A na Wyspach demoralizacja na całego
W Wielkiej Brytanii zajęcia z edukacji seksualnej będą obowiązkowe dla wszystkich uczniów szkół państwowych w wieku od 5 do 16 lat. Taką decyzję podjął rząd w Londynie. Wraz z obowiązkowymi zajęciami o seksie równolegle wprowadzone zostaną nowe lekcje dotyczące narkotyków, zdrowego stylu życia i finansów.
Najmłodsze dzieci w ramach seksedukacji będą uczyć się o częściach ciała człowieka, dojrzewaniu, a także o tym, jak mówić o swoich uczuciach i przyjaźni. Uczniowie szkół średnich – według założeń – mają dowiedzieć się na nim o tym, jak ważny jest stały związek, a także o tym, „jak ryzykowne zachowania seksualne mogą prowadzić do chorób i niechcianej ciąży”. Zdaniem ministra szkolnictwa Jima Knighta, taka wiedza jest młodym ludziom niezbędna i wyposaży ich w umiejętności, które pozwolą sprostać wyzwaniom dzisiejszego świata. – To ważne, aby te informacje nie docierały do nich z boiska, pomieszane z przekazem medialnym na temat seksu – uważa Knight. Dodał, że to właśnie szkoła najlepiej przekaże, co jest dobre, a co złe w tej materii i wyjaśni, jak powinny wyglądać relacje rodzinne.
Rząd uzasadnia, że o tym, iż taki typ edukacji powinien być obowiązkowy, zadecydowały badania na temat seksu i narkotyków przeprowadzone w szkołach. W ankietach wielu uczniów miało twierdzić, że wie zbyt mało o „bezpiecznym seksie”, „zdrowiu reprodukcyjnym” i podejmowaniu odpowiedzialnych wyborów. Celem edukacji ma być obniżenie ilości ciąży wśród nastolatek. Argument ten jednak jest nietrafiony. Pomimo najbardziej zaawansowanych pakietów edukacyjnych dotyczących wychowania seksualnego odsetek nastolatek w ciąży jest na Wyspach najwyższy spośród wszystkich państw zachodniej Europy.
Ministerstwo zapewnia także, że wprowadzając obowiązkowe zajęcia tego typu, zadba o to, by były one na tyle elastyczne, żeby uwzględnić profil szkoły, potrzeby uczniów, a także wartości wyznawane przez nich oraz ich rodziców.
Łukasz Sianożęcki
