Co media zrobiły z pielgrzymką do Ziemi Świętej
Pielgrzymka Ojca Świętego Benedykta XVI do Ziemi Świętej to najważniejsze wydarzenie świata chrześcijańskiego ostatnich dni. Czas antenowy przeznaczony na transmisje z poszczególnych spotkań i Mszy Świętych w telewizji publicznej został ograniczony do minimum. Jedynymi mediami, które w całości przekazywały relacje z pierwszej podróży apostolskiej Papieża do tego miejsca, były Telewizja Trwam i Radio Maryja, za co należy się im ogromna wdzięczność i uznanie. Pewne siły nacisku chciały z pielgrzymki w odbiorze publicznym uczynić incydent, głównie polityczny, a Ojca Świętego postawić w roli mediatora w światowym tyglu konfliktów, a wydarzenie miało charakter przede wszystkim religijny i wspierający chrześcijan żyjących na tamtych terenach.
Religia i życie zgodne z jej wymogami są zadaniem wymagającym od wyznawców osobistego zaangażowania, ale też umocnienia, przypominania wspólnotowości, kierownictwa. Papież jest pasterzem, który dba o powierzone dusze w Kościele, spełnia jednocześnie apostolską misję w stosunku do wszystkich ludzi, niosąc orędzie pokoju i pojednania wyznawcom różnych religii. Dzisiaj trzeba przypominać światu podstawowe sprawy – poszukiwać i odkrywać prawdę, umacniać godność osoby ludzkiej, mieć odwagę, aby trwać w wierności Ewangelii – takie przesłanie wynika z nauczania Ojca Świętego. Oczywiście Papież, jako głowa państwa watykańskiego i zwierzchnik jednej z religii, spełniał w sposób niezwykle umiejętny i pełen szacunku także bardzo trudną misję polityczną, skierowaną do świata żydowskiego i arabskiego. Nie to jednak było celem jego pielgrzymki, a ponowne przypomnienie, że Ziemia Święta jest najważniejszym miejscem także dla chrześcijan, że ich życie i świadectwo wiary są potrzebne nie tylko współbraciom, ale całemu światu. Uświadomił nam po raz kolejny, że niełatwo jest być chrześcijaninem tam, gdzie się narodziło chrześcijaństwo. Jakże komfortowo w stosunku do wyznawców Chrystusa w Izraelu czy Palestynie przebiega jeszcze nasze praktykowanie wiary. Nasi współbracia borykają się na co dzień z problemami, o których mamy tylko blade pojęcie, a jednak trwają wiernie w wierze, nie chcą opuszczać ziemi wybranej przez Boga na ojczyznę Jezusa. Ich postawa jest potrzebna także nam, chrześcijanom żyjącym w Europie.
Niestety, Stary Kontynent duchowo karłowacieje, czego przykładem może być choćby oburzenie parlamentu belgijskiego na nauczanie Benedykta XVI dotyczące kwestii moralnych związanych z czystością. Atak na Kościół katolicki jest prowadzony systematycznie oraz systemowo i niestety, zbiera swoje zwyrodniałe owoce. Może to drobny przykład, ale przytoczę go ku refleksji: dziś przerażona nauczycielka z przedszkola w katolickiej Polsce kieruje do psychologa dziecko za fakt narysowania Jezusa na krzyżu, twierdząc, że to niepokojący temat jak na tzw. laurkę. Nie na próżno św. Paweł przestrzegał, że dla Greków krzyż będzie głupstwem, dla Żydów zgorszeniem, a dla chrześcijan? Niestety, wielu lęka się już chyba własnego cienia albo straciło ducha, skoro konsternację wzbudzają sprawy będące chlubą naszej wiary – jak symbole religijne, tradycje czy gesty, np. przyklęknięcie, przeżegnanie się, pozdrowienie w Imię Boże. Ojciec Święty Benedykt XVI nie ustępuje ani na jotę tam, gdzie nie wolno ustępować; jak autentyczny, wierny Namiestnik Chrystusa przychodzi po to, aby wypełniać, a nie zmieniać prawo.
>
