Bałwochwalstwo polityki

W ciągu ostatnich stuleci zrodziły się ideały, które nabrały charakteru mitu.
Jeszcze nie tak dawno twierdzono, że po ustanowieniu społeczeństwa bezklasowego
nastąpi wyzwolenie społeczne ludzi, które będzie równoważne z przekształceniem
człowieka w inną, nową, moralnie lepszą istotę. Nic takiego się nie dokonało.
Dlaczego nie udał się projekt stworzenia nowego człowieka?

Obecnie, mimo łączących go niezliczonych linii telekomunikacyjnych, świat
pozostaje podzielony. Nowym ideałem stała się konsumpcja coraz to nowych dóbr
materialnych. Ludzie nie stali się lepsi, lecz – jak pokazuje dzisiejsza kultura
masowa – bardziej brutalni. Grożą nam takie same konflikty jak dawniej. Projekt
rewolucyjnego przekształcenia ludzkości pochłonął zaś jedynie wiele
niepotrzebnych ofiar i zakończył się – ku ogólnej radości – wraz z upadkiem muru
berlińskiego.
Pomimo że środowisko społeczne, w którym żyje człowiek, nieustannie się zmienia
i jego zmiana jest przedmiotem dziejów, jest też w nim element stały. Zmieniają
się poglądy, upodobania, obyczaje; zmienia się kraj i społeczeństwo, a ludzie,
choć raz lepsi, a raz gorsi, pozostają w swej istocie tacy sami. Natura ludzka,
bez względu na możliwe różnice w jej pojmowaniu, jest bowiem niezmienna. Nie
można jej przekształcić żadną rewolucyjną zmianą polegającą na likwidacji klas i
ustaleniu nowych stosunków ekonomicznych.

Iluzje zamiast Boga

Jednym z wielkich teologów i filozofów, który rozmyślał nad naturą człowieka,
był św. Augustyn. Nawiązując do Starego Testamentu, w swoim słynnym dziele
"Państwo Boże" twierdzi, że na skutek grzechu pierworodnego ludzie, pierwotnie
dobrzy, stali się grzeszni, żyjący życiem cielesnym, miłujący siebie. Uznając
powszechność występku i zła wśród ludzi, Augustyn nie uważa jednak, że natura
ludzka jest zła bądź egoistyczna. Mówi wyraźnie: "Nikt nie jest zły z natury,
lecz ktokolwiek jest zły – z braku jest zły". Przed swoim upadkiem ludzie byli
osobami prawymi, obdarzonymi dobrą wolą. Są więc z natury dobrzy. Natura, "o ile
jest naturą, jest zawsze dobrą". Źródłem zła na świecie, które jest defektem lub
brakiem tego, co powinno być, jest dla niego odstąpienie człowieka od Boga –
podporządkowanie życia ludzkiego wartościom doczesnym i materialnym. Zło można
też rozumieć w sposób bardziej dynamiczny jako usuwanie dobra, aż do momentu,
gdy już w ogóle dobra nie ma. Złem jest zatem odchodzenie ludzi od wiary i od
Boga oraz będące tego skutkiem osłabienie wrodzonych zdolności zarówno umysłu,
jak i charakteru, obniżanie się poziomu elit w społeczeństwie, demoralizacja
społeczeństwa itd. Upadli ludzie odchodzą od światła rozumu, jaki dostarcza im
związek z Bogiem. Pojawia się w nich niezdolność do opierania się pożądaniom i
pokusom zmysłowym. Odwrócenie tego procesu może nastąpić jedynie przez
"uzdrowienie tego, co zostało skażone i zepsute", a zatem przez powrót do
oryginalnie dobrej natury ludzkiej. Jest to możliwe nie tylko dzięki pracy nad
sobą, ale przede wszystkim dzięki łasce – przez zwrócenie się ku Bogu.
Idea grzechu pierworodnego była nieznana filozofom przedchrześcijańskim. Platon,
Arystoteles i inni wielcy myśliciele starożytności uważali, że cnoty – pozytywne
cechy ludzkiego charakteru, takie jak mądrość, odwaga, umiarkowanie i
sprawiedliwość – zależą od indywidualnego wysiłku danej jednostki. Ideałem
klasycznym było szczęście ziemskie: życie dobre we wspólnocie politycznej
polegające na uprawianiu cnót oraz moralnym i intelektualnym doskonaleniu się. O
grzechu pierworodnym i potrzebie wiary w Boga zapomniało także wielu filozofów
współczesnych, w szczególności marksiści. Głosili oni ideał wszechstronnie
rozwiniętej osobowości. Twierdzili, że nowoczesne społeczeństwo może być złożone
z jednostek "łączących twórczość materialną i duchową, pracujących ze
znajomością zdobyczy techniki i uprawiających twórczość naukową, literacką czy
artystyczną, aktywnych w politycznej i społecznej działalności, rozwiniętych
fizycznie". Zarówno te ideały, jak i obecny ideał dobrobytu materialnego mógłby
św. Augustyn określić jedynie jako iluzoryczne. Utrzymuje bowiem, że jedynie
dzięki zwróceniu się ku Bogu człowiek odzyskuje swoje naturalnie dobre cechy,
zaczyna raczej żyć zgodnie z wymogami ducha niż ciała i odchodzi od występku. W
społeczeństwie, w którym brakuje Boga, nie ma ani wszechstronnego rozwoju
osobowości, ani pełnej cnoty, ani prawdziwego szczęścia. Wszystkie ludzkie
radości okazują się złudne i obracają się w smutki, zaś cnoty zmieniają się w
wady.

Wody Babilonu

W przeciwieństwie do myślicieli pragnących zminimalizować wpływ religii na
politykę, a wręcz usunąć ją na margines, św. Augustyn nie uznaje autonomii
polityki w stosunku do religii. Poddaje politykę ograniczeniom. Dowodzi, że choć
politycy obiecują często ludziom niebo na ziemi, faktycznie nie potrafią
uchronić ich przed niedolami tego życia. Idee polityczne mogą doprowadzić
ludzkość do upodlenia lub nawet do zagłady, podczas gdy jednostki, które miłują
Boga i pozostają wierne swoim przekonaniom, nawet w dobie głębokich kryzysów i
załamania się państw, mogą osiągnąć swój cel, jakim jest życie wieczne. Ten cel
winien być zatem uznany za nadrzędny cel życia ludzkiego. Ogranicza to politykę
i sprowadza ją do funkcji służebnej. Pogląd, że wszystkie problemy ludzkie można
będzie doskonale raz kiedyś rozwiązać dzięki rozwojowi nauki i techniki oraz
określonym koncepcjom politycznym, i przyznawanie w związku z tym polityce
najwyższego miejsca w ludzkim życiu jest niczym innym jak bałwochwalstwem
polityki. Zastępowanie miejsca Boga przez państwo jest bałwochwalczym
traktowaniem instytucji państwa. Polityka, która nie ogranicza się do własnych
funkcji zapewnienia bezpieczeństwa i dobrobytu obywatelom, zaś próbuje narzucać
im światopogląd w postaci określonej ideologii, bierze się z ludzkiej
zarozumiałości, przewrotnej próby imitowania Boga.
Szczęścia nie osiąga się dzięki bezbożnej pysze, która prowadzi ludzi do
odrzucenia Boga, ale dzięki pokorze, która ludzkie serca zwraca ku Niemu.
Symbolem ludzkiej pychy jest wieża Babel, którą Augustyn identyfikuje ze
starożytnym Babilonem i innymi mocarstwami.
Kiedy poddamy refleksji projekty polityczne i ideologiczne, którym całe
pokolenia poświęciły życie, zapominając o Bogu jako celu prawdziwym, a które
wszystkie zakończyły się porażką (na przykład podboje terytorialne lub złudne
idee organizujące społeczeństwa), widzimy, jak wzburzone wody Babilonu odpływają
w dal.

Rzeczpospolita chrześcijańska

Analizując upadek Rzymu, św. Augustyn wiąże go z rozkładem moralnym
społeczeństwa. Kiedy rozpadało się cesarstwo rzymskie, Rzymianie dawno już
zapomnieli o poświęceniu dla ojczyzny, odwadze, nieustępliwości, pracowitości,
oszczędności i prostocie – cechach ich przodków, które doprowadziły ich państwo
do potęgi. O patriotyzmie wśród nich nie było mowy, gdyż w kosmopolitycznym
imperium, do cna przesiąkniętym materializmem, zatraciło się wszelkie poczucie
narodowe. Ucisk podatkowy i rozległa biurokracja wzmagały nienawiść do państwa.
Pogłębiał się kryzys gospodarczy. Sytuację pogarszały też zacięte spory
religijne i partyjne. Ducha tolerancji i poszanowania dla drugich trudno było
się doszukać. Interes własny i grupowy górował nad wszystkim. Wśród łoskotu
walącego się imperium toczyły się intrygi o zdobycie władzy.
Od cnót obywatelskich i od wynikającej z nich siły moralnej społeczeństwa zależy
kondycja państwa. Obowiązujące prawa mogą do pewnego stopnia powstrzymać
obywateli przed popełnieniem przestępstw. Nie są jednak w stanie zmienić ich
dyspozycji wewnętrznej, ich moralności, która może wynikać jedynie z posiadanych
przez nich cnót. Bez nich ani wielość, ani ostrość przepisów nie przyczyni się
do większej praworządności. "Zakaz bowiem powiększa pragnienie rzeczy
zakazanej". Dlatego też, argumentuje Augustyn, chrześcijaństwo, odwracające
ludzką uwagę od przemijających rzeczy zewnętrznych i kierujące ludzi ku miłości
Boga i bliźniego, a zarazem nakłaniające ich do wstrzemięźliwości,
szczodrobliwości, sprawiedliwości, miłosierdzia, zgody, czystości, pokory,
pogody ducha i innych pozytywnych cech nie przyczynia się do osłabienia państwa,
lecz wręcz odwrotnie, do jego wzmocnienia.
Zwrócenie się ku Bogu nadaje zarówno indywidualnemu życiu ludzkiemu, jak i życiu
społecznemu zupełnie odmienny, moralny charakter. Umożliwia realizację wartości
prawdziwych: prawdy, piękna i dobra, które nie są tworami ludzkimi, lecz tkwią w
samej konstrukcji wszechświata. Dlatego Augustyn oświadcza, że jeżeli
chrześcijanie, "owi prawdziwie pobożni i cnotliwie żyjący, posiadają nadto
umiejętność rządzenia narodami, to szczęściem jest największym dla ludzi, gdy za
zrządzeniem Boga tacy władzę w swym ręku dzierżą". W ten sposób kładzie
podwaliny pod ideę państwa doczesnego, opartego na zasadach chrześcijańskich.
Tylko takie państwo, dla nazwania którego posłużymy się określeniem
"rzeczpospolita chrześcijańska", jest godne podziwu. Możliwa jest w nim
solidarność między ludźmi, która dokonuje się dzięki więzom łączącej ich wiary
oraz wynika z ich cnoty i szlachetności. Zamiast pozoru pokoju zabezpieczonego
przez ustrój świecki, takie państwo wciela najpełniejszy stopień porządku i
zgody możliwy dla ludzi, jaki wynika z ich jedności w Bogu. W takim państwie
przywódcy, prawdziwie cnotliwi, stają się dla innych wzorem. "Nie wynoszą [się]
mimo szumnych pochwał i przesadnie uniżonych hołdów, pomnąc zawsze, iż tylko
ludźmi są". Celem ich jest służyć innym. Ich władza "nie jest dla ich dobra
własnego, lecz dla dobra ludzkości".
Święty Augustyn łączy odrzucenie Boga jako prawdziwego celu ludzkiego życia z
próbą stworzenia sztucznych ludzkich celów. Uznanie pierwszeństwa Boga w życiu
jest według niego jedyną prawdziwą gwarancją realizacji życia dobrego w
społeczeństwie i jego obrony przed ideologiami, które odrzucając życie wieczne i
przyznając naczelne miejsce w życiu sprawom ludzkim, usiłują osiągnąć kontrolę
nad człowiekiem i podporządkować go sprawom doczesnym.

 

Prof. Włodzimierz J. Korab-Karpowicz
 

Autor jest profesorem filozofii i stosunków międzynarodowych na
Anglo-Amerykańskim Uniwersytecie w Pradze. Absolwent Katolickiego Uniwersytetu
Ameryki w Waszyngtonie, doktor Uniwersytetu Oksfordzkiego. Artykuł oparty jest
na fragmentach jego najnowszej książki "Historia filozofii politycznej. Od
Tukidydesa do Lockera".

drukuj