Bez nowych zarzutów dla Kamińskiego
Wbrew rewelacjom, jakie wczoraj podało na swej antenie radio RMF,
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie nie postawiła żadnych nowych zarzutów byłemu
szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariuszowi Kamińskiemu. Tymczasem
według rozgłośni, miałyby one dotyczyć nielegalnych podsłuchów bohaterów afery
gruntowej.
Śledztwo w tzw. aferze gruntowej prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w
Rzeszowie dotyczy przekroczenia uprawnień przy realizacji czynności
operacyjno-rozpoznawczych w 2006 i 2007 roku przez byłego szefa CBA. Prokuratura
zarzuciła Mariuszowi Kamińskiemu nadużycia uprawnień, kierowanie nielegalnymi
działaniami operacyjnymi CBA dotyczącymi wręczania łapówek oraz kierowanie
podrabianiem dokumentów. Zarzuty te zagrożone są karą do ośmiu lat więzienia. To
obecny szef biura Paweł Wojtunik powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia
przestępstwa przez byłe kierownictwo CBA. Na przełomie maja i czerwca br.
zarzuty usłyszał także były wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Maciej
Wąsik i dwóch dyrektorów z pionu śledczo-operacyjnego.
Tymczasem według wczorajszych doniesień RMF, pojawiły się nowe zarzuty wobec
Mariusza Kamińskiego, które miałyby polegać na zakładaniu nielegalnych
podsłuchów Januszowi Kaczmarkowi, Jaromirowi Netzlowi i Konradowi
Kornatowskiemu. Jak podało RMF, w zawiadomieniu Wojtunika miały znaleźć się
stwierdzenia o oszukiwaniu sądu przez podawanie numerów Kaczmarka, Netzla i
Kornatowskiego jako numerów osób nieznanych, choć w rzeczywistości od początku
było jasne, do kogo należą. Autentyczności rewelacji podanych przez stację RMF
nie potwierdza jednak prokuratura. – Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie nie
wydawała żadnego postanowienia o zmianie, względnie o uzupełnieniu zarzutów. To
wszystko, co mam w tej sprawie do powiedzenia – zakomunikował "Naszemu
Dziennikowi" prokurator okręgowy w Rzeszowie Bogdan Gunia.
Przypomnijmy, że na początku lipca, tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich,
ówczesny szef rzeszowskiej prokuratury okręgowej Robert Kiliański, który
oskarżał Mariusza Kamińskiego w tzw. aferze gruntowej, zakomunikował o
zakończeniu śledztwa. Powiadomił też opinię publiczną, że niebawem do sądu trafi
akt oskarżenia przeciwko byłemu szefowi biura i osobom z byłego kierownictwa CBA.
Informacja ta podana na kilka dni przed końcem kampanii wyborczej wywołała
komentarze o upolitycznieniu prokuratury. Również prokurator generalny Andrzej
Seremet uznał, że informacja była przedwczesna, zaś postępowanie prokuratora
okręgowego w Rzeszowie nazwał wysoce niefortunnym, a Kiliański, uprzedzając
decyzję swego szefa o odwołaniu, sam podał się do dymisji. I choć od wyborów
upłynęły już trzy tygodnie, akt oskarżenia do sądu jeszcze nie trafił i nie
wiadomo, kiedy się to stanie.
Mariusz Kamieniecki
