Chrystus szanuje naszą wolność
Nieprzypadkowo Jakub i Jan w Ewangelii określani są jako „Synowie gromu”. Opisana w dzisiejszym fragmencie sytuacja pod jedną z samarytańskich wiosek mówi nam wiele o ich charakterach – porywczych i gwałtownych. Spotykając się z odrzuceniem, są gotowi zniszczyć nieprzychylnych im ludzi ogniem z nieba. Być może sądzą, że wyrażają w ten sposób swoją miłość, szacunek i przywiązanie do Jezusa. W rzeczywistości dochodzi tu do głosu ich urażona duma i pycha. Znamienne jest, że Jezus nie pochwala ich inicjatywy, ale bardzo zdecydowanie zabrania im postępować w ten sposób.
Chrystus wiele razy spotykał się z odrzuceniem. Choć przyszedł jako Zbawiciel, Jego Osoba, czyny i słowa nie zawsze spotykały się z akceptacją. Byli tacy, którzy wierzyli Mu i szli za Nim – ale było też wielu, którzy wzruszali ramionami, odwracali się i szli swoją drogą. Byli wreszcie tacy, którym nauka Jezusa przeszkadzała do tego stopnia, że doprowadzili do Jego ukrzyżowania. On jednak pozostał wobec nich cichy i pokorny. Nie wykorzystał swej mocy, by zniszczyć przeciwników. Siły fizycznej użył tylko raz, gdy ujrzał, że przekupnie zamienili dom Jego Ojca – miejsce święte – w targowisko. Czasem też w świętym gniewie używał mocnych słów – gdy widział, że ludzie stojący na czele jego narodu wiodą go w przepaść, zamykając swe uszy na orędzie zbawienia. Nazywał ich wtedy ślepymi przewodnikami i gorzko zarzucał im, że sami nie skorzystali ze zbawienia i zamknęli do niego drogę wielu innym.
Nigdy jednak Zbawiciel nie narzucał swych racji siłą. Wobec ludzkiej wolności stawał bezradny, czasem jakby onieśmielony. Czekał na zaproszenie, na akt wiary. To się nie zmieniło – On nadal szanuje naszą ludzką wolność. To ogromna tajemnica. A wolność – to dar tak wielki, że aż straszny – bo w swej wolności człowiek może powiedzieć Bogu „Nie”, które trwa wiecznie.
Dzisiejsza Ewangelia uczy nas szacunku wobec wolności innych. Czasem jesteśmy bezradni, widząc jak bliskie nam osoby podejmują decyzje, które w naszym rozumieniu są błędne i dla nich szkodliwe. Rodzi się wtedy pokusa ingerencji w ich życie, decydowania za nich, wzięcia na siebie odpowiedzialności za ich życie. Czasem z kolei widzimy, że nasza życzliwość zostaje odrzucona. Łatwo wtedy zamienia się ona w pragnienie zemsty.
W tych wszystkich sytuacjach wpatrujmy się w Jezusa odrzuconego. Niech On sam podpowie nam, jak mamy się wtedy zachować. Niech pomoże znieść palącą bezsilność, niech obudzi w nas zaufanie do Niego. Przecież działanie Jego łaski zmieniło nawet „Synów Gromu”, którzy zrozumieli, że miłości nie da się wymusić przemocą. Chrystus nie chce mieć niewolników, ale przyjaciół – którzy idą za Nim w wolności i otwartym sercem przyjmują Jego Słowo.
