Czy Stefan M. ma polskie obywatelstwo
Instytut Pamięci Narodowej przygotowuje wniosek o ekstradycję Stefana
M., byłego asesora Wojskowego Sądu Rejonowego w okresie komunizmu.
Ciążą na nim zarzuty represjonowania działaczy polskiego podziemia
niepodległościowego, które zakwalifikowano jako zbrodnie przeciwko
ludzkości. Trwają ustalenia, czy podejrzany, przyrodni brat Adama
Michnika, posiada obywatelstwo polskie.
– Kapitan w stanie
spoczynku Stefan M. pozostaje pod zarzutami, że w okresie od 27 marca
1951 r. do 20 listopada 1953 r. w Warszawie, jako funkcjonariusz państwa
komunistycznego – asesor Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie,
działając w strukturach systemu państwa totalitarnego, posługującego się
na wielką skalę terrorem dla realizacji celów politycznych i
społecznych, nie dopełniał obowiązków w zakresie sądowej kontroli
zasadności i terminowości czynności procesowych – informuje Piotr
Dąbrowski, naczelnik warszawskiego pionu śledczego IPN.
Stefanowi M.
od 2007 r. zarzuca się uczestnictwo w bezprawnym pozbawieniu wolności
Józefa Stemlera, byłego wiceministra informacji w Delegaturze Rządu na
Kraj. Podejrzany był członkiem składu, który skazał na śmierć mjr.
Zefiryna Machallę oraz mjr. Karola Sęka z Narodowych Sił Zbrojnych. Brał
także udział w orzekaniu wyroków śmierci m.in. wobec płk. Maksymiliana
Chojeckiego i płk. Bronisława Maszlanki.
Prokurator Dąbrowski
zaznacza, że czyny M. zakwalifikowano jako zbrodnie komunistyczne i
zbrodnie przeciwko ludzkości z uwagi na to, że podejrzany uczestniczył w
poważnych prześladowaniach – represjonowaniu grup ludności z powodu
przynależności politycznej i wyznaniowej.
– Wniosek o ekstradycję
jest obecnie w fazie przygotowywania, ponieważ zachodzi konieczność
precyzyjnego ustalenia, czy podejrzany posiada obywatelstwo polskie –
informuje Dąbrowski. Prokurator dodaje, że „w tym zakresie prowadzone
jest nawet odrębne postępowanie administracyjne i po jego zakończeniu
zostanie podjęta ostateczna decyzja w tym zakresie”.
25 lutego br.
Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie wydał postanowienie o zastosowaniu
środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania kapitana w
stanie spoczynku Stefana M. na trzy miesiące od daty zatrzymania. Był to
skutek wniosku IPN, który uzasadniono tym, że były stalinowski sędzia
nie stawia się na wezwania prokuratorów. Według Dąbrowskiego, do chwili
obecnej dokument nie został jeszcze doręczony podejrzanemu, a zatem
postanowienie nadal nie jest prawomocne i podlega zaskarżeniu. – W
aktach WSG w Warszawie nadal brak zwrotnego poświadczenia odbioru pisma –
twierdzi szef pionu śledczego IPN.
Kiedy więc adresat, który od 1968
r. mieszka poza Polską, z nim się zapozna? – Podejrzany mieszka na
terytorium Królestwa Szwecji, ale nie nawiązuje żadnego kontaktu z
polskimi organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Brak zatem
jakichkolwiek informacji o jego obecnej sytuacji, stanowisku w sprawie
zarzutów IPN czy też o ewentualnym zamiarze złożenia zażalenia na to
postanowienie – konkluduje prokurator Piotr Dąbrowski.
Jacek
Dytkowski
