Dworak czyta i czyta
Biurko prezesa KRRiT Jana Dworaka ugina się pod ciężarem protestów, które
każdego dnia całymi workami napływają do zarządzanej przez niego instytucji.
Dzieje się tak, ponieważ Krajowa Rada odmówiła katolickiej Telewizji Trwam
miejsca na multipleksie cyfrowym.
Jak ustalił "Nasz Dziennik", pod większością pism wysyłanych w tej sprawie
widnieje od kilku do kilkuset podpisów osób, które w sposób aktywny domagają się
równych praw dla katolickiego nadawcy.
Oficjalne informacje KRRiT o kilku tysiącach protestów trzeba więc przemnożyć
przez liczbę sygnatariuszy. Jak zaznacza o. Grzegorz Moj (CSsR) z Telewizji
Trwam, samo stwierdzenie rzecznik Krajowej Rady, że "dotarło 6 tys. listów",
bynajmniej nie oddaje całej skali sprzeciwu. – Jeżeli KRRiT twierdzi, że jest
ich 6 tys., to nasuwa się pytanie, czy któryś z nich został otwarty i zobaczono,
iż znajduje się tam na przykład 100 podpisów? Czyli 6 tys. należałoby pomnożyć
przez 100. Najczęściej bowiem jest tak, że ludzie nie wysyłają protestów w
pojedynkę – tłumaczy o. Moj.
Fundacja Lux Veritatis, nadawca Telewizji Trwam, na bieżąco podlicza wszystkie
głosy poparcia, jakie otrzymuje od osób zbulwersowanych decyzjami Krajowej Rady.
Sumuje także głosy z adresowanych do Jana Dworaka protestów, których kopie
wpływają do Radia Maryja. Ich liczba zostanie podana do wiadomości, gdy skończy
się zbiórka. – Jeżeli KRRiT potraktowałaby jeden list jako głos, a w
rzeczywistości okazałoby się, że każdy z nich zawiera na przykład pięć podpisów
– to już nie oddaje prawdy. Pozostaje pytanie, przez jaką liczbę należy pomnożyć
te 6 tys., bo sama korespondencja nie jest równa zawartości. KRRiT musi być
świadoma, że każdy z protestów jest przysyłany również do naszej wiadomości.
Korespondencja, którą otrzymała Rada, trafia też do nas na biurko, więc my
wszystko wiemy i w którymś momencie będziemy w stanie podać faktyczną liczbę –
zaznacza o. Grzegorz Moj.
Szacując liczbę protestów, należy wziąć pod uwagę także fakt, że ludzie składają
listy z protestami w biurach poselskich i senatorskich Prawa i Sprawiedliwości
oraz Solidarnej Polski, a tych jest ponad 180. Gdyby nawet w jednym takim
miejscu zebrano na przykład 500 podpisów, to w konsekwencji ich liczba
wyniosłaby około 90 tysięcy. Jednak, jak dodaje o. Grzegorz Moj, biura poselskie
bynajmniej nie wyczerpują tematu. – Ludzie przysyłają do nas listy z różnych
miejsc, nie tylko z kół i biur Radia Maryja. Rzadkością jest, żeby za jedną
korespondencją kryła się jedna osoba. W jeden dzień przyszło do nas np. 160
listów poleconych, w których żaden z protestów nie był podpisany przez jedną
osobę – podkreśla nasz rozmówca.
Poseł Patryk Jaki, rzecznik Klubu Parlamentarnego Solidarnej Polski, przyznaje,
że posiada jedynie wstępne szacunki. – Kiedy spytałem posłów klubu Solidarnej
Polski, okazało się, że jest około kilkunastu tysięcy pism protestacyjnych.
Codziennie ktoś przychodzi do biura i podpisuje, ale wielu zbiera też podpisy na
własną rękę – relacjonuje Jaki. W tym ostatnim przypadku – jak zaznaczają
parlamentarzyści – są to często listy mogące zawierać np. kilkadziesiąt
podpisów. Potwierdza to poseł Anna Sobecka (PiS), która od tygodnia udostępnia
swoje biuro na rzecz walki z dyskryminacją katolickich mediów. – Przychodzą do
nas ludzie i składają podpisy. Na mojej stronie internetowej jest informacja i
prośba o ich składanie. W biurze to wszystko jest zbierane i przekazywane do
wysyłki – informuje Anna Sobecka. Także do tego biura często napływają gotowe
listy z wieloma podpisami. – Może tam być już kilkanaście tysięcy podpisów –
mówi poseł Sobecka.
Nie trzeba już chyba dłużej udowadniać, że tysiące pism protestacyjnych, jakie
przychodzą do KRRiT, należałoby wielokroć pomnożyć i wtedy dopiero będzie można
podać ich liczbę.
W sierpniu 2011 r. na mocy arbitralnej decyzji Krajowa Rada odrzuciła wniosek
Fundacji Lux Veritatis o miejsce dla Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym.
Oznacza to ograniczenie możliwości rozwoju tej katolickiej stacji, ponieważ od
2013 r. będzie to jedyny system emitowania naziemnego sygnału telewizyjnego. Na
dyskryminacyjny charakter decyzji Dworaka wskazuje m.in. wiele organizacji
katolickich, społecznych i dziennikarskich. Obecnie KRRiT prowadzi postępowanie
odwoławcze na wniosek Fundacji Lux Veritatis.
Jacek Dytkowski
