Być człowiekiem sumienia

W 32. rocznicę śmierci Stanisławy Leszczyńskiej w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Łodzi, w którego krypcie spoczywa służebnica Boża, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Liturgii z udziałem synów Stanisławy Leszczyńskiej – Henryka i Bronisława, przewodniczył ks. bp Ireneusz Pękalski. W homilii zaapelował on, byśmy zawsze byli ludźmi sumienia.

– Być człowiekiem sumienia to nie zamazywać różnicy pomiędzy dobrem a złem – mówił ks. bp Pękalski. – To opowiadać się zawsze po stronie dobra, nawet gdyby miało nas to kosztować utratę życia – podkreślił. Choć ciągle mówimy, że żyjemy w trudnych czasach, gdyż trzeba iść z postępem, by nie znaleźć się na marginesie życia, jednak nie można zatracić wartości, które wynieśliśmy z Chrystusowej Ewangelii. – W obozie koncentracyjnym były czasy trudniejsze – przypomniał kaznodzieja. – Bycie w tamtych warunkach człowiekiem sumienia, jak Stanisława Leszczyńska, która spoczywa w krypcie tutejszego kościoła i czeka na ogłoszenie błogosławioną, było bardzo kosztowne: można było stracić życie. Wielu to życie straciło, ale nikt ich nie zdeprawował, nie zniekształcił głosu sumienia – dodał ks. bp Pękalski.

Stanisława Leszczyńska znana jest jako bohaterska położna z Oświęcimia. 17 kwietnia 1943 r. po przesłuchaniach w siedzibie gestapo wraz z córką Sylwią została przewieziona do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie otrzymała numer obozowy 41335. W czasie rewizji udało się Stanisławie Leszczyńskiej zachować zaświadczenie uprawniające ją do wykonywania zawodu położnej, dzięki temu została mianowana położną obozową. To właśnie ona odpowiedziała obozowemu lekarzowi w esesmańskim mundurze, dr. Mengele, gdy ten kazał jej zabijać nowo narodzone dzieci: „Nie, nigdy. Nie wolno zabijać dzieci!”. Każdego dnia i każdej nocy, gdy przyjmowała na świat dziecko, które starała się ocalić za wszelką cenę, czynem swoim odpowiadała hitlerowskim zbrodniarzom – nie, nigdy! Całą gehennę obozu opisała Leszczyńska po latach w swym wstrząsającym „Raporcie położnej z Oświęcimia”. Położną obozową pozostała do końca, do dnia 26 stycznia 1945 r., kiedy to obóz został wyzwolony. Teren Auschwitz opuściła wraz z córką 2 lutego 1945 r. Pierwsze swoje kroki skierowała do kościoła w Oświęcimiu, gdzie przyjęła sakramenty święte. Po wojnie służyła matkom i ich dzieciom w Łodzi. Zmarła 11 marca 1974 roku.

AS

drukuj