Dokończmy sprzątanie po PRL
Z senatorem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim, adwokatem i obrońcą w
procesach politycznych lat 80., rozmawia Mariusz Bober
Jak Pan ocenia wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za zgodne
z Ustawą Zasadniczą zapisy przewidujące zmniejszenie świadczeń emerytalnych
byłym funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa PRL, ale częściowo zakwestionował
analogiczne zapisy wobec członków Wojskowej Rady Ocalenia
Narodowego?
– W odniesieniu do decyzji w sprawie emerytur byłych
funkcjonariuszy UB i SB Trybunał Konstytucyjny zajął stanowisko zgodne z tezą,
którą przedstawialiśmy już w 1992 roku. Zaproponowane wtedy rozwiązania, w
formie ustawy odbierającej tzw. emerytury mundurowe funkcjonariuszom PRL
stosującym represje, zawetował jednak ówczesny prezydent Lech Wałęsa. Był to
efekt oddziaływania jego ówczesnego zaplecza politycznego, które także dziś
protestuje przeciwko obniżeniu uposażeń byłych funkcjonariuszy służb
bezpieczeństwa PRL. Podobnie jak inni zwolennicy tamtej ustawy popieram do dziś
główną tezę, w myśl której ochrona praw nabytych jest stosowana tylko wówczas,
jeśli te prawa zostały nabyte słusznie. W przypadku członków wymienionych wyżej
formacji prawa te nie zostały słusznie nabyte, na co zwrócił uwagę Trybunał
Konstytucyjny.
Jednak trybunał zakwestionował zmniejszenie świadczeń emerytalnych
członkom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego naliczanych za okres przed 13
grudnia 1981 r., czyli przed wprowadzeniem stanu wojennego. A przecież to
właśnie ci funkcjonariusze, otrzymujący do tej pory średnio 8,5 tys. zł
emerytury, są za to odpowiedzialni…
– Członkowie WRON otrzymują
wyższe uposażenie nie z powodu zasiadania w tym organie, ale z racji pełnienia
funkcji w wojsku i innych instytucjach przed powołaniem tej rady. Jednak w tym
przypadku można przedstawić argumenty przemawiające za rozwiązaniami, które
wprowadzała tzw. ustawa dezubekizacyjna. Chodzi o zastosowanie wobec tej grupy
wysokich funkcjonariuszy PRL zasady, zgodnie z którą należy powtórnie obliczyć
wysokość należnych świadczeń emerytalnych według niższego wskaźnika, jeśli te
wypłacane przed wejściem w życie ustawy naliczano ze względu na udział w
formacjach uznanych za służące totalitarnemu państwu [od nowego roku oficerom
cywilnych służb PRL wypłacane są te świadczenia obliczane według wskaźnika 0,7
proc. podstawy wymiaru za każdy rok służby do roku 1990, a nie 2,6 proc., jak to
było wcześniej – przyp. red.].
Czyli można było przyjąć zasadę, zgodnie z którą odbierano przywileje
emerytalne za przestępstwa i udział w komunistycznym aparacie terroru w całym
okresie PRL. Zastosowano ją wcześniej wobec „utrwalaczy władzy ludowej”.
Potwierdził to także członek TK – prof. Andrzej Rzepliński. A mimo to trybunał
nie zgodził się, by w taki sam sposób potraktować odpowiedzialnych za
wprowadzenie stanu wojennego. Jak Pan to rozumie?
– Omawiana ustawa
zawiera dwie podstawy: po pierwsze – niesłusznie zawyżone co do wysokości
podstawy wymiaru świadczeń z racji odbiegającego od przeciętnej normy
wynagrodzenia za naruszające prawa człowieka działania w instytucjach
komunistycznego aparatu przemocy. Po drugie – ustawa koryguje ponadto wysokość
gratyfikacji za udział we WRON. O ile pierwsze kryterium jest rozwiązaniem
systemowym, o tyle drugie – incydentalnym. Trybunał odniósł się pozytywnie do
rozwiązania systemowego, a negatywnie do incydentalnego, o ile nie pokrywa się
ono z rozwiązaniem systemowym. Odnośnie do WRON można mówić o odebraniu
niesłusznie nabytych korzyści wynikających z samego udziału w tej instytucji,
ale nie z racji kary finansowej za udział w niej. Innymi słowy, w stosunku do
funkcjonariuszy WRON uzasadnione byłoby pozbawienie ich dodatkowych korzyści
materialnych, jakie otrzymali z tytułu udziału w sprzecznej z prawem instytucji,
za jaką uważam tzw. Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, kierującą sprzecznymi z
prawem działaniami stanu wojennego.
Chciałbym też zwrócić uwagę, że ustawa
dezubekizacyjna nie obejmuje sposobu wyliczania niezwykle wysokich rent
inwalidzkich oraz innych świadczeń z zabezpieczenia społecznego dla byłych
funkcjonariuszy PRL. W efekcie świadczenia te nadal naliczane są od niesłusznie
określonej wysokości podstawy wymiaru, tj. zawyżonego niesłusznie wynagrodzenia
z racji pełnienia funkcji w aparacie przemocy i terroru państwa
komunistycznego.
Jak Pan ocenia zdania odrębne 5 członków TK, którzy twierdzili m.in.,
że ustawa dezubekizacyjna narusza zasadę zaufania obywateli wobec państwa,
zmniejszając świadczenia także funkcjonariuszom pozytywnie zweryfikowanym po
1990 roku?
– Nie podzielam argumentów przedstawionych przez sędziów,
którzy zgłosili zdania odrębne, negujących odebranie przywilejów
funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa PRL. Wbrew tym poglądom nie można uznać
rozstrzygnięć ustawy za formę karalności funkcjonariuszy państwa
komunistycznego, a jedynie za przywrócenie równości w traktowaniu obywateli
państwa prawa ze zniwelowaniem czerpania dzisiaj korzyści z niesłusznie nabytych
przywilejów materialnych w okresie PRL.
Byli funkcjonariusze komunistycznych służb, choć i tak będą dostawać
średnio tysiąc złotych więcej od przeciętnych emerytów, zapowiadają zaskarżenie
wyroku TK do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Mają jakieś
szanse na wygraną?
– Każdy ma prawo do kierowania skarg do trybunału
w Strasburgu. Żyjemy już bowiem w wolnym państwie. Ale powątpiewam w szanse na
ich wygraną w Strasburgu. Uważam, że prawa, o które toczy się spór, nie
spełniają kryterium słusznego nabycia.
Czy wyrok TK zamyka sprawę dezubekizacji w Polsce?
–
Zdecydowanie nie! Zgodnie z uchwałą Senatu RP o przywróceniu ciągłości między II
i III Rzecząpospolitą (1998 r.) skutki naruszających zasady państwa prawa
regulacji ustawowych i działań władzy wykonawczej winny być weryfikowane i
anulowane tam, gdzie mamy do czynienia z ich oceną pod kątem nieprzedawnionej
odpowiedzialności i naruszania zasad słuszności. Jest to proces,w którym Polska
notuje najdalej idące zaniedbania w porównaniu z innymi krajami, które wyszły z
komunistycznej opresji. Wyrok trybunału to dobry początek tego, co nazwaliśmy
przezwyciężeniem stanu prawnego z okresu PRL.
Co należałoby jeszcze zrobić?
– Porządkowanie i
niwelowanie skutków funkcjonowania państwa komunistycznego jest ciągle aktualnym
zadaniem stojącym przed władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Nie
dokonano reprywatyzacji, odebrania korzyści z działalności sprzecznej z prawem,
wynagrodzenia szkód i krzywd zarówno osobom fizycznym, jak i organizacjom oraz
podmiotom prawnym zniszczonym przez system totalitarnej władzy
partyjno-państwowej. Rewindykacja praw, których zostaliśmy pozbawieni, pozostaje
naszym obowiązkiem. Z formułowania roszczeń w tym zakresie nie wolno nam
rezygnować ze względu na swoiście pojętą poprawność polityczną.
Po ogłoszeniu wyroku TK przedstawiono wyliczenia, zgodnie z którymi
dzięki zmniejszeniu świadczeń dla byłych wyższych funkcjonariuszy służb
bezpieczeństwa PRL zaoszczędzimy ok. 600 mln zł rocznie. Politycy PO obiecywali,
że przynajmniej część tych funduszy zostanie przeznaczona na rekompensaty dla
poszkodowanych w okresie komunizmu. Czy te osoby doczekają się rzeczywiście
zadośćuczynienia?
– Obietnica jest zasadna i w pełni ją popieram.
Uważam za niezbędne poprawienie sytuacji materialnej skrzywdzonych działaczy i
członków NSZZ „Solidarność” walczących z systemem komunistycznym w Polsce na
rzecz przywrócenia niepodległości i pełni praw obywatelskich i politycznych
ofiar systemu. Ci ludzie do dziś znajdują się w trudnej sytuacji materialnej.
Można to załatwić albo w formie odrębnej ustawy, albo nowelizacji istniejącego
stanu prawnego.
Dziękuję za rozmowę.
