„Bolka” Wałęsa nie daruje

Sąd Okręgowy w Warszawie do 18 grudnia odroczył proces między prezydentami – byłym i obecnym: Lechem Wałęsą a Lechem Kaczyńskim. Prawnik Kaczyńskiego złożył wniosek o dołączenie do akt sprawy wydruków z internetu na temat wywiadu, którego obecny prezydent udzielił w czerwcu ubiegłego roku jednej z telewizyjnych stacji.

Sprawa dotyczy wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, który jeszcze przed publikacją książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” stwierdził, że wie o tym, iż Wałęsa był agentem o pseudonimie „Bolek”. Wałęsa domaga się przeprosin oraz 100 tys. zł zadośćuczynienia.
Na rozprawie nie pojawił się żaden z prezydentów, a jedynie ich adwokaci. Kaczyńskiego reprezentował Rafał Kos, natomiast Wałęsę – Ewelina Wolańska. – Wnosimy o odrzucenie pozwu, bo uważamy, że droga sądowa jest niedopuszczalna – powiedział przed sądem Kos. – Z uwagi na formę i przedmiot wypowiedzi prezydenta okoliczności wskazują na to, że ta wypowiedź powinna pozostać w sferze zajmowanego przez prezydenta stanowiska. Został tam wyrażony jedynie pogląd w sprawie z domeny publicznej na temat byłego prezydenta – dodał. Jego zdaniem, głowa państwa może odpowiadać tylko przed Trybunałem Stanu, a nie przed sądem powszechnym. Mecenas Wolańska podtrzymała pozew, argumentując, że dopiero 2 godziny wcześniej otrzymała odpowiedź na pozew z 22 listopada, w której wnosi się o odrzucenie pozwu i dlatego nie zdążyła przygotować pisemnej odpowiedzi. – Strona pozwana nie wykonała żadnego gestu, który można by odczytać jako przyznanie się do błędu, dlatego powód został zmuszony do wstąpienia na drogę sądową – oznajmiła. Wałęsa powołuje się na wyrok Sądu Lustracyjnego z 2000 r., w którym jego oświadczenie lustracyjne uznano za prawdziwe.


Mateusz Dąbrowski
drukuj