Czcze deklaracje MSZ
Działania organizacji społecznych zrzeszających Polaków mieszkających
za granicą, w tym w Niemczech, powinny uzyskać stosowne wsparcie, podobnie jak
uzyskuje je mniejszość niemiecka ze strony polskiego rządu – deklaruje
Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Resort ma w planach utworzenie instytucji
zajmującej się nauczaniem języka polskiego w świecie.
Jak zaznaczył wczoraj Jan Borkowski, wiceminister MSZ, kwestia ta jest
przedmiotem rozmów bilateralnych. Podkreślił, że problem zasadza się na tym, że
w Polsce nie funkcjonuje żadna instytucja, która zajmowałaby się nauczaniem
języka polskiego w świecie. – Jest to zadanie do zrealizowania w najbliższym
czasie, gdyż wiele innych krajów zajmuje się promocją swojego języka i jego
nauczaniem, także w ramach działań komercyjnych. Mamy świadomość, że jesteśmy na
tyle dużym krajem, że powinniśmy się tą sprawą zająć – mówił. Nie skonkretyzował
jednak, czy resort podjął w tym kierunku jakiekolwiek działania oraz w jakim
terminie tego typu instytucja miałaby powstać.
Borkowski zaznaczył, że
wszelkie działania pozarządowe dotyczące edukacji powinny mieć wsparcie władz
zarówno polskich, jak i krajów, w których te organizacje działają. Wynika to z
zapisów w polsko-niemieckim Traktacie o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej
współpracy z 1991 roku, które – jak przyznał Borkowski – nie są realizowane.
Problemem są dziś ogromne dysproporcje w finansowaniu edukacji polskiej w
Niemczech i niemieckiej w Polsce. Chodzi tu o środki przeznaczane przez oba
kraje na edukację w językach polskim i niemieckim. Dysproporcje w jej
finansowaniu ze strony Polski i Niemiec są ogromne. Jak zauważa Stowarzyszenie
„Wspólnota Polska”, na oświatę niemiecką Polska przeznacza rocznie 15 mln euro,
a Niemcy na polską zaledwie 1,5 mln euro. W efekcie tylko 3 proc. młodych
Polaków może korzystać w Niemczech z nauki języka polskiego jako języka
ojczystego, podczas gdy na Opolszczyźnie z nauki języka niemieckiego w polskich
szkołach korzysta aż 80 proc. niemieckich uczniów.
Zdaniem Marka Halickiego
(PO), takie instytucjonalne rozwiązanie proponowane przez MSZ stworzyłoby
możliwość ofensywniejszego promowania wizerunku Polski za granicą.
– Jak
zwykle brak konkretów. Do tej pory MSZ nic nie robiło, by poprawić sytuację
Polaków mieszkających w Niemczech. Polska dyplomacja w tym względzie strasznie
kuleje i wątpię, by miało to ulec zmianie – komentuje Marek Matuszewski (PiS) z
sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. – Byłoby to dobre rozwiązanie,
ale za mało tu konkretów – ocenia prof. Mariusz Muszyński z warszawskiego
Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Jak zauważa berliński adwokat
mecenas Stefan Hambura, sytuacja Polaków w Niemczech jest trudna z uwagi na brak
definicji mniejszości polskiej. Jego zdaniem, do prawnego uregulowania statusu
mniejszości polskiej potrzebny będzie aneks do polsko-niemieckiego Traktatu o
dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 r., w którym zamiast
sformułowania „mniejszość polska” użyto określenia „osoby w RFN, posiadające
niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia”.
Anna Ambroziak
