Dla kogo nauka i po co?

Prof. Piotr Jaroszyński, filozof, wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu:

Przede wszystkim, z dociekliwości zawodowej, najpierw chciałem zobaczyć, kim jest pani minister. I przeczytałem w Wikipedii, że w latach 70., mniej więcej w tym samym czasie, gdy ja studiowałem filozofię na KUL, pani Kudrycka studiowała prawo na Uniwersytecie Warszawskim i jako studentka zapisała się do PZPR. I była członkiem PZPR aż do stanu wojennego, a w latach 80. wstąpiła do „Solidarności”. To też takie dziwne losy tych różnych działaczy i naukowych, i politycznych. Wszędzie ta PZPR się plącze.

A jeśli chodzi o sam wywiad, to dominuje w nim podejście technokratyczno-administracyjne. To jest zgodne z wykształceniem pani minister, bo jest profesorem prawa administracyjnego i administracji publicznej. W związku z tym uderza ten brak dostrzeżenia roli kultury polskiej i humanistyki w procesie kształcenia wyższego. To jest takie spojrzenie: rynki europejskie, konkurencyjność czy mechanizmy gospodarki. Natomiast podstawowe pytanie jest takie: dla kogo jest nauka i po co? Bo te mechanizmy rynkowe i towar, bo tak dziś traktuje się naukę, to są tylko środki.

Kolejna sprawa to takie zaniżanie poczucia własnej godności polskiej. Sformułowanie „kierunek zmian, który jest realizowany w Europie” jest dla mnie nie do przyjęcia. Że my nie realizujemy tego kierunku, który jest realizowany w Europie. A gdzie Polska jest? W Europie, w samym jej centrum. I w wielu dziedzinach, mimo tak strasznych przejść po komunizmie, my w wielu dziedzinach reprezentujemy bardzo wysoki poziom, znacznie wyższy niż w tzw. Europie. Więc cóż to za jakieś kompleksy europejskie. Trzeba mieć poczucie świadomości i tożsamości narodowej, że jest się ministrem właśnie w Polsce, a nie w jakiejś mitycznej Europie. Bo jak jest się w Polsce, to jest się tym samym w Europie.

Jeżeli na samym końcu wywiadu pojawia się fragment, że „funkcją organów państwa takich jak resort szkolnictwa wyższego jest przede wszystkim działalność kontrolna i wykorzystam ją, by sprawdzić, czy szkoła ta nie narusza prawa”, to jest to puenta, najważniejsza rzecz, którą pani minister miała do przekazania czytelnikom tej gazety, a pośrednio również innym odbiorcom mediów. Czy ten wywiad był po to, żeby nastraszyć profesorów, studentów, ojców redemptorystów za to, że prowadzą tę szkołę? Czy też raczej należałoby się zastanowić, czy nie należałoby tym ludziom podziękować za ten wielki trud tworzenia takiej szkoły, w tak niezbyt sprzyjających warunkach, jakie są obecnie w naszym kraju. W związku z tym podanie takiego straszaka, bez konkretnego zarzutu w wymiarze ogólnym, jest rzeczą niedopuszczalną. To jest niedopuszczalne, żeby minister w ten sposób się wypowiadał, bo bezpośrednio rzuca cień na szkołę. Nie wolno tego robić. Jeżeli chce korzystać ze swoich uprawnień kontrolnych, to natychmiast powinna dodać, że będzie kontrolować ponad trzysta szkół prywatnych, jakie są w Polsce, a nie wybiórczo jedną, która działa w sposób tak zdumiewająco dobry, że każdy, kto tam był, musi przyznać, że mogłaby być ona przykładem dla wielu innych szkół wyższych prywatnych.


Fragmenty wczorajszej wypowiedzi z Radia Maryja

drukuj