Co to znaczy uniwersytet katolicki? (2)
Ks. abp Stanisław Wielgus
2. Trzy główne paradygmaty współczesnego uniwersytetu
We współczesnym świecie można mówić o istnieniu i funkcjonowaniu trzech zasadniczych paradygmatów czy też wizji uniwersytetu. Są nimi mianowicie: paradygmat klasyczny, paradygmat pozytywistyczny oraz paradygmat postmodernistyczny.
Paradygmat klasyczny to typ uniwersytetu tradycyjnego, zakorzenionego w kulturze grecko-rzymskiej i w chrześcijańskiej wizji rzeczywistości, który kształcił uniwersalnie młodzież, łączył w swojej pracy nauczanie i wychowanie studentów, a poza tym prowadził badania naukowe, promował fundamentalne dla człowieka wartości oraz spełniał określone funkcje usługowe względem społeczeństwa. Uniwersytet klasyczny pracował w głębokim przekonaniu, że istnieją absolutne, niezmienne i niezależne od ludzkiej woli wartości, które można odkryć i które nadają sens ludzkiej egzystencji, oraz że poznawana przez człowieka rzeczywistość nie ogranicza się tylko do sfery materialnej, lecz ma także wymiar transcendentny. Klasyczny paradygmat uniwersytetu przetrwał do dziś w wielu uniwersytetach świata, przede wszystkim katolickich.
W XIX wieku, w okresie silnego wpływu na intelektualne życie Europy pooświeceniowych, antychrześcijańskich, ateistycznych, materialistycznych nurtów umysłowych, takich jak marksizm, scjentyzm czy pozytywizm, ukształtował się drugi paradygmat uniwersytetu, zwany uniwersytetem pozytywistycznym. Charakteryzuje się on redukcjonistyczną filozofią, sprowadzającą rzeczywistość do samej materii, oraz głębokim przekonaniem, że jedynie nauki matematyczno-przyrodnicze posiadają walor wiedzy naprawdę naukowej i że tylko one pozwalają prawdziwie opisać to, co istnieje. Zwolennicy uniwersytetu pozytywistycznego ostro oddzielają fakty od wartości, te drugie eliminując programowo z kształcenia akademickiego. Kładą wielki nacisk na ścisłość badań naukowych i na możliwie najlepsze zawodowe przygotowanie absolwentów. Rezygnują jednak z ich wychowania moralnego, a tym bardziej religijnego, usuwając całkowicie albo spychając na zupełny margines swojej działalności problematykę teologiczną i etyczną. Tymczasem praktyka wykazuje, że przynosi to niekorzystne konsekwencje zarówno dla samych absolwentów, jak i społeczeństwa, w którym oni żyją i pracują. Relacje międzyludzkie, pozbawione wymiaru transcendentnego i etycznego, a koncentrujące się tylko na dobrach ekonomicznych, na zysku, rynku i konkurencji, są zimne, bezwzględne i nie przynoszą nikomu szczęścia. Jak pisał wybitny francuski filozof i socjolog Emil Durkheim, pozytywistyczny paradygmat uniwersytetu, pozbawionego zupełnie wymiaru teologicznego i religijnego, realizuje programowo kształcenie wyłącznie laickie, a przez to wyalienowane i odseparowane od tych wszystkich problemów, które stawia i rozwiązuje religia, a od których człowiek nigdy się nie wyzwoli, ponieważ należą do istoty jego natury. Zdaniem Durkheima, przekonanie wyrażane w ostatnich wiekach przez liczne środowiska uniwersyteckie, że jedynym sposobem pogodzenia nauki i wiary religijnej jest eliminacja tej drugiej z życia uniwersytetu, a nawet z publicznego życia nowoczesnego społeczeństwa, stanowiło i stanowi wielki błąd, ponieważ sfera moralno-religijna i sfera intelektualna są w człowieku tak ściśle powiązane, że każda próba ich oddzielenia pociąga za sobą niesłychanie negatywne, indywidualnie i społecznie, konsekwencje.
Należy się cieszyć, że niektóre polskie państwowe uniwersytety, które przez długi czas pozostawały pod wyłącznym wpływem narzuconej im przez ateistyczny komunizm pozytywistycznej wizji uniwersytetu – wprawdzie z trudem i z oporami środowisk nieprzyjaznych Kościołowi – starają się jednak przywrócić w kształceniu swoich studentów wymiar etyczny i teologiczny, powołując do istnienia wydziały teologiczne oraz instytuty, które ten rodzaj kształcenia mają młodzieży zapewnić. Inne spojrzenie na rolę teologii i etyki w kształceniu uniwersyteckim bierze się także w związku z pewną zmianą nastawienia współczesnych społeczeństw do nauki i technologii. Po bolesnych doświadczeniach XX wieku, związanych z totalitarnymi ideologiami i nieszczęściami, które one spowodowały, wykorzystując do swoich zbrodni naukę i technikę, upadł scjentystyczny mit, że nauka sama rozwiąże – jako uniwersalne panaceum – wszystkie problemy ludzkości: egzystencjalne, światopoglądowe i moralne. Miał rację wybitny niemiecki filozof Ludwig von Wittgenstein, który wypowiedział kiedyś na ten temat następujące słowa: Wenn alle moeglichen wissenschaftlichen Fragen geantwortet sind, sind unsere Lebensprobleme gar noch nicht beruehrt (chociażby odpowiedziano na wszelkie naukowe kwestie, to nasze życiowe problemy nie zostaną nawet dotknięte).
To przekonanie o niewystarczalności dla człowieka samych nauk matematyczno-przyrodniczych i technologii wpłynęło skutecznie na ukształtowanie się trzeciego, tzw. postmodernistycznego paradygmatu uniwersytetu, który charakteryzuje się sceptycyzmem w stosunku do przekonania, że jedyną drogą do prawdy jest pozytywistycznie rozumiana nauka i że rozum ludzki jest w stanie poznać całą rzeczywistość. Paradygmat postmodernistyczny głosi upadek myślenia jednoznacznego i pewnego. Prezentuje holistyczną i ekologiczną wizję rzeczywistości. Odchodzi od przekonania, że posiadamy absolutną i ostateczną pewność, na rzecz przekonania, że posiadamy tylko prawdę przybliżoną. Odstępuje od tego, co po kartezjańsku „jasne i wyraźne” na rzecz uznania tego, co tajemnicze i powikłane. Rezygnuje z obiektywnego rozumienia prawdy, na rzecz osobistego, intuicyjnego, niedającego się przekazać innym, dochodzenia do niej. Przechodzi od koncentrowania się na szczegółach, na rzecz syntetycznego rozumienia całości; od rozumienia rzeczywistości w kategoriach statycznych struktur, na rzecz rozumienia jej w kategoriach dynamicznych procesów. Omawiany paradygmat przyjmowany jest w ostatnich dziesiątkach lat w licznych uczelniach świata i coraz silniej wpływa – przy pomocy wypracowanej przez siebie ideologii „poprawności politycznej” – na sposób myślenia i zachowania współczesnych ludzi, zwłaszcza związanych ze szkolnictwem, z polityką i przede wszystkim mediami, oddziaływującymi na świadomość milionów ludzi. Z postmodernistycznym paradygmatem kształcenia i uprawiania nauki wiążą się poważne niebezpieczeństwa w postaci propagowania relatywizmu poznawczego i etycznego. Można powiedzieć, że postmodernizm podważa fundamenty cywilizacji euroatlantyckiej zbudowanej na przekonaniu o istnieniu obiektywnej prawdy i obiektywnego dobra. Niezależnie od tego postmodernistyczny paradygmat uniwersytetu ma także pozytywne elementy, których nie powinno się odrzucać, tak jak liczne, pozytywne elementy zawiera także pozytywistyczny paradygmat uniwersytetu.
Kształtując nowy paradygmat uniwersytetu, w tym szczególnie uniwersytetu katolickiego, na trzecie tysiąclecie, powinno się w pierwszym rzędzie wykorzystać to, co wypracował uniwersytet klasyczny, wyrosły z chrześcijańskiej wizji rzeczywistości, ogromnie ceniący ludzki rozum, odrzucający zawsze irracjonalizm, astrologię i magię, ale doceniający Boże Objawienie; uniwersytet, który był skoncentrowany zarówno na możliwie najlepszym kształceniu intelektualnym swoich studentów, jak również na ich wychowaniu moralnym, a przy tym nie ulegał – w procesie edukacyjnym – ani egoistycznemu hiperindywidualizmowi, lekceważącemu dobro wspólne, ani też kolektywizmowi, lekceważącemu godność i prawa ludzkiej osoby.
Nie należy także rezygnować z niektórych, niewątpliwych wartości, jakie wypracował uniwersytet pozytywistyczny, zwłaszcza matematyczną ścisłość badań naukowych i troskę o dobre zawodowe kształcenie studentów. Uwzględnić się powinno także te wartości, które można zaakceptować w paradygmacie uniwersytetu postmodernistycznego, w tym szczególnie zrozumienie dla ekologii oraz dla wychowania młodzieży w duchu prawdziwej tolerancji, która nie oznacza jednak zgody na zło, na łamanie Dekalogu i prawa naturalnego oraz na wszelkiego rodzaju terroryzm i barbarzyństwo.
Paradygmat uniwersytetu na nowe czasy, zwłaszcza uniwersytetu katolickiego, powinien, jak się wydaje, uwzględniać trzy ważne elementy, a mianowicie: 1. Misję współczesnej uczelni akademickiej; 2. Kontekst i okoliczności, w jakich ona działa; oraz 3. Zasady, którymi powinna się w swojej pracy kierować.
Misja uniwersytetu pozostaje właściwie ciągle ta sama od początku jego istnienia, chociaż zmieniają się metody jej realizowania. Jest nią dobre intelektualne kształcenie i moralne wychowanie studentów oraz prowadzenie badań naukowych.
Współczesny katolicki uniwersytet powinien być także swojego rodzaju „oczami świata” dostrzegającymi jego ważne problemy i wskazującymi sposoby ich rozwiązania w oparciu o najbardziej nowoczesną naukę, a jednocześnie wartości ewangeliczne.
Tworząc, przekształcając bądź reformując współczesny uniwersytet, nie można zapominać o kontekście i warunkach, w jakich ma realizować swoją misję. Kontekst ten jest bardzo bogaty i może się znacznie różnić, w zależności od miejsca funkcjonowania uczelni i wyznaczonych jej przez założycieli szczegółowych celów. Są jednak pewne okoliczności typowe dla życia współczesnych społeczeństw, które należy uwzględnić w realizacji misji uniwersytetu. Należą do nich zwłaszcza:
1. Zjawisko globalizacji, które niesie ze sobą zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki, a które polega na tym, że świat traktowany jest dziś, bardziej niż kiedykolwiek, jako zespół naczyń połączonych – w wymiarze ekonomicznym, politycznym, społecznym, kulturowym i moralnym – reagujących wzajemnie na każdą zmianę, na każde nowe zdarzenie, i niedających się od siebie oddzielić.
2. Zjawisko wielokulturowości, charakterystyczne dla coraz to liczniejszych krajów w związku z nieustannymi migracjami ludności, wymagające od współczesnego człowieka umiejętności życzliwego współżycia z innymi ludźmi, różniącymi się rasą, językiem, narodowością, religią, obyczajami, kulturą itd.
3. Zjawisko nieustannie postępującego poważnego ekologicznego zagrożenia świata, którego powstrzymanie wymaga fundamentalnych zmian w stylu życia i w świadomości całych społeczeństw. Wymaga przede wszystkim odejścia od ideologii konsumeryzmu oraz ograniczenia sztucznie wywoływanych, przez wszechobecną reklamę i kreowaną modę, rzekomych nowych potrzeb.
4. Eksplozja informatycznego i technologicznego postępu, który wpływa na niezwykle dynamiczny rozwój różnych gałęzi wiedzy, takich jak medycyna, genetyka i wiele innych dziedzin nauki, które rozwijają się w postępie geometrycznym, co sprawia, że dotrzymanie kroku rozwojowi współczesnej nauki wymaga od każdego dobrego uniwersytetu, od jego kadry i władz, bardzo wielkiego i wszechstronnego zaangażowania, ustawicznych zmian programowych i metodologicznych, a także poważnych nakładów finansowych na badania naukowe.
5. Narastające, niezwykle negatywne zjawiska w postaci przestępczości, degradacji moralnej wielu społeczeństw oraz terroryzmu występującego na różnym tle.
6. Olbrzymi i ciągle rosnący, często przy tym zdecydowanie negatywny wpływ na życie całych narodów, wielu współczesnych mediów, które pozostają na służbie potężnych koncernów i wrogich chrześcijańskiej wizji rzeczywistości centrów ideologicznych, a kierują się chciwością pieniądza i zamiarem zapanowania nad społeczną świadomością.
7. Potężne oddziaływanie na życie polityczne, społeczne i na edukację ideologii postmodernizmu z charakterystycznym dla niej relatywizmem, antyintelektualizmem, skrajnym indywidualizmem i z tak zwaną „poprawnością polityczną”.
Trzeci element paradygmatu uniwersytetu na trzecie tysiąclecie, stanowią zasady, którymi współczesna uczelnia akademicka winna się kierować, aby móc sprostać celom swojej misji. Są one następujące:
1. Zasada dążenia do akademickiej doskonałości, do najwyższych standardów w dydaktyce, w badaniach naukowych, w procesie wychowania studentów oraz we wszystkich innych sferach działalności uczelni.
2. Zasada zachowania w badaniach naukowych, prowadzonych w celu poznania prawdy i dla dobra człowieka, wolności od wszelkiego rodzaju nacisków: ideologicznych, politycznych, ekonomicznych, medialnych i innych. Tej wolności, bez której autentyczna nauka zamiera, ale która to wolność winna być jednak kierowana prawym sumieniem uczonego. Podczas jednego ze swoich spotkań z rektorami polskich wyższych uczelni Jan Paweł II wypowiedział na ten temat znamienne słowa: „Autonomia nauki kończy się tam, gdzie sumienie badacza rozpoznaje zło”. Prawo do wolnych badań naukowych jest jednocześnie zobowiązaniem do działania dla autentycznego dobra człowieka, a nie do działania przeciw niemu.
3. Zasada dążenia do odkrywania prawdy i dzielenia się nią z innymi, nie zaś zasada badań podejmowanych w morderczej konkurencji dla osiągnięcia zysku i władzy nad innymi, co charakteryzuje niestety wiele współczesnych ważnych centrów badawczych na świecie, stanowiących wskutek tego dodatkowe, poważne zagrożenie dla całego świata.
4. Zasada autonomii uniwersytetu, koniecznej do tego, aby mógł być niezależną od polityki, ideologii i różnych grup nacisku, płaszczyzną nauczania i prowadzenia bada naukowych przez profesorów, którzy powinni być zatrudnieni w uniwersytecie na stałe, lub na długie okresy. Jak uczy historyczne doświadczenie, to tacy właśnie profesorowie znajdowali się zawsze w sercu uniwersytetu. To oni pilnowali odpowiedniego toku studiów. To oni decydowali o dopuszczeniu do promocji, stopni i tytułów uniwersyteckich. To oni, a nie menedżerowie, politycy, ideologowie czy inne nie związane z życiem uniwersyteckim osoby, rozumiejąc lepiej niż ktokolwiek inny naukę, dydaktykę i badania naukowe, winni sprawować władzę w uniwersytecie.
5. Zasada odpowiedzialności etycznej uczonego i profesora uczelni akademickiej za prowadzoną dydaktykę oraz za realizowane badania naukowe. Owa odpowiedzialność profesora uniwersyteckiego dotyczy kilku zasadniczych podmiotów. Jest to mianowicie jego odpowiedzialność wobec studentów, których powinien nauczać najlepiej i najefektywniej; wobec społeczeństwa, które utrzymuje go ze swoich podatków czy z innych form finansowania; wobec państwa, które taki pracownik ma moralny obowiązek umacniać i rozwijać; wobec kultury, której istotną częścią składową jest nauka; i przede wszystkim wobec samego człowieka jako takiego, odkupionego przez Boga, powołanego do życia wiecznego i mającego prawo do pełnej, niezafałszowanej niczym prawdy o całej rzeczywistości – przyrodzonej i nadprzyrodzonej.
6. Zasada uprawiania edukacji w duchu służby, bez czego nie można nauczyć studiującej młodzieży ofiarności i wrażliwości na dobro wspólne i na właściwe spełnianie obowiązków życiowych.
7. Zasada tworzenia z uczelni akademickiej przyjaznej i trwałej wspólnoty ludzi wzajemnie się rozumiejących i wrażliwych na podobne wartości oraz kierujących się podobnymi celami.
8. Zasada partnerskiej współpracy z innymi uczonymi, z instytucjami i organizacjami naukowymi – krajowymi i zagranicznymi – bez której nie są dziś możliwe, liczące się naukowo i społecznie, osiągnięcia.
9. A także zasada, którą winna się kierować współczesna uczelnia wyższa, w tym szczególnie katolicka, mająca świadomość istnienia jednego źródła wszelkiej prawdy – to znaczy zasada dążenia do integracji współczesnej nauki i wiary chrześcijańskiej.
Należy w związku z tym przeciwdziałać współczesnym tendencjom zamierzającym sprowadzić chrześcijaństwo do świata mitów i uczuć. Należy w związku z tym wykazywać, że katolicyzm był od początku i jest do dziś całkowicie racjonalny, że racjonalnie ujmuje rzeczywistość Bożą, świat i człowieka; że przez całą swoją historię podejmował działania zmierzające do wychowania człowieka jako istoty racjonalnej, dobrej, miłującej bliźnich i postrzegającej siebie jako Obraz Boży. Trzeba pamiętać o tym, że wiara jest światłem rozumu i pozostaje z nim nierozerwalna, dlatego ma pełne prawo obywatelstwa w życiu publicznym: w uniwersytetach, parlamentach, mediach, edukacji, życiu społecznym i politycznym. Nie wolno utożsamiać laickości państwa z prywatyzacją wiary, co się obecnie czyni w wielu krajach.
Współczesny uniwersytet katolicki – wyrosły przecież ex corde Ecclesiae („Z serca Kościoła”, jak nazywa się konstytucja Jana Pawła II o uniwersytetach) ma oprócz wymienianych wyżej zadań naukowych i edukacyjnych realizować jeszcze jedną misję, ma mianowicie zachowywać we wszystkich swoich działaniach świadomość chrześcijańskiej cywilizacji i w sposób zdecydowany powinien bronić zasad tej cywilizacji. Uniwersytet katolicki powinien mieć odwagę stawiać w swoim nauczaniu pytania egzystencjalne, dotyczące sensu i celu istnienia człowieka. Powinien nauczyć studiujących poszukiwania prawdy, począwszy od prawd najprostszych, dotyczących zjawisk naturalnych, poprzez poznanie prawdy bardziej skomplikowanej, dotyczącej praw rządzących życiem społecznym, przez poznanie prawd odnoszących się do ludzkiego działania i wartości aż po najgłębszą prawdę o Bogu będącym źródłem wszelkiej prawdy.
Jak stwierdził w swoim wykładzie na Uniwersytecie Katolickim w Budapeszcie kardynał Paul Poupard, w dobie sekularyzacji wielu społeczeństw europejskich katolicki uniwersytet winien uświadamiać Europejczykom, że stanowią wspólnotę zakorzenioną we własnej tradycji, w której Ewangelia ma decydujący wkład. Ma im przypominać, że Wcielenie Syna Bożego głęboko naznaczyło kulturę Europy, że dało jej szczególną wizję człowieka i historii, otwierając przed nimi perspektywy wieczności, że to dzięki chrześcijaństwu Europejczyk pojmuje siebie nie jako coś, lecz jako osobę – wolną, odpowiedzialną, inteligentną i kochającą bliźnich. Katolicki uniwersytet nie może przestać przypominać, że sekularna współczesność niesprawiedliwie zawładnęła i zniekształciła wiele wartości ewangelicznych, że zafałszowała idee chrześcijańskie, aby przeciwstawić je Kościołowi. Takie wartości jak: twórczość naukowa i techniczna; jednostkowe, społeczne i polityczne prawa człowieka; duch wolności; poszanowanie sfery wewnętrznej człowieka; państwo prawa; demokracja, solidarność, tolerancja i inne. Wartości te zrodziły się na gruncie chrześcijańskim, mimo że późniejsze czasy przywłaszczyły je sobie i skierowały przeciw chrześcijaństwu. Europejskie dziedzictwo kulturowe jest w stanie zaoferować wszystkim obywatelom kontynentu nowy sojusz między osobami, wspólnotami i narodami, które go stanowią; między prawdą i wolnością, prawdą o człowieku, o świecie i o Bogu, którego transcendencja przyjęła oblicze człowieka w Jezusie Chrystusie. Misja katolickiego uniwersytetu polega na wcieleniu tych wartości we wszystkie obszary wiedzy. Chrześcijaństwo nie ma nic z ideologii. Jest źródłem jedności i bogactwa różnorodności. Stanowi żyzną glebę europejskiego dziedzictwa kulturowego i zapładnia geniusz kulturalny każdego narodu, który mógł się rozwijać w historii, nie odłączając się od wspólnego pnia. Chrześcijaństwo jednoczy bez uniformizowania, tworzy wspólnotę solidarnych osób bez depersonalizowania. Uniwersytet katolicki jest odpowiedzialny w społeczeństwie pluralistycznym i zmaterializowanym, za pamięć chrześcijańską, za głoszenie całościowej wizji świata i człowieka, za szukanie nowej równowagi między umysłem i miłością, oraz za głoszenie stwórczego Słowa, nad którym Kościół powierzył mu opiekę.
Uniwersytety katolickie, będące centrami wartości dla społeczeństw trzeciego tysiąclecia, czerpią z dwutysięcznego dziedzictwa Kościoła. Oferują młodzieży wielkie wartości humanizmu głoszone przez Ewangelię i utrwalone przez chrześcijaństwo, takie wartości, które kształtują życie ludzi, rodzin, wspólnot i narodów, a którymi są: wiara w rodzinie, miłość małżeńska, poszanowanie życia, rzetelna praca, poczucie piękna, poszukiwanie dobra i prawdy, tworzenie nauki, zdolność do nawiązywania przyjaźni, kontemplacji i zachwytu na pięknem natury, humanizacji świata i inne.
Takie są zadania współczesnego, katolickiego uniwersytetu. Takie są zadania jego profesorów i studentów, którzy nigdy nie powinni zapomnieć o następujących słowach Soboru Watykańskiego II, z konstytucji „Gaudium et spes” (3): „Przyszły los ludzkości leży w ręku tych, którzy potrafią podać następnym pokoleniom racje życia i nadziei”.
