Cud Radia Maryja

Zaczęło się od wspólnej podróży do Polski z pewnym Włochem,
dyplomatą, który wcale niedyplomatycznie wyrażał się o Polakach. Żeby
wyprostować wyobrażenie cudzoziemca o naszej nacji, ojciec Tadeusz Rydzyk poddał
go swoistej reedukacji. Jednego dnia odwiedzili Kraków z jego wspaniałymi
zabytkami i najważniejsze miejsca kultu maryjnego. "To była kultura polska, a
teraz będzie niemiecka" – powiedział redemptorysta. I zawiózł włoskiego
dyplomatę do obozu Auschwitz… A potem nawiedzili jeszcze Jasną Górę i
Łagiewniki.

10 lutego 1990 r. przy grobie Siostry Faustyny i obrazie "Jezu, ufam Tobie"
rozbrojony zupełnie Włoch rzuca, jakby od niechcenia, szalony pomysł: "Dlaczego
nie założysz dla Polaków radia?". Cisza, zdumienie. "Daj spokój, gdzież ja! Nie
jestem w stanie, nie nadaję się". "Ale to nie ma być Radio Tadeusz, tylko Radio
Maryja". "Brak mi ludzi, pieniędzy, środków, pozwoleń, nic nie mam". "A gdybym
pomógł?". "Spróbowałbym".
Jeżeli Maryja, to odpowiedź może być tylko jedna: fiat. "Wtedy powiedziałem moje
"tak" i zaczęła się ta droga" – wspomina ojciec Tadeusz Rydzyk. Potem odprawił
Mszę Świętą w kaplicy i poprosił siostry o modlitwę. Tak narodziło się Radio
Maryja – początkowo tylko w sercach kilku ludzi, którzy nie mieli nic: kont
bankowych, protekcji możnych, aplauzu autorytetów. Bóg sam wystarczy…
I jeszcze ta data – znak, że nie ma przypadków. 10 lutego 1990 r. mijało
półwiecze pierwszej i największej wojennej sowieckiej deportacji Polaków z
Kresów. Kto dostrzega metafizyczny wymiar dziejów, wie, że ofiara, niezmierzone
cierpienia i ból tysięcy zesłańców złożyły się na cząstkę daru, jakim jest dla
nas Radio Maryja. Rozgłośnia będzie również ich głosem – zmarłych i żywych –
przypominającym wyklęty rozdział historii. Będzie głosem wolnych Polaków, wolnej
Ojczyzny.

Na czerwonych światłach
Ale zanim zapadła decyzja o założeniu Radia, było marzenie o Centrum
Ewangelizacji. I wewnętrzny ogień, by szukać świadków Chrystusa, którzy poniosą
Dobrą Nowinę coraz bardziej poganiejącemu światu. Na swoim obrazku prymicyjnym
ojciec Tadeusz Rydzyk umieścił słowa: "Módlcie się, aby Słowo Boże rozszerzało
się i rozsławiało". "Dlaczego ludzie nie mówią o Panu Bogu, nie żyją Nim na co
dzień, nie przyjmują największej Miłości?" – pytał. Redemptorysta razem z grupą
świeckich rozpowszechnia więc literaturę religijną, organizuje pielgrzymki
młodzieży do Medjugorie. Jednak książki, nawet w wielkich nakładach, nie zawsze
spełniają swoją rolę. Potrzebne są inne, szybsze środki komunikowania się ludzi.
Sześć lat, które założyciel Radia spędzi na Zachodzie, będą bardzo pouczające.
Zobaczy w Niemczech i w Szwajcarii pustoszejące kościoły, z których usuwa się
figury i obrazy Matki Bożej; odrzucenie modlitwy różańcowej i sakramentu pokuty,
kontestację Papieża i Magisterium. "I wtedy zacząłem się modlić: "Boże, uchowaj
Polskę!". Jak nas Pan Bóg nie uratuje, to nas nikt nie uratuje! Dlatego właśnie
Radio Maryja" – tłumaczy ojciec Tadeusz Rydzyk.
Na czas pobytu na Zachodzie przypadną w życiu ojca Tadeusza Rydzyka dwa lata
wielkiego cierpienia. Ofiaruje je w intencji Centrum Ewangelizacji i w tym
cierpieniu będzie się o nie modlił. Ale Bóg wysłuchuje nas zawsze lepiej, niż
myślimy, daje więcej, niż ośmielamy się prosić. Pewnego dnia ojciec Tadeusz
Rydzyk, idąc ulicą, odmawia Różaniec. W wiadomej intencji. Chwila oczekiwania na
czerwonych światłach i nagła myśl, wewnętrzne światło: "Radio to będzie centrum,
będzie, nie bój się".

Spokojne miejsce
Prace nad powołaniem rozgłośni ruszają za zgodą prowincjała redemptorystów ojca
Leszka Gajdy i zarządu prowincji. 28 marca 1991 r. ojciec Tadeusz Rydzyk w
Ministerstwie Łączności składa dokumenty o pozwolenie na radio. Wielkie
zdziwienie. I pierwszy sygnał, że nie będzie łatwo.
W czerwcu 1991 r. zgromadzenie redemptorystów dostaje pozwolenie na uruchomienie
dwóch stacji: w Toruniu i Bydgoszczy, o mocy zaledwie 100 watów. Miejsce dla
Radia Maryja wskazuje prowincjał. Ojciec Gajda pyta założyciela: "Chcesz mieć
wygodnie czy chcesz mieć spokój?". Wybrał spokój. Ale spokojnie nie było, bo
szaleńcy Boży idą zawsze pod prąd i mają przeciw sobie kohorty zła.
"Spokojne" miejsce to ul. Żwirki i Wigury 80 w Toruniu, gdzie znajduje się
działka z domkiem tonącym w drzewach owocowych – dar państwa Marii i Bronisława
Poznańskich dla zgromadzenia redemptorystów. Odbywa się pierwsza wizyta w
przyszłej siedzibie i zostaje odprawiona pierwsza Msza Święta na placu przy
domku. Jest tam też statua Matki Bożej Fatimskiej. W tym miejscu dziś znajduje
się pamiątkowy kwadrat z ciemnych płytek.
W parterowym domku są tylko dwa pokoje, kuchenka ze spiżarką i piwnica na
węgiel. Jeden pokój podzieli na pół drewniana ścianka i tak powstanie studio i
reżyserka. W drugim będą recepcja i biuro, w spiżarce studio nagrań, w piwnicy
kaplica, w kuchni pokój, gdzie spał ten, kto wszystkiego pilnował. Ubogo, jak w
grocie betlejemskiej, ale wszystkich uskrzydla duch wiary i wspólnej modlitwy.

Wszystko powstaje z niczego. Ojciec Tadeusz Rydzyk w chwili przyjazdu z Niemiec
do Polski ma w kieszeni 80 fenigów. Ale Pan Bóg posiada przecież więcej niż
wszyscy bankierzy świata. Pomagają dobrzy ludzie, którzy rozumieją potrzebę
ewangelizacji, którzy liczą na Polskę, że pomoże uratować stygnącą wiarę
społeczeństw Europy, świata. Pierwszą konsoletę dadzą Włosi, w listopadzie
zacznie się montowanie aparatury, pierwsze próby nadawania. Trzeba sprawdzić,
czy sprzęt i łącza w ogóle zadziałają.

Katolicki głos w naszych domach
Radio inauguruje swą posługę Panu Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi
Polskiemu 7 grudnia 1991 roku. W eter płynie powitanie: "Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica. Tu Radio Maryja, katolicki głos w
naszych domach". Wieczorem do domku zostaje wniesiona statua Matki Bożej
Fatimskiej – Patronki Radia – dar dla ojca Tadeusza Rydzyka od niemieckiej
rodziny, w której ojciec był ofiarą nazizmu, jego brat – esesmanem. Z czasem
skronie Maryi ozdobi złota korona wykonana z pierścionków zaręczynowych i
małżeńskich obrączek ofiarowanych przez słuchaczy.
W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny ks. abp Marian
Przykucki, ordynariusz ówczesnej diecezji chełmińskiej, na której terenie
znajduje się Toruń, błogosławi i poświęca siedzibę Radia. Informacje o tym
wydarzeniu nie przebijają się przez media – tego dnia oczy wszystkich zwrócone
były na… Puszczę Białowieską, gdzie trzej przywódcy rozwiązali właśnie Związek
Sowiecki. Zadziwiająca koincydencja czasowa – komunizm przepoczwarzający się w
socjaldemokrację będzie nadal zatruwał umysły.
Na początku Radio nadaje kilka godzin rano i kilka po południu, jest słyszalne w
okolicach Torunia i Bydgoszczy. Zdobywa szturmem słuchaczy, urzeczonych Radiem,
jakiego jeszcze nie było. Wszystko jest nowe i pierwsze: wspólna modlitwa na
antenie, interaktywne audycje, do których współtworzenia zapraszani są
słuchacze, nieustanny dialog, czas na wysłuchanie każdego głosu, nieograniczony
polityczną poprawnością dobór tematów. Radio bez reklam, sponsorów, utrzymywane
z wdowiego grosza słuchaczy, którzy tworzą wyjątkową rodzinę – Rodzinę Radia
Maryja. Poniosą dalej dobro, które zaczerpnęli z katolickiej rozgłośni.
"Jesteście podobni do ewangelicznego siewcy" – powie Jan Paweł II.
Spełnia się marzenie ojca Tadeusza Rydzyka: Radio formuje świadków Chrystusa,
mocarzy ducha, staje się największą amboną w Polsce. Wnika we wszystkie wymiary
życia społecznego i politycznego – bo wiara musi być przekazywana. Staje po
stronie ludzi ubogich, skrzywdzonych, pozbawionych głosu, mówi o tym, o czym
inni milczą.

Idziemy do Matki
Radio błyskawicznie się rozwija, chce docierać do wszystkich Polaków w kraju i
poza granicami. 30 grudnia 1992 r. minister łączności podpisuje zgodę na łącza
satelitarne dla rozgłośni. 29 marca 1993 r. Prymas Polski ks. kard. Józef Glemp
składa wizytę w siedzibie Radia i poświęca pierwszą w Polsce satelitarną stację
nadawczą.
W tym samym miesiącu rozgłośnia zostaje obciążona wysokim podatkiem za
sprowadzony sprzęt do emisji programu, chociaż od początku było wiadomo, że nie
jest stacją komercyjną. Słuchacze rozpoczynają obronę swojego Radia, zbierają
podpisy pod apelem o zwolnienie rozgłośni z podatku. Tylko w jednym dniu ponad
30 tysięcy osób włącza się do akcji.
Masowe poparcie i samoorganizacja Rodziny Radia Maryja zwracają uwagę
decydentów, zaniepokojonych, że ktoś niesterowalny, spoza medialnego układu,
ośmiela się łamać ustalony przy Okrągłym Stole monopol, zastrzeżony dla
postkomunistów i lewicy solidarnościowej. Rozpoczyna się monitorowanie Radia,
utrudnianie rozwoju, szykany administracyjne. Po jednej z trudnych rozmów ojca
Tadeusza Rydzyka z wiceministrem łączności Markiem Rusinem, w nocy z 5 na 6
lipca 1993 r., zdawało się, że na Radio wydano wyrok: miało przestać istnieć. Co
robić? "Idziemy do Matki, Ona nas uratuje" – proponuje dyrektor rozgłośni.
11 lipca na modlitewne wezwanie ojca Tadeusza Rydzyka przybywa na Jasną Górę 5
tysięcy słuchaczy. I Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja poprowadzi ks. bp Adam
Lepa, wypróbowany przyjaciel Radia. Tak narodził się fenomen jasnogórskiego
pielgrzymowania Radia Maryja – pielgrzymka słuchaczy katolickiej rozgłośni jest
największym zgromadzeniem modlitewnym w duchowej stolicy Polski, skupiając w
drugą niedzielę lipca setki tysięcy pielgrzymów z całej Polski i zagranicy.

Państwo nie dla katolików
W 1994 r. Warszawska Prowincja Redemptorystów składa do Krajowej Rady Radiofonii
i Telewizji wniosek o ogólnopolską koncesję dla Radia Maryja. Mobilizuje się
radiowa Rodzina, śle do KRRiT listy, petycje i apele z żądaniem równego i
sprawiedliwego potraktowania Radia. Dzięki poparciu milionów słuchaczy koncesja
zostaje przyznana 24 czerwca 1994 r., gdy Radzie przewodniczy prof. Ryszard
Bender. Decyzja zapada jednogłośnie.
Poprzedniego dnia odbywa się specjalna konferencja, na którą ojciec Tadeusz
Rydzyk stawia się z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, tym samym, z którym
zawsze jeździł Prymas Tysiąclecia. Pełne zaskoczenie, ale nikt nie protestuje.
Dzień wcześniej w tej samej sali prezentuje się również ubiegające się o
koncesję Radio RMF – rozgłośnia przywozi swoją "maskotkę" – wielkiego smoka.
Jeden z dziennikarzy wyzna potem, że to było nie tylko symboliczne zdarzenie –
Maryja naprawdę miażdży ojca kłamstwa i zwycięża.
Przyznanie koncesji nie kończy trudności z rozwojem Radia. Krajowa Rada
Radiofonii i Telewizji zobowiązała się wprawdzie, że będzie sukcesywnie
uzupełniać liczbę stacji nadawczych i ich moc, by zasięg Radia obejmował co
najmniej 80 procent powierzchni Polski, ale nie wywiązuje się z tej obietnicy.
Bez przeszkód realizuje natomiast koncesję dla dwóch komercyjnych nadawców
radiowych.
Jawna dyskryminacja Radia Maryja staje się sygnałem do podjęcia zdecydowanej
akcji w obronie rozgłośni. 8 lipca 1999 r. zawiązuje się Komitet SOS dla Radia
Maryja, w krótkim czasie ponad 7 milionów Polaków podpisuje się pod apelem o
przyznanie Radiu częstotliwości umożliwiających nadawanie zgodnie z koncesją.

7 października 1999 r., mimo że był to dzień powszedni, na wezwanie Komitetu na
Jasną Górę przybywa ponad 200 tysięcy słuchaczy, którzy przypuszczają różańcowy
szturm w intencji Radia.
Zaniepokojeni posłowie podejmują 15 grudnia 1999 r. uchwałę zlecającą Najwyższej
Izbie Kontroli przeprowadzenie kontroli w KRRiT w zakresie realizowania koncesji
dla Radia Maryja. Wyniki potwierdzają w całej rozciągłości zarzut
dyskryminowania katolickiej rozgłośni. 26 kwietnia 2001 r. posłowie w
bezprecedensowej uchwale wzywają Krajową Radę Radiofonii i Telewizji do
"podjęcia wszelkich działań mających na celu niezwłoczne usunięcie nierównej
pozycji Radia Maryja w stosunku do pozostałych nadawców ogólnopolskich".

Zabijanie słowem
Takich batalii w obronie Radia, jego dyrektora, słuchaczy, przyjdzie stoczyć
wiele na przestrzeni 20 lat. Próby uciszenia "katolickiego głosu" będą powtarzać
się regularnie, zazwyczaj w okolicach wydarzeń ważnych dla Rodziny Radia Maryja:
z okazji kolejnych rocznic powstania rozgłośni, jasnogórskich pielgrzymek. Od
początku trzeba było też bronić dobrego imienia Radia Maryja. Próbowano wmówić,
że to stacja dla ludzi starych, chorych, sfrustrowanych przemianami, których nie
są w stanie pojąć. Jednak szczyt pogardy wobec słuchaczy zaprezentował obecny
premier, mówiąc o "moherowych beretach". Koalicja PO – PSL dużą część swej
aktywności przeznaczy na szkodzenie Radiu i dziełom przy nim wyrosłym,
poczynając od odebrania funduszy unijnych na rozbudowę Wyższej Szkoły Kultury
Społecznej i Medialnej, poprzez cofnięcie przyznanej dotacji na prace przy
odwiercie geotermalnym w Toruniu, a skończywszy na odmowie miejsca na platformie
cyfrowej dla Telewizji Trwam. W Polsce Donalda Tuska katolicy są znów
obywatelami drugiej kategorii.
Bezpardonowe ataki z użyciem mediów krajowych i zagranicznych, instytucji
państwowych, a nawet Kościoła, to osobna, najbardziej bolesna część historii
Radia Maryja, ale też najbardziej ponura karta mediów w III RP. Tylko w ciągu 7
lat zebrano w radiowym archiwum aż 19 tys. wycinków z prasy negatywnie mówiących
o rozgłośni. Liberalno-lewicowe media i ich mocodawcy konstruowali rozliczne
prowokacje, pułapki, produkowali filmowe pamflety, bezkarnie oczerniali i
obrzucali błotem dyrektora Radia. To było zabijanie słowem, ale nie tylko.
Działali też "nieznani sprawcy" – w 1997 r. w siedzibie rozgłośni wykryto
podsłuch, w stronę samochodu, którym jechał dyrektor Radia, poleciał w gorącym
okresie walki o Stocznię Gdańską kamień wielkości bochenka chleba. Były i inne
tego typu "przypadki".
Bez pomocy Bożej i solidarności Rodziny Radia Maryja trudno byłoby znieść tę
nieustającą kampanię nienawiści. Do historii przejdzie wniosek podpisany przez
ponad 144 tysiące słuchaczy o ściganie przestępstwa prokuratury, która – w
wyniku prowokacji – we wrześniu 1997 r. bezpodstawnie nękała dyrektora Radia
Maryja.

Blisko ludzi
Cały czas jest chodzenie po wodzie, ale i wiara, że sam Pan Jezus czuwa nad tym
dziełem. Ojciec Tadeusz Rydzyk z niewielkim zespołem: kilku współbraci, sióstr
zakonnych i wolontariuszy, w porywającym stylu realizuje program odrodzenia
Polski – wiernej Bogu, prawej, solidarnej. Radio głośno wskazuje na patologie
tzw. transformacji: "grubą kreskę", brak naprawienia krzywd popełnionych w PRL,
wyprzedaż majątku narodowego, tracenie gospodarczej suwerenności. Impuls dają
często członkowie Rodziny Radia Maryja – nie chcą być milczącą większością ani
masą upadłościową, ale traktowaną podmiotowo częścią Narodu. Radio pozwala im
się wyprostować, przywraca – jak w 1980 r. "Solidarność" – godność i nadzieję.
Słuchacze Radia włączali się też w inicjatywy niechętnie nagłaśniane przez
rządzących, jak referendum uwłaszczeniowe (1996 r.), konstytucyjne (1997 r.) czy
dotyczące akcesji Polski do Unii Europejskiej (2003 r.).
W 1997 r. przy Radiu zawiąże się Społeczny Komitet Ratowania Stoczni Gdańskiej i
Przemysłu Okrętowego, który podejmie próbę wykupienia flagowego zakładu i
uruchomienia produkcji. Dzięki rozgłośni rządzącym nie uda się przemilczeć
dramatu tysięcy stoczniowców, tak samo jak i załogi Tormięsu w Toruniu
wyrzuconej na bruk.
Wyrazem solidarności społecznej są akcje pomocy dla ludzi w potrzebie – tak było
podczas katastrofalnej powodzi w 1997 r., gdy z inicjatywy słuchaczy Radia
Maryja powstał jako jeden z pierwszych Ogólnopolski Sztab Pomocy Powodzianom,
czy podczas powodzi w 2010 roku. Słuchacze spieszyli z pomocą bezdomnym i
bezrobotnym, stawali w obronie pracowników likwidowanych zakładów pracy
(Stocznia Gdańska, Tormięs, Huta Baildon). To dzięki posłudze Radia Maryja
rośnie "nowych ludzi plemię", tak potrzebnych dziś Kościołowi i Polsce.

"Śmiało – tak dalej"
Najbardziej znane słowa o Radiu Maryja wypowiedział Ojciec Święty Jan Paweł II.
"Ja Panu Bogu dziękuję codziennie, że jest w Polsce takie Radio i że się nazywa
Radio Maryja". Słyszeli to wyznanie uczestnicy II Pielgrzymki Rodziny Radia
Maryja do Rzymu 29 marca 1995 roku. Jan Paweł II jest na pewno duchowym ojcem
rozgłośni – inspirował, zachęcał, wspierał i bronił. Wielokrotnie błogosławił
zamiarom i planom ojca Tadeusza Rydzyka jeszcze w 1984 r., gdy marzył o Centrum
Ewangelizacji. Dziesięć lat później, podczas I pielgrzymki do Rzymu, powie do
dyrektora Radia Maryja: "Ojcze, rób tak dalej. Śmiało – tak dalej".
"Dalej" – to były m.in. kolejne pielgrzymki, ostatnia w Roku Jubileuszowym, i
wyzwania, jakie przed Rodziną Radia Maryja stawiał Jan Paweł II. W 1996 r., gdy
w Polsce nasiliła się walka o życie od poczęcia, skierował życzenie, by radiowa
społeczność odważnie głosiła Ewangelię życia – słowem i czynem.
Odpowiedź przyszła natychmiast. Radio Maryja zorganizowało w październiku 1996
r. w Warszawie dwie wielkie, stutysięczne manifestacje w obronie życia;
zaprosiło do Polski dr. Bernarda Nathansona, który zdemaskował kłamstwa
środowisk aborcyjnych; wsparło akcję kierowania do Sejmu protestów przeciwko
legalizacji aborcji (ponad 3 miliony).
Ten nieznany wcześniej na taką skalę i o takim zasięgu nacisk społeczny
udaremnił próbę powrotu do ludobójczych rozwiązań prawnych z 1956 roku.
Ojciec Święty wyrażał też solidarność z Radiem Maryja w sobie tylko właściwy
sposób – bez słów, wymownym gestem. Tak było, gdy podczas pielgrzymki w 1997 r.
– gdy Radio było obiektem kolejnej nagonki – przekazał na Jasną Górę złoty
różaniec otrzymany w darze od Rodziny Radia Maryja w 1994 roku.
Papieskim darem dla rozgłośni są też dwie ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy
wykonane z brzozy karelskiej i ornat używany przez Ojca Świętego, ofiarowany na
13. rocznicę Radia, 5 grudnia 2004 roku. W powstającym Centrum Polonia in Tertio
Millennio sercem będzie kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej
Ewangelizacji z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej z prywatnej kaplicy bł. Jana
Pawła II w Watykanie.

Siać dobro
Z ducha apostolskiego Radia Maryja rodzą się nowe dzieła. W 1995 r. powstaje
Fundacja "Nasza Przyszłość", która rok później zaczyna wydawać miesięcznik
"Rodzina Radia Maryja" (obecnie "W Naszej Rodzinie"), a od 1998 r. prowadzi
Prywatne Liceum Ogólnokształcące i Gimnazjum w Szczecinku. Oczywiście cały czas
realizuje swoje statutowe zadanie, czyli kolportaż i wydawanie wartościowych
książek. W 1998 r. rusza "Nasz Dziennik", jedyna gazeta codzienna o
stuprocentowo polskim kapitale; w 1999 r. Fundacja Lux Veritatis, w 2001 r.
Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, w 2003 r. Telewizja Trwam.
Wszystkie te dzieła powstają Bogu na chwałę, a ludziom na pożytek – służąc nowej
ewangelizacji, budują dobro. Dzieje się to w Polsce, gdzie w ostatnich dekadach
zachodził proces odwrotny – niszczenia i degradowania substancji materialnej i
duchowej. Ozdrowieńczy impuls, jak już bywało w przeszłości, popłynął ze
zgromadzenia zakonnego, cząstki Kościoła, który nigdy nie opuścił Narodu. Wielcy
społecznicy i odnowiciele polskiego ducha – księża: Piotr Wawrzyniak (patron
wielkopolskiej gospodarności), ks. Wacław Bliziński (twórca wzorowej wsi
Lisków), bł. Bronisław Markiewicz (założyciel szkół katolickich), św.
Maksymilian Kolbe (twórca mediów katolickich), przecierali szlak, na który 20
lat temu wstąpił ojciec Tadeusz Rydzyk. Tej drodze nie towarzyszą zaszczyty ani
honory – najcenniejszą nagrodą przyznaną Radiu Maryja (wraz z Telewizją Trwam i
"Naszym Dziennikiem") jest medal "Milito pro Christo" wręczony 5 stycznia 2008
r. przez śp. ks. bp. Tadeusza Płoskiego. Prawda zawsze kosztuje, ale warto się
dla niej trudzić, idąc z orędziem nadziei do każdego człowieka.

 

Małgorzata Rutkowska

drukuj