Wszystko, co nasze, Polsce oddamy

Kazanie Biskupa Polowego WP wygłoszone w Katedrze Polowej z okazji 90. urodzin ostatniego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego

Niektórzy mogą sobie pomyśleć, że będziemy mówić o pieniądzach w kościele. Uboga wdowa wrzucająca wszystkie pieniądze do skarbca świątyni może to nam sugerować i być przykładem. Tymczasem, nic z tego. Tak naprawdę Słowo Boże przekazuje nam prawdy o wiele głębsze niż mogłoby to się nam wydawać. Ewangelia przedstawia nam dzisiaj wdowę ze świątyni jerozolimskiej. Biorąc pod uwagę realia historyczne oraz sytuację ekonomiczną Izraela, wdowy i sieroty, czyli właściwie rodziny, w których zmarł ojciec, stanowiły najbiedniejszą kategorię społeczną. Kiedy zmarł czy zginął mąż i ojciec, zginęło utrzymanie. W tych czasach ubezpieczeń społecznych jeszcze nie było, z wyjątkiem nakazu oddawania dziesięciny na te osoby (Pwt 26,12-13). Wdowy i sieroty były w społeczeństwie najbardziej pogardzane, były bez utrzymania, a właściwie ich utrzymaniem była tylko jałmużna. Dlatego ubogie wdowy były skazane na żebranie lub na pewne prace dorywcze na polach jak np. Rut, która zbierała kłosy na polach.

Uboga wdowa z dzisiejszej Liturgii Słowa przychodzi do świątyni i wrzuca do skarbony świątynnej jeden grosz, monetę o najmniejszej wartości. Ta sytuacja obserwowana przez Jezusa i Jego uczniów jest punktem wyjścia nauki o ufności w życiu chrześcijańskim. Ta wdowa wrzucająca nawet całe swoje utrzymanie do skarbca świątyni, uczy nas, że gdy człowiek wszystko, co posiada, odda i straci, nawet gdy odetnie swoje korzenie ekonomiczne, życie się nie kończy, jest możliwe dalej, zupełnie nowe. Królestwo Boże, czyli rzeczywistość panowania Boga na ziemi, głoszone przez Jezusa jest przyjęte nie przez tych, którzy o religii wiedzieli najwięcej, przed którymi Jezus nas przestrzega: „strzeżcie się uczonych w Piśmie”. Królestwo Boże jest przyjęte najpierw przez ubogich, którzy są gotowi oddać Bogu, sprawie Ewangelii i Królestwa Bożego, wszystko co mają. W Biblii wdowy, sieroty i ubodzy, to osoby, które są uprzywilejowane przez Boga. „Błogosławieni ubodzy", ponieważ całe swoje życie składają w Jego ręce.

Bóg patrzy nie tyle na to, co Mu dajemy, ile raczej na to, co zatrzymujemy dla siebie. Można oddać Bogu bardzo wiele, zatrzymując przy tym kurczowo coś dla siebie, wołając: „Tego nie ruszać! Tomoje!". Można zapraszać Go we wszystkie sfery naszego życia, z wyjątkiem tej, która akurat najbardziej Go potrzebuje. Reagujemy tak z powodu lęku i nieufności. Jeżeli dzisiaj w naszym sercu panuje lęk, pozwólmy, by przezwyciężyła go miłość Jezusa, płynąca z Eucharystii.

Dumą napawa nas fakt, że mąż tak wielkiego umysłu, człowiek niezwykłego hartu ducha, wzorzec cnót patriotycznych i obywatel wielce zasłużony dla niepodległości naszej umiłowanej Ojczyzny, wzbogaca swą osobą i uczestnictwem w modlitwie naszą Katedrę Polową Wojska Polskiego.

Kim jest prezydent Ryszard Kaczorowski? Jaką przeszedł drogę, nim w końcu 1990 roku stał się osobą znaną w kraju? Słyszałem i taką opinię: prezydent Kaczorowski jest jak dobre wino – im starszy, tym więcej się go ceni. Jeśli tak, to kryje się w tym stwierdzeniu i nagana kierowana do nas, bo tak mało wiedzieliśmy wcześniej o tym białostoczaninie, przykładnym harcerzu i instruktorze ZHP, konspiratorze i więźniu sowieckim, łagierniku i żołnierzu II Korpusu, rodaku popularnym w polskim Londynie na długo przed objęciem stanowiska ministra, członku Rady Narodowej, a na koniec osobie sprawującej godność prezydenta RP na Uchodźstwie.

Pochodzi z rodziny szlacheckiej pieczętującej się herbem „Jelita”. Był młodszym synem Wacława i Jadwigi z Sawickich Kaczorowskich. Urodził się 26 listopada 1919 roku w Białymstoku, jest więc o rok młodszy od naszej niepodległości. Należał do harcerstwa, był związany z drużynami Andrzeja Małkowskiego.

Pan Prezydent należy do tego pokolenia Polaków, którego dzieciństwo i młodość upłynęły w niepodległym kraju, ale na którego barki spadł szczególny ciężar walki o wolność Ojczyzny z dwoma totalitaryzmami: stalinowskim i hitlerowskim.

Wychowany w patriotycznej atmosferze rodzinnego domu i harcerstwa, do którego należał od najmłodszych lat, nie miał wątpliwości, że celem nadrzędnym w jego działaniach winna być służba dobru wspólnemu, służba krajowi, która w latach wojny wymagała szczególnych poświęceń.

W sierpniu 1939 roku powołany został przez władze harcerskie na stanowisko zastępcy komendanta Pogotowia Harcerskiego w Białymstoku, organizacji pomyślanej do współdziałania z wojskiem na wypadek wojny. W październiku 1939 roku, już pod okupacją sowiecką, Ryszard Kaczorowski działał w tajnym hufcu harcerskim, który w listopadzie tegoż roku wszedł w skład Szarych Szeregów.

W styczniu 1940 roku został hufcowym Szarych Szeregów i jednocześnie zastępcą komendanta Chorągwi oraz łącznikiem między Szarymi Szeregami a komendantem Związku Walki Zbrojnej; w czerwcu tegoż roku zostaje mianowany komendantem Chorągwi Szarych Szeregów.

Działalność konspiracyjna prowadzona przez Ryszarda Kaczorowskiego spowodowała, że 17 lipca 1940 roku został aresztowany przez NKWD, osadzony w więzieniu, najpierw w Białymstoku, a później w Mińsku, następnie zaś skazany, w dniu 1 lutego 1941 roku, przez Najwyższy Sąd Sowieckiej Republiki Białoruskiej na karę śmierci, po trwającym dwa dni procesie. W dniu 10 maja tegoż roku wyrok śmierci zamieniono na 10 lat łagrów. Zesłany do odbycia kary na Kołymę w katorżniczych warunkach pracował do marca 1942 roku.

Zwolniony z łagru w marcu roku 1942 niezwłocznie wstąpił do Armii tworzonej przez generała Władysława Andersa i odtąd związał swój los z losami tej Armii. To w niej – ewakuowany do Persji, a potem do Iraku – ukończył szkolenie łącznościowca i jako żołnierz batalionu łączności 3 Dywizji Strzelców Karpackich 2 Korpusu Polskiego brał udział w kampanii włoskiej, walcząc m.in. w bitwie o Monte Cassino.

Jak wielu innych żołnierzy, nie wrócił do Polski i wraz z większością 2 Korpusu osiedlił się w Wielkiej Brytanii. W 1947 r. uzyskał świadectwo dojrzałości w liceum 3 Dywizji Strzelców Karpackich. W Londynie ukończył Szkołę Handlu Zagranicznego, a następnie podjął pracę. Pracując zawodowo Ryszard Kaczorowski nie przerwał pracy społecznej w harcerstwie, którą zawsze traktował jako niezwykle ważną służbę dla przyszłości kraju. Od 1949 roku był członkiem Głównej Kwatery Związku Harcerstwa Polskiego, w latach 1955-1967 pełnił funkcję Naczelnika Harcerzy, a od 1967 roku – przewodniczącego ZHP poza granicami kraju,którą pełnił przez ponad 20 lat.

Działał też w Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, w zarządzie Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, w Radzie POSK, w Radzie Funduszu Pomocy Krajowi, Polskiej Macierzy Szkolnej, w Radzie Koordynacyjnej Polonii Wolnego Świata i w Radzie Instytutu Polskiego Akcji Katolickiej. Na dobre rozpoczął swą działalność po przejściu na emeryturę w 1986 roku.

W marcu 1986 roku Pan Ryszard Kaczorowski wszedł do Rządu RP na Uchodźstwie – w gabinecie prof. E. Szczepanika był ministrem do spraw krajowych. Na tym stanowisku rozwinął szeroko wszechstronne kontakty z działaczami opozycji w kraju.

Po konsultacjach przeprowadzonych w styczniu roku 1988, prezydent Kazimierz Sabbat wyznaczył Ryszarda Kaczorowskiego na swojego następcę. Gdy 19 lipca 1989 roku umiera nagle prezydent K. Sabbat, w tymże dniu Ryszard Kaczorowski obejmuje urząd Prezydenta RP na Uchodźstwie jako szósty, a zarazem ostatni z linii prezydentów reprezentujących ciągłość władzy suwerennej II Rzeczypospolitej. Jest to okres, kiedy w Polsce dokonywał się właśnie przełom polityczny, kiedy zaistniała możliwość odzyskania suwerenności. Na barki Prezydenta Kaczorowskiego spływa więc misja dziejowa godnego połączenia emigracyjnego nurtu wolnościowego z nurtem krajowym. Z misji tej Prezydent Ryszard Kaczorowski wywiązał się znakomicie. Dotrzymał wierności deklaracji Prezydenta RP Władysława Raczkiewicza, złożonej wkrótce po zakończeniu II wojny światowej, że „urząd Prezydenta RP złoży w ręce następcy powołanego przez Naród w wolnych od wszelkiego przymusu i groźby demokratycznych wyborach”, wyrażając w dniu 12 października 1990 roku swą gotowość – po dokonaniu w głosowaniu powszechnym w Polsce wyboru prezydenta – udania się do Warszawy na zaproszenie nowo wybranego prezydenta, by przekazać insygnia prawowitej władzy prezydenckiej II Rzeczypospolitej.

Wszyscy pamiętamy historyczną datę – 22 grudnia 1990 roku, kiedy to Prezydent Ryszard Kaczorowski przekazał uroczyście insygnia prezydenckie zaprzysiężonemu wcześniej Prezydentowi RP Lechowi Wałęsie. W ten sposób doszło do aktu symbolicznego wielkiej wagi. III Rzeczpospolita dała wyraz uznania i hołdu dla działań emigracji niepodległościowej, a ta ostatnia włączyła się w pełni w dzieło budowy nowych struktur państwowych siłami wszystkich Polaków bez względu na ich miejsce zamieszkania.

Już po akcie przekazania insygniów Pan Ryszard Kaczorowski z wielkim taktem i umiejętnością uczestniczy w wielkich wydarzeniach i różnego rodzaju uroczystościach, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, stanowiąc łącznik między dawnymi a nowymi laty, między tradycjami II Rzeczypospolitej a utrwalającą się III Rzeczypospolitą. Konsekwentnie w swych wystąpieniach publicznych stara się przekazać, zwłaszcza młodemu pokoleniu, te wartości i ideały, w imię których walczyło i trwało pokolenie ich Ojców. Jego autorytet moralny rośnie i staje się przykładem godności, z jaką należy reprezentować Majestat Rzeczypospolitej.

Mimo podeszłego wieku Pan Prezydent Ryszard Kaczorowski często odwiedza nasz kraj, gdzie spotyka się z różnymi środowiskami, a zwłaszcza z młodzieżą. Opowiada jej o czasach, gdy siedziba władz Polski znajdowała się w Londynie i tam urzędował legalny, choć nie uznawany przez świat prezydent Rzeczpospolitej. „Świadomość naszego istnienia – mówi – a tym bardziej działalności, jest bardzo mała. W czasie odwiedzin w kraju mam okazję publicznie przedstawiać to, co robiliśmy, i skąd wzięliśmy się na Zachodzie. Wszelkie dowody uznania dla mnie traktuję jako hołd dla całej emigracji. Utwierdził mnie w tym papież Jan Paweł II. Kiedy 5 czerwca 1989 r. Ojciec Święty wylądował w moim rodzinnym Białymstoku i przedstawiono mu moją osobę, zwrócił się do mnie ze słowami: „Proszę przekazać rządowi w Londynie podziękowanie za przechowywanie suwerenności Rzeczpospolitej”.
Pan Prezydent Kaczorowski zadziwia wciąż pogodą ducha, która nie przeszkadzała mu w konsekwentnej obronie wartości narodowych i państwowych. Czuje się wciąż zobowiązany przyrzeczeniem harcerskim. Potwierdza opinię, że trzeba wiele przejść w życiu, by umieć odróżnić sprawy ważne od błahych, dobro ogółu od celów własnych, od postawy egoistycznej.

Pan Prezydent jest kawalerem Orderu Orła Białego, Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski, Krzyża Franciszkańskiego, Krzyża Armii Krajowej oraz Krzyża Monte Cassino. W uznaniu zasług dla niepodległości Polski Ojciec Święty Jan Paweł II odznaczył go Wielkim Krzyżem Orderu Piano.

W 2004 został mianowany przez królową Elżbietę II honorowym kawalerem I klasy (Rycerzem Krzyża Wielkiego) brytyjskiego Orderu św. Michała i św. Jerzego. Wyróżnienie to otrzymał za wybitne zasługi dla Polonii brytyjskiej.

Stając się Rycerzem Krzyża Wielkiego, Pan Prezydent Kaczorowski mógłby używać szlacheckiego tytułusir. Pod jednym wszakże warunkiem: musiałby posiadać obywatelstwo brytyjskie. To godne odnotowania: Pan Ryszard Kaczorowski nigdy się o nie starał się. Pierwszy w swoim życiu paszport (przed wojną nie był w posiadaniu tego dokumentu) otrzymał dopiero w III Rzeczpospolitej.

Jest Pan Prezydent honorowym obywatelem 31 miast, otrzymał też tytuły, doktora honoris wielu uczelni, jest również tegorocznym laureatem dyplomu Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego –Benemerenti.

Cała droga życiowa Pana Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, jego służba Ojczyźnie w harcerskim mundurze i na żołnierskich szlakach, w Londynie, wśród polskiej emigracji na całym świecie powagę urzędu Prezydenta potwierdzają i są dla nas wszystkich wzorem godnym najwyższegoszacunku. Wiemy, że ta misja służby narodowej została wypełniona odpowiedzialnie i rzetelnie. Nakłada to i na nas obowiązek sprostania takiemu wzorcowi służby Ojczyźnie, aby i dziś zjednoczyć się pomimo różnic wokół spraw dla naszego kraju najważniejszych.

Najlepiej jednak postawę Pana Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego i pokolenia wojennej emigracji niepodległościowej charakteryzują pierwsze słowa hymnu harcerskiego: „Wszystko, co nasze, Polsce oddamy". Niech również i naszemu pokoleniu ta dewiza przyświeca i niech się tak stanie…

Druhu Ryszardzie – czuwaj!


+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego

Warszawa, 23 listopada 2009 roku

drukuj