Atak na Magdę Buczek nie był przypadkowy

Z posłem Janem Filipem
Libickim (PiS), członkiem sejmowej Podkomisji ds. Osób Niepełnosprawnych,
rozmawia Wojciech Wybranowski

Wygłosił Pan niedawno w Sejmie dość ostre oświadczenie krytykujące Kazimierę
Szczukę za jej zachowanie na antenie telewizji Polsat, gdzie szydziła z Magdy
Buczek, założycielki działających przy Radiu Maryja Podwórkowych Kółek Różańcowych
Dzieci.

– Chcę powtórzyć to, co już mówiłem na forum parlamentu – sam będąc osobą niepełnosprawną,
czuję się zaszczycony, że jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej mogę
zabrać głos w obronie pani Magdy Buczek. Dlaczego zdecydowałem się na wypowiedź
w tej sprawie? Dla mnie nie ulega wątpliwości, że postępowanie pani Kazimiery
Szczuki było przykładem skandalicznego aktu społecznego chuligaństwa, poseł
zaś, jako osoba publiczna, powinien reagować w sytuacji, gdy ktoś, zwłaszcza
w tak okrutny sposób, atakuje osobę słabszą, niemogącą się bronić. Co ciekawe
– przy okazji haniebnego ataku pani Szczuki na Magdę Buczek wydarzyła się jednak
jedna pozytywna rzecz, a mianowicie owi medialnie nagłaśniani "obrońcy
tolerancji, równości" pokazali swoją prawdziwą twarz i udowodnili, że
są tylko pseudoobrońcami, że te hasła równości dla wszystkich ludzi, również
niepełnosprawnych, jakimi środowisko pani Szczuki się posługuje, to tylko medialne
hasełka, wykorzystywane jako użyteczne narzędzie propagandowe do realizacji
swych własnych ideologicznych celów. Jedynym pożytecznym skutkiem, jaki wynika
z tego incydentu, jest ukazanie się tychże celów w całej ich istocie.

Ale przecież nie dalej jak 8 marca feministki, których czołową reprezentantką
jest pani Kazimiera Szczuka, z wielkim przekonaniem mówiły do telewizyjnych
kamer i dziennikarskich mikrofonów o prawach kobiet, prawach osób niepełnosprawnych.

– Szczuka pokazała, że organizatorom różnego rodzaju parad w rodzaju marszów
równości, 8-marcowej manify tak naprawdę nie chodzi o społeczną równość, o
prawa mniejszości, osób niepełnosprawnych, a tylko o realizację swoich ideologiczno-politycznych
postulatów. Okazuje się, że w wystąpieniach osób ze środowisk feministycznych,
liberalnych i lewicowych tematyka osób niepełnosprawnych i ich problemów została
wprowadzona czysto instrumentalnie i bynajmniej nie chodzi im o dobro ludzi
borykających się np. z problemem kalectwa. Zachowanie pani Szczuki pokazało
również, że środowiska, których jest ona kluczowym przedstawicielem, "walczą" o
godność osób niepełnosprawnych tylko wtedy, kiedy jest im z nimi po drodze,
a kiedy takie osoby znajdują się "po drugiej stronie barykady", imają
się wszelkich metod, by je zniszczyć i osiągnąć swoje anarchistyczne i niezdrowe
społecznie cele. Cieszę się, że zdecydowana reakcja KRRiT udowodniła, iż nowa
Rada zamierza z całą stanowczością stać na straży godności człowieka w przekazach
medialnych.

Ale czy nie jest trochę tak, że założycielka Podwórkowych Kółek Różańcowych
Madzia Buczek stała się ofiarą ataku niejako przypadkowo. Sama Szczuka dzisiaj
powtarza, jakoby nie zdawała sobie sprawy z choroby Madzi.

– Absolutnie nie zgadzam się na twierdzenie, że pani Magda Buczek stała się
celem czy ofiarą ataków przypadkowo. Środowiska lewicowe i liberalne prowadzą
zaciętą walkę, próbując zawłaszczyć dla siebie kwestię praw osób niepełnosprawnych
do godnego życia, by stać się ich wyłącznym przedstawicielem; próbują wskazywać,
że tylko żyjąc według ich liberalnego modelu życia, niepełnosprawni mogą realizować
się zawodowo i społecznie. Rozgrywa się batalia o to, czy będziemy widzieli
prawa osób niepełnosprawnych w wymiarze i perspektywie wartości chrześcijańskich,
czy w perspektywie liberalnej i laickiej. Pani Magda Buczek nie stała się przypadkową
ofiarą ataków – jest ona przecież dowodem na to, że osoby niepełnosprawne można
reprezentować na płaszczyźnie chrześcijańskiej, katolickiej, jak ona sama to
robi. Dlatego też jestem przekonany, że ta młoda kobieta stałą się ofiarą z
premedytacją przygotowanego ataku – szyderstw i kpin pani Szczuki, uważanej
za sztandarową postać polskiego feminizmu. Magda Buczek jest zagrożeniem dla
pewnego "monopolu" środowisk liberalnych i feministycznych na "reprezentowanie
praw osób niepełnosprawnych", dlatego przypuszczono na nią atak, wyszydzając
to, co mówi, i sposób, w jaki to robi. Na pewno nie stała się przypadkową ofiarą
i sądzę, co stanowczo podkreślam, że w owym programie pana Kuby Wojewódzkiego
zaatakowano ją werbalnie z premedytacją.

Wystąpił Pan w parlamencie w obronie Madzi Buczek. Czy zamierza Pan jeszcze
w tej sprawie podejmować jakieś kroki?

– Nie wiem, co jeszcze mógłbym zrobić w tej sprawie, bo skoro zajęła się tym
KRRiT – czyli organ do tego powołany – to trudno ją wyręczać. Ale jeśli Czytelnicy "Naszego
Dziennika" mają pomysł, w jaki sposób mógłbym jeszcze zadziałać, to z
największą przyjemnością oddam się do dyspozycji.

Dziękuję za rozmowę.

Rada o Szczuce

drukuj