Centrum nie dla pojednania

Czy centrum pamięci niemieckich „wypędzonych” może kiedykolwiek
posłużyć prawdziwemu pojednaniu? Zdania na ten temat są podzielone. Z jednej
strony większość oficjalnych przedstawicieli niemieckiego rządu oraz władz
Związku Wypędzonych natychmiast odpowiada, że jak najbardziej tak, ale nie jest
to zdanie wszystkich „wypędzonych”.

Bardzo duża grupa członków BdV, ale i niezwiązanych z tą organizacją Niemców
jest przeciwna, aby sformułowanie „pojednanie” bez przerwy łączono z mającym
powstać Centrum przeciwko Wypędzeniom.
Wieloletni przewodniczący Rady
Kościołów Ewangelickich Helge Klassohn, który jest także duszpasterzem
niemieckich „wypędzonych”, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” stwierdził, że
centrum wypędzeń jak najbardziej będzie służyło idei pojednania także między
różnymi narodami, gdyż taki jest chrześcijański obowiązek. Jego zdaniem, centrum
wypędzeń, które powstanie w Berlinie, na pewno przyczyni się do pojednania
pomiędzy Niemcami i ich sąsiadami. – Mam nadzieję, że jednak dojdzie do
wzajemnego zrozumienia niemieckich „wypędzonych”, Polaków i Czechów, do czego
powinni dążyć także pełnomocnicy federalnego rządu – powiedział „Naszemu
Dziennikowi” Klassohn, dodając jednocześnie, że bez przedstawicieli Polski,
Czech, a tym bardziej Żydów nie da się rzetelnie i naukowo przygotować takiego
centrum wypędzeń. – Tak nie zbudujemy tego centrum i jeżeli przedstawiciele tych
państw nadal będą bojkotować prace Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”,
to będzie katastrofa – uznał Helge Klassohn, zapewniając, że jego zdaniem, aby
powstał ten projekt, potrzebna jest współpraca niemieckich, polskich, czeskich,
a nawet rosyjskich ekspertów. – Przebaczenie nie oznacza, że już jest wszystko
dobrze, że nie mamy żadnych pretensji, ale w tym wypadku jasno mówimy tylko o
pojednaniu. Musimy także pamiętać, iż bez powiedzenia prawdy nie ma żadnego
porozumienia i pojednania. Pojednanie nie oznacza także automatycznie
zapomnienia – powiedział nam Klassohn.
Całkowicie innego zdania jest członek
Związku Wypędzonych i przewodniczący ziomkostwa Ślązaków Rudi Pawelka. W
rozmowie z „Naszym Dziennikiem” jeszcze raz dobitnie powtórzył, że głównym celem
centrum wypędzonych nie jest pojednanie, a jedynie przypomnienie o okrutnym
losie niemieckich wypędzonych.

Waldemar Maszewski, Berlin

drukuj