Afera gruntowa znów w sądzie

W sierpniu 2009 r. w pierwszym procesie Ryba został skazany na 2,5 roku
więzienia, a Andrzej K. na karę grzywny. W maju ubiegłego roku Sąd Okręgowy w
Warszawie uchylił wyrok, ale z powodów formalnych. – Sąd musi ocenić legalność
akcji specjalnej CBA. Powody będą merytoryczne – mówił adwokat Mariusz Paplaczyk.
Z nieoficjalnych informacji wiadomo jednak, że powodem skierowania sprawy do
ponownego rozpatrzenia było nieskuteczne poinformowanie jednego ze świadków
obrony o terminie rozprawy. Okoliczności zmieniły się o tyle, że w bieżącym roku
samobójstwo popełnił Andrzej Lepper. Jednak w jego sprawie toczyło się odrębne
postępowanie. Przed sąd wezwana będzie jedynie ograniczona liczba świadków.

Piotr Ryba i Andrzej K. zdecydowali natomiast, że nie będą ponownie zeznawać, i
podtrzymali to, co zeznali w pierwszym procesie. Obaj różnią się jednak oceną
tego, co wydarzyło się w 2007 roku. Ryba odpiera zarzuty i uważa się za ofiarę
nielegalnej prowokacji przeprowadzonej przez ówczesne kierownictwo CBA. Jak się
okazuje, w nierozpoczętym jeszcze procesie przygotowanym przeciw byłym
funkcjonariuszom Biura, w tym przeciw jego ówczesnemu szefowi Mariuszowi
Kamińskiemu o nadzorowanie i prowadzenie nielegalnej operacji, Ryba ma mieć
status pokrzywdzonego. Natomiast zdaniem drugiego oskarżonego Andrzeja K.,
wszystkie zdarzenia opisane w aktach sprawy miały miejsce. Jednak podkreśla on,
że działał w przekonaniu, że wszystko odbywa się legalnie. – Czy to było
przestępstwo, będzie oceniał sąd – powiedział na rozpoczęciu procesu.
W 2007 r. biznesmeni mieli za łapówkę wręczoną Andrzejowi Lepperowi
przeprowadzić urzędowe odrolnienie ziemi na Mazurach. Ich kontrahentem był
wcielony w rolę biznesmena zainteresowanego transakcją oficer CBA pod
przykryciem. Obaj powoływali się na wpływy w resorcie rolnictwa kierowanym przez
Andrzeja Leppera. Jednak 6 lipca 2007 r., w dniu, w którym mieli dostarczyć
ministrowi umówioną kwotę, ówczesny minister rolnictwa został prawdopodobnie
poinformowany o planowanej akcji. Dzień wcześniej na poufnym spotkaniu w hotelu
Marriott dane na ten temat miał przekazać ówczesny szef MSWiA w rządzie
Jarosława Kaczyńskiego Janusz Kaczmarek. Lepper w ostatniej chwili je odwołał. W
tym czasie Andrzej K. przeliczał na umówionym spotkaniu w hotelu kwotę
ustalonych 3 mln złotych. Afera doprowadziła do rozpadu koalicji rządowej i
ogłoszenia przyspieszonych wyborów, po których władzę w kraju przejęła Platforma
Obywatelska. Jak się okazało, sprawa nie była od początku do końca prowokacją
funkcjonariuszy Biura, co część mediów zarzucała Centralnemu Biuru
Antykorupcyjnemu.

Maciej Walaszczyk
 

drukuj