Co zrobi Angela Merkel?
Opozycja w parlamencie żąda od szefa niemieckiej dyplomacji, aby nie zaogniał stosunków z Polską i trzymał Erikę Steinbach z dala od fundacji upamiętniającej niemieckich „wypędzonych”. Guido Westerwelle na razie podkreśla, że zależy mu na utrzymywaniu przyjaznych stosunków z Polską, ale nie wypowiada się konkretnie, czy zablokuje miejsce dla szefowej Związku Wypędzonych (BdV). Natomiast przedstawiciele tej organizacji grożą wyjściem z Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”, która ma zarządzać muzeum wypędzeń w Berlinie.
Walka o polityczną pozycję Eriki Steinbach przeniosła się z mediów do Bundestagu, gdzie szefowa Związku Wypędzonych, zanim weszła na mównicę, została przez deputowanych z Partii Zielonych i socjaldemokratów wygwizdana. Nie zraziła się jednak tym i wystosowała apel do ministra spraw zagranicznych Guido Westerwellego o pamięć dla „wypędzonych”.
– To jest obowiązek niemieckiej polityki, także niemieckich organizacji broniących praw człowieka i niemieckiej polityki zagranicznej, aby uświadomić naszym sąsiadom, że wciąż miliony Niemców żyją w traumie po wypędzeniach – powiedziała szefowa BdV. – Do dzisiaj jeszcze żaden niemiecki minister spraw zagranicznych nie złożył wieńców na masowych grobach niemieckich ofiar cywilnych i niemieckich ofiar obozów – dodała.
Sekretarz generalny Związku Wypędzonych Michaela Hriberski ponownie wydała oświadczenie, w którym przypomina, że jej organizacja wciąż domaga się miejsca w radzie fundacji dla swojej przewodniczącej. – Pan minister Westerwelle się myli, jeżeli uznaje, że sprawa obsadzenia miejsca w radzie fundacji przez Erikę Steinbach dotyczy osobistych interesów lub personalnych planów szefowej BdV. W tym wypadku chodzi jedynie o szacunek dla ofiar ucieczek i wypędzeń – oświadczyła Hriberski i dodała, że Erika Steinbach nie ma żadnego osobistego interesu, aby zająć miejsce w radzie, lecz jest to decyzja wszystkich „wypędzonych”. – Reprezentowanie Związku Wypędzonych w radzie fundacji jest właśnie zadaniem dla przewodniczącej – dodała Hriberski i wyraziła żal, że ta kwestia ponownie stała się politycznym problemem.
Posłanka Zielonych Kerstin Mueller wezwała ministra spraw zagranicznych do ostatecznego odcięcia się od żądań Eriki Steinbach i jej organizacji. Mueller apelowała do nowego rządu, by nie ulegał ostrej presji środowisk „wypędzonych”, gdyż to „zdecydowanie popsuje relacje z Polską”.
Na razie Guido Westerwelle musi połykać tę polityczną żabę, jaką jest sprawa Eriki Steinbach, choć ponownie w Bundestagu i w telewizji publicznej zapewniał, że dobre polsko-niemieckie relacje leżą mu szczególnie na sercu. – Stosunki Niemców z sąsiadami muszą dojrzewać i nie wolno tego procesu sztucznie wystawiać na próbę z powodu osobistych ambicji – powiedział w wywiadzie telewizyjnym Westerwelle i dodał, że ma nadzieję, iż BdV jeszcze raz przemyśli swoje zamiary w kwestii obsadzenia rady fundacji. Również w Bundestagu podczas debaty nad rządowym exposé twierdził, że przyjaźń, którą udało się zbudować z zachodnimi partnerami Niemiec, powinna być możliwa także ze wschodnimi sąsiadami i dlatego w pierwszą podróż zagraniczną udał się właśnie do Polski. Westerwelle przyznał, iż w relacjach Polski i Niemiec obecne są historyczne resentymenty, które „należy przenieść do przeszłości”.
Związek Wypędzonych już wielokrotnie zapowiadał, że ponownie oficjalnie nominuje Steinbach do rady fundacji 17 listopada. Jednak ostatnie słowo w tej sprawie należy do kanclerz Angeli Merkel, a także do koalicjanta, czyli FDP. Na Merkel naciska „siostrzana” bawarska CSU, która zdecydowanie popiera „wypędzonych” i żąda przyznania miejsca w radzie Steinbach, przypominając, że związek musi bez nacisków z zewnątrz podjąć decyzję w sprawie ewentualnej nominacji swojego przedstawiciela do rady Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Politycy CSU ostrzegają Westerwellego, że blokując nominację dla Eriki Steinbach, wchodzi na bardzo śliski dyplomatyczny parkiet i może się przewrócić. Angela Merkel pomimo częstego lawirowania w kwestii fundacji ostatecznie jednak wspierała „wypędzonych” i swoją partyjną koleżankę z CDU Erikę Steinbach.
Waldemar Maszewski, Berlin
