Biliśmy się już pod Samosierrą

Ze Stanisławem Wieczorkiem z II Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego
rozmawia Anna Ambroziak

Jest Pan członkiem grupy, która wzięła udział w rekonstrukcji historycznej
szturmu na Arsenał, preludium Powstania Listopadowego. Skąd to zainteresowanie
historią?

– Bardzo interesuję się historią naszego kraju. Należę do tzw. starej gwardii,
czyli do pokolenia, które wychowywało się na książkach historycznych takich jak
"Trylogia" Henryka Sienkiewicza, "Popioły" Stefana Żeromskiego; do pokolenia,
które prowadziło szerokie dysputy w gronie znajomych na tematy historyczne. My
nie mieliśmy internetu, wiedzę zdobywaliśmy sami, z książek wówczas w szkole
często niepromowanych. Zawsze interesowała mnie epoka napoleońska i czasy
późniejsze. Fascynowały mnie nasze zwycięstwa, ale też klęski. W dzisiejszych
czasach ważne jest, by przekazywać młodzieży te wartości, którymi kiedyś ludzie
żyli, jak patriotyzm, honor, gotowość poniesienia ofiar najwyższych za swój
kraj, ziemię, rodzinę. Mam dwóch synów, jeden z nich jest ze mną w tej grupie
rekonstrukcyjnej – wciągnąłem go w to, żeby pamiętał o tym, co było, oraz o tym,
czym żył jego ojciec. Poza tym lepiej, żeby spędzał swój czas właśnie w ten
sposób, niż wisiał na trzepaku.

Dlaczego wybrał Pan właśnie tę grupę?
– II polski pułk piechoty z okresu Księstwa Warszawskiego powstał na początku
XIX wieku w Warszawie, jego żołnierze brali udział w walkach razem z Wielką
Armią we Francji, walcząc tam aż do abdykacji Napoleona. Oddał wielkie zasługi,
książę Józef Poniatowski mianował go nawet swoim pułkiem przybocznym. Staramy
się wskrzeszać w naszym pułku pamięć o tych zasługach naszych poprzedników.
Odtwarzamy historię – ale żeby to zrobić, najpierw trzeba ją poznać. Dlatego
jeździmy po całej Europie, idziemy tym szlakiem, którym szli kiedyś żołnierze
naszego pułku. Byliśmy w Hiszpanii, "biliśmy się" pod Somosierrą i pod Waterloo.
Proszę mi wierzyć, ludzi interesuje historia, ta prawdziwa i ta "pokazana".
Kiedy odtwarzaliśmy bitwę w Hiszpanii, widziałem na twarzach i w oczach
tamtejszych ludzi entuzjazm i podziw. Słyszeliśmy też słowa aprobaty i uznania –
słyszałem słowa, które wprawiły mnie w zdumienie: Hiszpanie byli dumni, że
ulegli kiedyś Polakom. To daje dużo satysfakcji.

Kto tworzy grupy rekonstrukcyjne?
– Najróżniejsi ludzie. W naszej grupie jest szeroki przekrój – od robotnika po
ludzi z wyższym wykształceniem, są nawet osoby piastujące wysokie funkcje
publiczne. Oczywiście praca tu nie jest lekka – częste wymarsze w kraju i za
granicę. Trzeba samemu dbać o broń i mundur, który sami sobie szyjemy. Tworzymy
grupę ludzi, którzy mają podobne pasje, których łączą podobne zainteresowania.
Często spotykamy się "poza pracą" w pułku, biwakujemy. Dlatego zachęcałbym
młodych rekrutów do przyłączenia się do naszych szeregów.

Co chciałbym Pan przekazać młodym ludziom?
– Aby pamiętali o historii własnej Ojczyzny. I by wyrośli na wartościowych
Polaków – no i żeby do nas dołączyli. To chyba oczywiste!

Dziękuję za rozmowę.

drukuj