Dlaczego Izrael przegrał w Libanie
Izrael tylko szukał pretekstu
do ataku na Liban, na co wskazuje choćby fakt, że dowódca wojsk Izraela,
tzw. IDF (Israeli Defense Force), pozbył się akcji
na giełdzie 12 lipca 2006 r., dwa dni przez schwytaniem dwu żołnierzy izraelskich
przez Hezbollah. Tego pojmania Żydzi użyli jako rzeczywistego powodu ataku
na Liban. Faktycznie już od ponad 100 lat syjoniści twierdzili, że nieodzowne
są
dla Izraela wody rzeki Litani w Libanie, z której to chcieli czerpać 280
milionów metrów sześciennych wody rocznie.
Również strategicznie ważną rzeczą dla Izraela było zlikwidowanie sił Hezbollahu
wspomaganych przez Iran. Prezydent Iranu powiedział, że Izrael powinien być
wymazany z mapy, jednak Iran nie ma środków, żeby tego "wymazywania" dokonać.
Na przeszkodzie
stoi duży arsenał nuklearny Izraela i fakt, że Iran nie ma ani jednej bomby
nuklearnej, a radykalnym Żydom udało się okiełznać władze w Waszyngtonie.
Guy Chazan w Tel Awiwie, Kurby Leggett w Bejrucie i Neil King w Waszyngtonie
opracowali artykuł pod tytułem "Nieudany wypad: Dlaczego plany Izraela zniszczenia
Hezbollahu tak źle poszły" opublikowany w "The Wall Street Journal" z 19-20
sierpnia 2006 roku. Autorzy opisują w nim, jak Izrael miał nadzieję zniszczyć
Hezbollah,
żeby usunąć zaciekłego wroga, który wcześniej zmusił go do ewakuacji z Libanu
i jest wspierany przez Iran. Państwo, które Izrael chciałby zaatakować przy
pomocy USA, żeby bronić swojego monopolu nuklearnego na Bliskim Wschodzie.
Izrael po przeprowadzeniu masakry Libanu w ciągu miesiąca przegrał wiele
starć w walkach z partyzantami Hezbollahu. Naturalnie prasa amerykańska kontrolowana
przez radykalnych Żydów wybiela Izrael, powtarzając, że "Izrael ma prawo
bronić
się", mimo że jest on agresorem. Neokonserwatywny rząd Busha zwlekał, jak
mógł, z zawieszeniem broni, żeby dać czas Izraelowi na dokonanie masakry
Libanu i za
pomocą tej masakry szantażować miejscową ludność, uzyskując jej poparcie
przeciwko Hezbollahowi. Plany te spaliły na panewce i Hezbollah stał się
bohaterem i dumą
Libańczyków oraz ludności w sąsiednich krajach zagrożonych budową wielkiego
Izraela "od Nilu do Eurfatu".
Jeden z nowocześnie wyposażonych okrętów wojennych Izraela został trafiony
i ciężko uszkodzony rakietą Hezbollah sterowaną laserem. Mimo niepowodzeń
Izraela
– żeby ratować swoją własną reputację nadszarpniętą fiaskiem w Iraku i w
Libanie, Bush szerzy fałszywą propagandę, że Izrael wygrał w walce z partyzantami
Hezbollahu.
Oś USA – Izrael ucierpiała na porażce Izraela w Libanie mimo masakry tego
kraju i zbrodni międzynarodowych popełnionych przez Izrael. Sytuacja Syrii
też jest
silniejsza i nadal popiera ona Hezbollah, zwłaszcza że Izrael nie chce oddać
Syrii wzgórz Golan, których bezprawny zabór stara się uczynić permanentnym.
Pacyfikacja terenu Gazy przez Izrael też źle idzie. Plan Szarona, popierany
przez Busha, żeby narzucić jednostronnie granice Izraela z Palestyńczykami,
został
teraz odrzucony, ponieważ ostatnie walki w Libanie i Palestynie wskazują,
że takie rozwiązanie sprawy nie jest w stanie zapewnić spokoju Izraelowi
na warunkach,
które on chce dyktować Arabom.
Hezbollah jako organizacja szyitów popierana przez Iran jest atutem tego
kraju w konfrontacji przeciwko Izraelowi. Syjoniści za słabość Hezbollahu
uważają fakt,
że jej rakiety nie mogły sięgnąć Tel Awiwu. Naturalnie, łatwiej jest chować
wyrzutnie rakiet typu katiusza niż rakiety o większym zasięgu, zdolne do
zestrzeliwania
samolotów amerykańskich, które są używane przez Izrael. Syria zakupiła takie
rakiety w Rosji, ale jak dotąd ich nie używała.
Hezbollah nadal działa sprawnie po stawieniu oporu inwazji Izraela. Teraz
organizacja ta zajmuje się odbudową Libanu i pomocą dla ofiar zbrodniczych
ataków Izraela
na ludność cywilną, wśród której w Libanie jest milion bezdomnych, ponad
tysiąc zabitych i tysiące rannych. Transparenty Hezbollahu głoszą, że bomby,
które zniszczyły
Liban, były "Made in the USA". Od dawna planowany napad Izraela na Liban
w celu kontroli wód rzeki Litani i zniszczenia sił Hezbollahu, a także osłabienia
pozycji
Iranu i Syrii, nie udał się. Przegrana Izraela w Libanie osłabiła więc pozycję
strategiczną tak jego, jak i USA.
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Blacksburg, USA
www.pogonowski.com
