Białe męczeństwo

W 2000 r. ukazała się na polskim rynku książka ojca
Andrei D’Ascania pt. "Cywilizacja
śmierci". Niespełna kilka dni później w brukowym tygodniku w naszym kraju
pojawił się jadowity artykuł szkalujący ojca Andreę, Białą Armię i założony
przez niego apostolat dla dzieci. Była to pierwsza nuta symfonii oszczerstw
zorganizowanej na skalę międzynarodową. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tym
samym czasie zaczęła się długa seria różnych procesów sądowych wytoczonych
10 członkom ruchu na czele z założycielem. W październiku 2003 r. wszyscy oskarżeni
zostali oczyszczeni z wszelkich zarzutów. Sprawa ojca Andrei ciągnęła się dłużej.
Dopiero 14 czerwca 2006 roku, po sześciu latach zmagań z najgorszymi oszczerstwami,
Sąd Apelacyjny w Akwili we Włoszech całkowicie uniewinnił ojca Andreę. Wyrok
głosi, że "nie popełnił przypisywanych mu czynów".
Oto kulisy dramatycznej historii ojca Andrei D’Ascania. Przykład coraz częściej
spotykanego we współczesnym świecie białego męczeństwa gigantów ducha i działania.

Dzieci ocalą świat przez Różaniec
Biała Armia to ruch kościelny uznany przez wielu biskupów i posiadający status
publicznego stowarzyszenia wiernych, dostosowany do potrzeb i możliwości
dzieci. Ruch ten powstał na życzenie św. Ojca Pio z Pietrelciny. Celem Białej
Armii jest zawierzenie dzieci Bogu Ojcu oraz tworzenie gniazd modlitwy, w
których dzieci wspólnie odmawiają Różaniec.
Święty Ojciec Pio rozumiał, jak potężną bronią w walce duchowej jest modlitwa
dzieci. Wielokrotnie powtarzał: "Dzieci ocalą świat!". Mówił, że
Różaniec jest najpotężniejszą "bronią", dzięki której można pokonać
zło. Właśnie od owej broni różańcowej ruch wziął nazwę "Armia", "Biała" –
od koloru niewinności i pokoju.
W 1917 roku Matka Boża, objawiając się Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie, potwierdziła
wielką moc modlitwy różańcowej dzieci. Przed spotkaniem z Matką Bożą pastuszkowie
z Fatimy doznali objawienia Anioła Portugalii, który udzielił im Pierwszej
Komunii Świętej. 13 maja 1917 roku, podczas pierwszego objawienia, Maryja poprosiła
dzieci, by ofiarowały życie Bogu za pokój na świecie: "Czy chcecie poświęcić
się Bogu, gotowi przyjąć wszystko, co zechce wam zesłać za pokój na świecie
i za nawrócenie grzeszników?". Dzieci odpowiedziały "tak".
W zamian za owo "tak" Maryja obiecała, że ocali ich ojczyznę, Portugalię,
od drugiej wojny światowej, i dotrzymała obietnicy. Skoro dzięki trojgu dzieciom
Maryja ocaliła cały kraj od wojny, dzięki modlitwie milionów dzieci ocali cały
świat. Tak mówił święty Ojciec Pio z Pietrelciny, prosząc, aby obok grup modlitewnych
dla dorosłych powstawały grupy modlitewne dla dzieci.
Dotychczas na całym świecie (we Włoszech, w USA, Ameryce Łacińskiej, Afryce,
Polsce, na Ukrainie itd.) ponad półtora miliona dzieci dokonało aktu poświęcenia
się Maryi.

Na wszystkich frontach
Nie sposób wymienić wszystkich aspektów działalności Białej Armii, niemniej
jednak przytoczymy w tym miejscu kilka przykładów:
Pierwsza Komunia Święta w wieku używania rozumu, zgodnie z dekretem "Quam
singulari" świętego Piusa X oraz zaleceniami Kodeksu Prawa Kanonicznego
(kanon 914).
Tworzenie Gniazd modlitwy, w których dzieci zobowiązują się do odmawiania Różańca,
w odpowiedzi na wezwanie Matki Bożej Fatimskiej, która we wszystkich swych
objawieniach zachęcała pastuszków, by korzystali z tej właśnie modlitwy.
Peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej w krajach byłego bloku komunistycznego:
w Bułgarii, Rumunii, na Białorusi, Węgrzech, w Rosji, na Ukrainie – jeszcze
przed upadkiem muru berlińskiego.
Pomoc w budowie i restauracji wielu kościołów w Europie Wschodniej, szczególnie
sanktuarium Boga Ojca Miłosierdzia w Zaporożu na Ukrainie.
Wprowadzenie katolickich rozgłośni radiowych na Ukrainie, Białorusi i w Rosji.
W Rosji, dzięki pomocy ks. bp. Antonioniego, udało się uzyskać częstotliwości
na obszarze całego kraju. Na tym fundamencie rozwinęło się Moskiewskie Radio
Maryja, obejmujące swym zasięgiem całą Rosję.

W obronie godności życia
"Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, aby pokonać nieprzyjaciela
i wroga" –
czytamy w Psalmie 8. Szatan wie, że dzieci zniweczą jego królestwo śmierci,
i dlatego za wszelką cenę usiłuje doprowadzić do tego, żeby na świat przychodziło
jak najmniej dzieci. Jego broń to środki antykoncepcyjne, manipulacje genetyczne
na embrionach ludzkich, a przede wszystkim aborcja.
Biała Armia, która w pierwszym rzędzie troszczy się o formację duchową dzieci,
postanowiła rozszerzyć pole działania w odpowiedzi na apel sługi Bożego Jana
Pawła II: "Zatrzymajcie tę rzeź!". Unikając wszelkich gwałtownych
działań, jako że przemoc rodzi jedynie przemoc, w 1988 roku Biała Armia postanowiła
zrobić coś dla dzieci nienarodzonych. W tym celu ustanowiła w mieście Akwila
oddział Ruchu Obrony Życia Biała Armia. Zorganizowano też Tydzień Obrony Życia.
"
Co robić? Jakie konkretne działania należy podjąć?". Aby prosić Matkę
Bożą o światło, członkowie Białej Armii udali się z pielgrzymką do sanktuarium
Matki Bożej z Roio, przemierzając Via Mariana – Drogę Maryi. Jest to górzysta
ścieżka długości około 3 km, wzdłuż której stoi 15 przepięknych i drogocennych
stacji różańcowych wykonanych techniką mozaiki.
Po V tajemnicy bolesnej, tuż przed stacją I tajemnicy chwalebnej, ktoś z uczestników
zwrócił uwagę na kamień o owalnym kształcie, przypominający rzeźbę z niezwykłą
precyzją oddającą kształt dziecka w łonie matki. Odczytano to jako znak i odpowiedź
Maryi: walkę o życie dzieci nienarodzonych trzeba zacząć po ich śmierci. Spontanicznie
pojawiło się pytanie: co dzieje się z ciałami dzieci zabitych przez tzw. aborcję?
Odpowiedź była przerażająca: są palone w szpitalnych spalarniach wraz z odpadami,
wyrzucane do ścieków lub utylizowane w zakładach kosmetycznych, a nawet…
spożywane (np. w Chinach)!
Stąd zrodziła się idea, by położyć nacisk na pogrzeb dzieci nienarodzonych,
aby człowiek uświadomił sobie wartość życia od samego poczęcia. Tak jak zwycięstwo
Jezusa zaczęło się po śmierci, poprzez zmartwychwstanie, decydująca walka o
życie miała się stoczyć po śmierci dzieci nienarodzonych.
Biała Armia zaczęła organizować pogrzeby dzieci, które padły ofiarą tzw. aborcji.
Skoro nie było dla nich miejsca wśród żywych, niech mają przynajmniej miejsce
wśród umarłych. Trzeba ocalić choćby skrawek ich ludzkiej godności.
Najpierw zbadany został prawny aspekt zagadnienia. Szczegółowej analizie poddano
ustawy i rozporządzenia regulujące sprawę pogrzebu. W regulaminie cmentarnej
służby porządkowej znaleziono zapis nakładający obowiązek grzebania dzieci
poronionych po czwartym miesiącu ciąży, a nawet wcześniej, na życzenie rodziców
lub osób, które dobrowolnie się tego podejmą. Następnie powstało Stowarzyszenie
Ruchu Obrońców Życia Białej Armii, które w zastępstwie rodziców zajęło się
grzebaniem tych dzieci. W ten sposób Biała Armia uzyskała pozwolenie na pochówek
dzieci nienarodzonych w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym na cmentarzu
miejskim w Akwili.

Skrawek ludzkiej godności
W 1989 roku Biała Armia zorganizowała pierwszy w świecie pogrzeb dzieci zabitych
przez tzw. aborcję, odbierając ich ciała ze szpitala miejskiego. Pogrzeby
odbywały się spokojnie przez dwa lata, a szczątki dzieci grzebane były na
cmentarzu, w miejscu wyznaczonym przez władze miejskie.
28 grudnia 1991 roku, we wspomnienie Świętych Młodzianków, na cmentarzu w Akwili
stanął pomnik: figura Matki Bożej Dzieci Nienarodzonych, autorstwa rzeźbiarki
Magdy Mateucci z Modeny. Jest to jedna z najbardziej znanychw spółcześnie rzeźb,
która dotarła już do wielu krajów świata. Jej pojawienie się za każdym razem
wywołuje niekończące się polemiki w środkach masowego przekazu.
Bardzo wymowna jest symbolika pomnika. Figura przedstawia kobietę przygarniającą
ramionami i otulającą swym płaszczem małe dzieci. Ich twarze nie są do końca
ukształtowane. Wyobraża to wszystkie dzieci, które nie będą miały twarzy w
ziemskim życiu. Maryja ogarnia je swą macierzyńską miłością, stając się ich
Matką z chwilą, gdy ziemskim matkom zabrakło odwagi, by wydać je na świat.
Twarz Matki Bożej również nie posiada rysów, ponieważ każdy z nas ma Jej udzielić
swych rąk i twarzy, aby bronić każdego ludzkiego życia.
Fakt, że ciała dzieci zabitych przez tzw. aborcję były grzebane na cmentarzu,
a zwłaszcza ów pomnik, wytrącił broń z ręki tym, którzy utrzymują, że dzieci
przed narodzeniem to "takie nic", "zlepek komórek", "konglomerat
tkanki", "odpady organiczne" itp.
Pogrzeb pokazuje światu, że te dzieci należą do rodziny ludzkiej, że ich ciałom
należy się taki sam szacunek jak wszystkim innym zmarłym. Na cmentarzu bowiem
grzebie się tylko ludzi.
Miniaturowe trumienki niesione procesyjnie, poświęcone i zakopane w ziemi krzyczą,
że ABORCJA JEST ZABÓJSTWEM, i to najpodlejszym, bo popełnionym na zupełnie
bezbronnej i niewinnej istocie. Ktoś powiedział kiedyś, że "jedyna różnica
pomiędzy zabiciem czterdziestolatka i czteromiesięcznego płodu polega na tym,
że dziecko nie może krzyczeć ani się bronić. I jego zwłoki nie zajmują tyle
miejsca".
Ówczesny arcybiskup Mario Peressin poświęcił pomnik. Na uroczystość przyjechali
dziennikarze z wielu krajów oraz znane osobistości. Reżyser Franco Zeffirelli
powiedział wtedy: "Mam nadzieję, że ten pomnik stanie na wszystkich cmentarzach
świata".

Kij w mrowisko
Inicjatywa ta wzbudziła wielką wrzawę, czego jej pomysłodawcy nie przewidzieli,
zamierzając jedynie zapewnić godziwy pogrzeb maleństwom, które giną bezimiennie,
nie mając nikogo, kto zatroszczyłby się o ich doczesne szczątki.
Reakcja świata komunistycznego i liberalnego była natychmiastowa. Szczególnie
zaciekłe były ataki środowisk feministycznych i mediów, z interpelacjami poselskimi,
marszami protestacyjnymi i wszelkiego rodzaju szykanami pod adresem Apostolatu
i ojca Andrei.
Pogrzeby dzieci nazwane zostały przez lewicowych parlamentarzystów "makabrycznym
ekshibicjonizmem", "odrażającą inicjatywą", "hańbą dla
miasta", a figura Matki Bożej na ich grobie – "pomnikiem degradacji
kultury".
Jeden z najpopularniejszych włoskich dzienników, "Corriere della Sera",
pisał, że kobiety, które dokonały tzw. aborcji, "z pewnością mają zmarłych
na tym cmentarzu i mają prawo chodzić na ich groby bez konieczności przechodzenia
za każdym razem obok tego bezlitosnego, niesprawiedliwego, nieprzyzwoicie propagandowego
pomnika swej niedoli".
Nic dziwnego zatem, że "nieznani sprawcy" zaczęli oblewać pomnik
farbą i bezcześcić go obscenicznymi napisami i pogróżkami.
Po jakimś czasie rada miejska Akwili zebrała się i uchwaliła, że należy usunąć
napis na pomniku: "50 MILIONOM DZIECI CAŁEGO ŚWIATA, KTÓRYM KAŻDEGO ROKU
ZADAJE SIĘ ŚMIERĆ PRZEZ ABORCJĘ". Prawda przeszkadza, zwłaszcza jeśli
zostanie wyryta w kamieniu i umieszczona w widocznym miejscu.
Ale to "nic nowego pod słońcem", jak mówi Księga Koheleta. 2000 lat
temu, kiedy został ukrzyżowany niewinny Syn człowieczy, napis umieszczony na
krzyżu bardzo przeszkadzał Jego oskarżycielom, którzy udali się do Piłata,
aby kazał go zdjąć lub przynajmniej zmienić. Piłat był bardziej konsekwentny
od współczesnych polityków i nie pozwolił niczego zmienić, mówiąc: "Com
napisał, napisałem".
W styczniu 1992 roku napis na pomniku w Akwili został usunięty za pomocą szlifierki,
w asyście władz miejskich, dziennikarzy i fotografów.
Biała Armia zaprotestowała, składając skargę przeciwko takiemu zachowaniu władz.
W 1994 roku decyzja urzędu miasta została wyrokiem sądu unieważniona jako niezgodna
z prawem. Napis wrócił na swoje miejsce.

Represje, czyli "śmierć moralna"
Pogrzeby dzieci nienarodzonych zaczęły rozprzestrzeniać się po całych Włoszech
i za granicą. Tymczasem w 1993 roku pewien pan, zajmujący poczesne miejsce
w hierarchii lokalnej masonerii, zasugerował ojcu Andrei, aby przestał organizować
pogrzeby dzieci. Dał mu jednoznacznie do zrozumienia, że w przeciwnym wypadku
może spodziewać się przykrości.
Ojciec Andrea odpowiedział żartem : "To jaką śmiercią mam umrzeć?".
Padła odpowiedź: "Najgorszą śmiercią, śmiercią moralną… zostaniesz zniszczony
jako człowiek i jako kapłan, zostaniesz wydalony ze stanu duchownego…".
Ojciec Andrea kontynuował rozpoczęte dzieło, organizując pogrzeby dzieci zabitych
przez tzw. aborcję. Masoni dotrzymali słowa. Cisza przed burzą trwała kilka
lat. W tym czasie przemyślnie organizowano zapowiedziane wcześniej "zniszczenie
moralne". Masoni nie rzucają przecież słów na wiatr. Na pierwszych stronach
gazet, ni z tego, ni z owego, zaczęły pojawiać się artykuły szkalujące ojca
Andreę i Białą Armię. Członków stowarzyszenia oskarżono o najbardziej nieprawdopodobne
i absurdalne zbrodnie: pranie brudnych pieniędzy, przynależność do swoistej
organizacji przestępczej, porwanie, kradzież, rytuały satanistyczne, orgie
seksualne, oszustwa podatkowe, wszelkie bluźnierstwa przeciwko wierze… Nastąpił
atak na niespotykaną skalę. W miarę jak Biała Armia odpierała zarzuty, pojawiały
się coraz to nowe i coraz poważniejsze oskarżenia. Spreparowano około czterdziestu
zarzutów, spod ziemi wyrośli "świadkowie" recytujący jak z nut swoje
zeznania. W ciągu dziesięciu lat przeciwko ojcu Andrei wszczęto 17 różnych
procesów sądowych – od spraw podatkowych po karne. Ze wszystkich możliwych
sądów i trybunałów nie musiał stawić się jedynie przed sądem wojskowym, mimo
że oskarżenie dotyczyło Armii.
Rzecz jasna na szczycie tej misternej konstrukcji, będącej istnym arcydziełem "sztuki
królewskiej", nie mogło zabraknąć klasycznego już oskarżenia o pedofilię.
Zresztą nietrudno było wysunąć taki zarzut wobec zakonnika od 30 lat z górą
prowadzącego apostolat wśród dzieci. Poza tym, czy można było znaleźć lepszy
wątek, aby zniszczyć dobre imię i zdyskredytować działalność Białej Armii i
jej założyciela?
Posypały się artykuły prasowe, programy telewizyjne, masowe protesty feministek.
Swego czasu trzy grosze wtrącił nawet brukowy tygodnik "Nie".
Sprawy sądowe ciągnęły się od roku 2000 aż do 14 czerwca roku 2006, kiedy to
zapadł wyrok uniewinniający, który stwierdza, że ojciec Andrea nie popełnił
przypisywanych mu czynów.
O ile oszczerstwa na temat ojca Andrei i Białej Armii wypełniały całe szpalty,
i to z reguły na pierwszych stronach gazet, o tyle wiadomość o całkowitym uniewinnieniu
go z wszelkich zarzutów, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach, pojawiła
się drobnym drukiem jedynie w nielicznych gazetach lokalnych. Znaczące środki
masowego przekazu nie raczyły wspomnieć o uniewinnieniu ojca Andrei, chociaż
przez całe lata rozpisywały się na temat jego niezliczonych "zbrodni".
Również i tym razem "nic nowego pod słońcem".
Można się spodziewać, że już niedługo liberalne media znów przystąpią do akcji,
ponieważ ojciec Andrea i wszyscy członkowie Białej Armii niebawem wrócą na
pole walki z "zabójcą od samego początku", aby z całą stanowczością
bronić życia, prosząc Boga o miłosierdzie dla swych oskarżycieli.
Przez Maryję, z Maryją i dla Maryi Biała Armia przystąpi do dzieła z nową mocą,
zahartowana przez długie cierpienie.

Michał Czarniecki

drukuj