Będzie pomnik, jak prokurator pozwoli
Z Andriejem Jewsiejenkowem, szefem służby prasowej Administracji Obwodu
Smoleńskiego, rozmawia Piotr Falkowski
Znowu w Smoleńsku zbliżają się ważne wydarzenia związane z Polską…
– No tak! Już 9 kwietnia będzie małżonka waszego prezydenta, potem 11 spotkanie
dwóch prezydentów.
Proszę coś powiedzieć o przygotowaniach.
– My "zawsze gotowi" [to zawołanie związku pionierów, czyli sowieckiej odmiany
harcerstwa – przyp. red.]. Oczywiście to poważne wydarzenia i my się też bardzo
poważnie przygotowujemy. Szczególną wagę przywiązujemy do tego, że w Smoleńsku
będzie spotkanie prezydentów. Liczymy, że ono jeszcze bardziej pomoże
rosyjsko-polskim stosunkom. Dmitrij Miedwiediew był w Krakowie na pogrzebie
Lecha Kaczyńskiego, a potem w grudniu spotkał się z prezydentem Bronisławem
Komorowskim w Warszawie…
Teraz okazją będzie kolejna rocznica zbrodni katyńskiej i pierwsza rocznica
katastrofy.
– No tak, czyli raczej smutne okoliczności, ale miejmy nadzieję, że to nie
zaszkodzi atmosferze spotkania politycznego prezydentów.
Jeszcze w sierpniu w administracji obwodowej spodziewali się Państwo, że w
rocznicę katastrofy na lotnisku stanie pomnik. Nic z tego nie wyszło.
– To jest związane ze śledztwem. Pomnik ma stanąć dokładnie w miejscu upadku
samolotu. A całe to miejsce jest zablokowane. MAK prowadził swoje prace, potem
wydał swoje rozstrzygnięcie i teraz dochodzenie prowadzi Komitet Śledczy
Prokuratury Generalnej. Dopiero kiedy to wszystko się zakończy, będzie można coś
w tym miejscu wybudować.
Czy polskie władze zwracały się do Państwa w tej sprawie?
– Tym zajmuje się ministerstwo kultury. Dwa tygodnie temu minister Aleksandr
Awdiejew ogłosił, że będzie rozpisany międzynarodowy konkurs, w którym mogą
wziąć udział artyści, architekci i rzeźbiarze również z Polski.
Ale na samym miejscu katastrofy milicja…
– Policja.
Rzeczywiście policja. Funkcjonariusze, którzy pilnują tego miejsca, niezbyt
przyjaźnie odnoszą się do gości z Polski, nie pozwalają fotografować. Dlaczego?
– No, nie wiem. Na zbliżanie się do wraku trzeba mieć zgodę, ale miejsce
katastrofy jest otwarte. Funkcjonariusze pewnie chcą ograniczyć ruch w tym
miejscu przed wizytami oficjalnymi w kwietniu. Ale każdy może tam podejść,
położyć kwiaty, zapalić świeczkę.
Ilu gości spodziewacie się Państwo w kwietniu w związku z wszystkimi
rocznicami i uroczystościami w Katyniu i Smoleńsku?
– Myślę, że kilka setek. Oczywiście wiele wizyt, także grupowych, nie ma
charakteru oficjalnego i oni się do naszej administracji w ogóle nie zgłaszają.
Czy administracja obwodu współpracuje w sprawie przyjeżdżających tu Polaków z
naszymi władzami?
– Ma być otwarty polski konsulat w Smoleńsku, żeby ułatwić opiekę nad ludźmi,
którzy tu przyjeżdżają. Poza tym jest u nas wydział spraw zagranicznych. Jeśli
chodzi o Polskę, to on zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi, ale także
organizacją wizyt oficjalnych, różnych uroczystości. Na przykład 2 kwietnia
będzie wielka grupa, 150 dzieci z Polski. Będą i w Katyniu, i na miejscu
katastrofy. My pomagamy organizatorom w organizacji ich pobytu, znalezieniu
noclegów itd.
Dziękuję za rozmowę.
