Czesi wątpią w dobrą wolę Rosji
Jeden ze znanych czeskich publicystów Karel Penkava w swoim artykule dla
gazety "EU Portal" zadaje pytanie, dlaczego – pomimo upływu już blisko pięciu
miesięcy od katastrofy pod Smoleńskiem – wciąż nie znamy żadnej odpowiedzi
przybliżającej nas do prawdy o przyczynach tragedii. W artykule "Niepewność w
sprawie smoleńskiej tragedii. Czy Rosjanie mają na swoim sumieniu zamordowanie
Polaków?" Penkava wyraźnie podkreśla, że wiele faktów podważa wiarygodność
strony rosyjskiej co do chęci wyjaśnienia przyczyn tego wypadku.
"Niektóre z ujawnionych faktów już po tragedii z udziałem prezydenckiego
samolotu budzą poważne wątpliwości co do gotowości i chęci Rosjan do współpracy"
– pisze we wstępie artykułu czeski dziennikarz. Przytacza informacje (podane i
opublikowane niemal przez wszystkie polskie media) pochodzące od por. Artura
Wosztyla, pilota Jaka-40 wcześniej lądującego na smoleńskim lotnisku. Mówił on
wówczas, że przysłuchując się rozmowie między rosyjską wieżą kontroli lotów a
polskim samolotem rządowym, usłyszał polecenie ze strony kontrolerów, aby piloci
Tu-154 obniżyli pułap lotu do ok. 50 metrów. Wosztyl zaznaczał, że wieża wydała
takie polecenie pomimo pełnej świadomości faktu, iż tuż przed lotniskiem
znajduje się głęboki na 60 metrów jar. To, co zaciekawia czeskiego publicystę,
to fakt pominięcia tej rozmowy w stenogramach z zapisów czarnych skrzynek
przekazanych polskiemu rządowi przez rosyjskich śledczych.
To, co również budzi szczególny niepokój Penkavy, to fakt śmierci kilku osób,
które zajmowały się obserwacją i badaniem przyczyn tragedii. Przytacza tu m.in.
zagadkowe wypadki samochodowe prof. Marka Dulinicza – szefa ekipy archeologów,
którzy mieli udać się do Smoleńska, czy Krzysztofa Knyża – operatora
telewizyjnego, wieloletniego korespondenta z Rosji. Podobny los, jak zauważa
Penkava, spotkał także nowo mianowanego przewodniczącego polskich protestantów,
bp. Mieczysława Cieślara.
Jak zaznacza publicysta, wyjątkowo dziwne jest również zachowanie premiera
Polski Donalda Tuska, który zdecydował się powierzyć śledztwo w tej sprawie
Moskwie. Dziennikarz przypomina, że szef rządu w ogóle przy tym nie rozważył
możliwości powołania międzynarodowej komisji, która mogłaby zająć się badaniem
tej tragedii, tym samym lekceważąc wolę co najmniej 50 tys. osób, które
podpisały się pod petycją wzywającą władze do powołania takiego właśnie
międzynarodowego organizmu badawczego.
Jak zauważa Penkava, opinia publiczna w Czechach ma małe szanse, aby otrzymać
pełne informacje na temat tej katastrofy. Zaznacza, że większość informacji
dotyczących tej sprawy przytaczanych przez czeskie media pochodzi "z
lewicowo-liberalnej 'Gazety Wyborczej’", która wszystkich próbujących dociekać
prawdy o katastrofie nazywa "głupimi katolikami", "nieudacznikami rozgoryczonymi
tym, że Kaczyński przegrał wybory". Czeski dziennikarz wyraża głęboki żal, że
główne media w Polsce nie są w stanie uczciwie odnieść się do tego śledztwa. Ze
smutkiem stwierdza, że jedyne co robią, to przedstawiają Polaków jako oszołomów,
zwolenników teorii spiskowych, podczas gdy w ich opinii, wszystko jest już
jasne.
Łukasz Sianożęcki
