Dużo optymizmu, mało realizmu

Deficyt budżetowy w wysokości 42,2 mld zł, wzrost gospodarczy w tempie 3,5
proc. PKB, inflacja średnioroczna na poziomie 2,3 proc. – to podstawowe
założenia budżetu na 2011 rok, nad którego przyjęciem debatował wczoraj rząd.
Opozycyjne PiS skierowało do premiera 30 pytań dotyczących ustawy budżetowej i
stanu finansów państwa.

W porównaniu z pierwotnym planem rząd o 5 mld zł skorygował w dół poziom
deficytu. Oszczędności budżetowe ma przynieść m.in. 10-procentowa redukcja
administracji, utworzenie wspólnego konta dla wszystkich ministerstw, urzędów
centralnych i rządowych agencji. Nie będzie natomiast redukcji wydatków na
obronność – zapewniają przedstawiciele resortu finansów. Wydatki utrzymane
zostaną na poziomie 1,95 proc. PKB.
Rząd liczy na to, że 3,5-procentowy wzrost zagwarantuje wyższe wpływy z PIT i
CIT. Dochody budżetowe mają też poprawić dodatkowe wpływy z podwyżki VAT – ok. 5
mld zł – a także dochody z dywidend od spółek Skarbu Państwa w kwocie ok. 10 mld
zł i wpływy z prywatyzacji tychże spółek na poziomie 15 mld złotych. Potrzeby
pożyczkowe państwa (środki potrzebne do sfinansowania deficytu budżetu państwa,
spłaty wcześniej zaciągniętych zobowiązań, sfinansowania udzielonych przez Skarb
Państwa pożyczek) określone zostały w projekcie na 72 mld złotych. – Ryzyko
przekroczenia przez dług publiczny 55-procentowego progu deficytu budżetowego w
przyszłym roku nadal istnieje – przyznała wiceminister finansów Hanna Majszczyk.
Projekt budżetu jako nierealistyczny ocenia Janusz Szewczak, główny ekonomista
SKOK. – Wpływy z CIT w bieżącym roku będą o 3 mld zł niższe od planowanych i
podobnie będzie w roku przyszłym. Iluzoryczne są też plany pozyskania 5 mld zł z
podwyżki VAT, konsumenci bowiem ograniczą zakupy, a część małych firm zrezygnuje
z rozliczania tego podatku z fiskusem – twierdzi ekonomista. Możliwość taką
stwarzają obecne przepisy, które podniosły pułap obrotów, przy których istnieje
obowiązek rozliczania VAT, z 50 do 100 tys. zł, a w planach jest podniesienie go
do 150 tys. złotych.
– Nierealne jest też ściągnięcie 10 mld zł z dywidend od spółek skarbowych –
uważa ekspert, przypominając, że najbardziej dochodowe spółki: KGHM, PZU i PKO
BP, zostały w tym roku silnie wydrenowane z pieniędzy na rzecz budżetu (w
przypadku PZU – głównie na rzecz Eureko). Według eksperta, rząd zdecydowanie nie
doszacował potrzeb pożyczkowych w 2011 roku. – Wyniosą one, w mojej ocenie, nie
72 mld zł, lecz ok. 100 mld zł, podobnie jak w bieżącym roku – twierdzi główny
ekonomista SKOK.
W związku z projektem budżetu 30 pytań do premiera zgłosiło opozycyjne PiS.
Według szefa klubu Mariusza Błaszczaka, sytuacja finansów publicznych jest
fatalna. – Jak rząd zamierza pozyskać 15 mld z prywatyzacji, skoro z zakładanych
na bieżący rok 25 mld wpływów osiągnął tylko 45 proc.? – pytała na konferencji
prasowej posłanka Beata Szydło. Zwróciła też uwagę, że rząd popadł w
sprzeczność: planując sprzedaż udziałów w spółkach skarbowych, jednocześnie
liczy na wysokie dywidendy. Niepokój opozycji budzi także sytuacja ZUS. – W
listopadzie i grudniu wypłata emerytur jest zagrożona – oceniła Szydło.
O tym, że sytuacja FUS jest coraz trudniejsza, świadczy fakt, że rząd planuje
zwiększyć w przyszłorocznym budżecie dotację dla ZUS oraz udzielić FUS pożyczki
z budżetu. Resztę brakujących środków ZUS miałby pożyczyć w bankach
komercyjnych.
– PiS domaga się też informacji na temat wysokości środków na usuwanie skutków
powodzi. Szef klubu Mariusz Błaszczak poinformował, że wystąpi z interwencją do
premiera w sprawie podniesienia o 30 procent przez państwową spółkę cen energii
cieplnej dla powodzian w Bogatyni. Aktualnie trwa osuszanie domów, więc podwyżka
cen silnie dotknie najbardziej poszkodowanych – uzasadniał Błaszczak.
Trzydzieści pytań do premiera na temat budżetu na 2011 rok PiS zamierza
skierować do premiera w formie interpelacji poselskiej.

Małgorzata Goss

drukuj