Mohamed ElBaradei.
Drugim jest były szef Ligi Państw Arabskich i były minister spraw zagranicznych
Egiptu Amr Musa. Obaj zostali osobno przyjęci przez marszałka Tantawiego. Według
AFP, rozmowy dotyczyły utworzenia w Radzie cywilnego komitetu doradczego.
Po spotkaniu ElBaradei wydał komunikat, w którym zaprzeczył, jakoby osiągnął
porozumienie z Tantawim. Oświadczył też, że jest gotowy zrezygnować z ubiegania
się o urząd prezydenta na rzecz kierowania rządem jedności narodowej. Jednak
jako warunek stawia uzyskanie przez taki rząd "wszelkich prerogatyw w celu
kierowania krajem przez okres przejściowy, przywrócenia bezpieczeństwa,
uzdrowienia gospodarki i realizacji celów rewolucji egipskiej".
Piotr Falkowski
