Droższy wielkanocny stół

W okresie przedświątecznym ceny produktów spożywczych mogą wzrosnąć nawet o 8 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Kupujący twierdzą, że skala podwyżek jest znacznie większa, niż wynika z oficjalnych danych


Świąteczny koszyk zakupów będzie w tym roku droższy o 5-8 proc. – wynika z analiz Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Ale klienci sklepów są przekonani, że żywność zdrożała o wiele więcej, niż wynika z wyliczeń ekspertów IERiGŻ.

W skład tradycyjnego koszyka świątecznego wchodzą wędliny, mięso, nabiał oraz produkty służące np. do wypieku ciast. Ale jak zaznaczają eksperci IERiGŻ, w Polsce nie ma ściśle określonej zawartości takiego koszyka, więc te dane są w dużym stopniu szacunkowe.

Instytut opiera się na oficjalnych wskaźnikach dotyczących wzrostu cen żywności w styczniu i lutym oraz na wstępnych danych dotyczących marca. Obserwowana jest także aktualna sytuacja na rynku. Jak się okazuje, w lutym tego roku średnie ceny żywności były wyższe w stosunku do lutego 2008 r. o 3,5 procent. Jeśli dodamy do tego podwyżki cen niektórych produktów, jakie miały miejsce w marcu, to – według IERGŻ – świąteczny koszyk zakupów będzie o co najmniej 5 proc. droższy niż rok temu. Wzrost cen może zresztą sięgnąć nawet 8 procent.

Instytut wyliczył, że przez ostatnie 12 miesięcy najbardziej podrożały warzywa – aż o 12 procent. Mięso i jego przetwory zdrożały o 7 procent. Niewiele mniejsze były podwyżki pieczywa, przetworów mącznych i ryb (5-6 proc.). Jednocześnie o 15 proc. wzrosły ceny margaryn, których sprzedaje się akurat przed świętami więcej, wszak to jeden z podstawowych składników wielu ciast.

Za to co potaniało? Przede wszystkim mleko i jego przetwory (masło np. aż o 15 proc.), co wynika – jak już wiele razy pisaliśmy – z kryzysu na tym rynku, który na całym świecie zaowocował spadkiem cen nabiału. Taka sytuacja trwa od wielu miesięcy. Tańsze są także owoce (np. krajowe jabłka aż o 40 procent).


Podwyżki są o wiele wyższe


Jednak większość naszych gospodyń po odwiedzeniu sklepów ma nieodparte wrażenie, że ceny żywności wzrosły znacznie więcej, niż wynika to z oficjalnych danych. – Mięso, wędliny są droższe o kilkanaście procent w stosunku do tego, co płaciłam miesiąc, dwa temu. Może mniej podrożały inne produkty, ale na przygotowanie świąt trzeba mieć o 15-20 proc. więcej pieniędzy niż rok temu – mówi Krystyna Poniewierska z Warszawy. – Ja i tak robię zakupy głównie na targu, bo w sklepach jest jeszcze drożej. Co ciekawe, na drożyznę narzekają także moi krewni z mniejszych miast, nie jest to tylko problem stolicy, gdzie zawsze było, jest i będzie drogo – dodaje.

Klienci skarżą się, że handlowcy po prostu wykorzystują sytuację, bo przed świętami zawsze rośnie popyt na produkty spożywcze. Sprzedający wiedzą, że konsument i tak musi u nich kupić wiele produktów i zostawić dużo pieniędzy, jeśli chce pozostać wierny tradycji suto zastawionego świątecznego stołu. A skoro rośnie popyt, to siłą rzeczy kupujący jest gotów zapłacić więcej za dany produkt, niż zrobiłby to miesiąc wcześniej. Marną pociechą dla nas jest to, że być może po świętach ceny wielu towarów spadną.

Z kolei handlowcy przyznają, że z powodu kryzysu, który już odczuwa część rodzin w postaci zmniejszenia się ich dochodów, gospodynie wybierają tańsze produkty. – Zamiast schabu, szynki czy polędwicy wieprzowej lub wołowej sprzedajemy więcej tańszego drobiu. To samo dotyczy wędlin – przyznaje Edyta Szumska, sprzedawczyni w firmowym sklepie mięsnym w Radomiu. – A u nas i tak ceny są niższe, bo mamy towar wprost od producenta, bez pośredników – podkreśla.


Drożej nawet w hurcie


O tym, że przed świętami ceny produktów żywnościowych rosną, świadczy choćby sytuacja na giełdzie rolnej w Broniszach pod Warszawą. Małgorzata Skoczewska z Rynku Hurtowego w Broniszach poinformowała, że nadal drogie są nowalijki, choć ich dostawy znacznie wzrosły. To efekt głównie tego, że wzrósł także popyt na tegoroczne warzywa. – Dużo jest rzodkiewek, sałat, pomidorów i ogórków. Wprawdzie krajowe nowalijki są droższe od importowanych, ale producenci nie narzekają na brak odbiorców. Znaczna część sklepów, szczególnie tych zlokalizowanych w bogatszych rejonach, kupuje bowiem produkty krajowe – wyjaśnia Skoczewska.

I tak: polska rzodkiewka kosztuje średnio 2,20 zł za pęczek (importowana jest o 35 gr tańsza). Sałata masłowa z krajowych tuneli kosztuje 2,60 zł za sztukę (tyle samo importowana). Natomiast kilogram naszych pomidorów jest sprzedawany przez dostawców po 10 zł za 1 kg, a produkt importowany po 7,5 złotego. Krajowe ogórki można kupić po 6 złotych. Okazuje się, że utrzymują się dość wysokie ceny na warzywa korzeniowe: buraki, cebulę, marchew, selery i pory oraz na ziemniaki.

Drożej musimy także zapłacić za jaja kurze: od 35 do 48 gr za sztukę, w zależności od wielkości jaj i ilości zakupu. Jaja przepiórcze, kupowane do dekoracji wielkanocnych stołów, kosztują tyle samo jak przed rokiem – od 20 do 23 gr za sztukę.

Małgorzata Skoczewska potwierdza dane IERiGŻ, że znacznie spadły w tym roku ceny krajowych jabłek, nawet o 50-60 proc. w stosunku do 2008 roku. Jednak drożeją jabłka najwyższej jakości – klasy ekstra – pochodzące z przechowalni z kontrolowaną atmosferą. Maksymalna cena kilograma jabłek odmian Ligol, Cortland to 1,66 zł za kilogram. Najdroższa jest odmiana Golden Delicius – maksymalna cena dochodzi do 1,75 złotego.

Trzeba jednak pamiętać, że ceny podawane w Broniszach dotyczą zakupów hurtowych. W sklepach po doliczeniu marży handlowej trzeba za nie zapłacić przynajmniej kilkadziesiąt procent więcej.

Co ciekawe, rośnie także przed świętami popyt na kwiaty, zwłaszcza na symbole wiosny: tulipany i żonkile. Kwiaciarnie chętnie kupują także doniczkowe krokusy, hiacynty i hortensje (te ostatnie są najdroższe – od 20 zł za doniczkę). Popytem cieszy się teraz bukszpan nadający się do dekoracji koszyka wielkanocnego i świątecznego stołu (pęczek kosztuje 5 zł).


Krzysztof Losz
drukuj