15 milionów Polaków

Jednym z najbardziej nagłośnionych programów globalistycznych był raport
"Granice wzrostu", przygotowany dla Klubu Rzymskiego w 1972 roku przez zespół
naukowców z Massachusetts Institute of Technology (USA), pod kierownictwem
małżeństwa Dennisa i Donelli Meadowsów. Posłużyli się oni wypracowaną przez Jaya
W. Forrestera metodą dynamiki systemów, na podstawie której opracowali
komputerowy model służący do symulowania w czasie globalnego rozwoju i jego
zaburzeń. Konstruując model rozwoju, uwzględnili łącznie pięć czynników – liczbę
ludności, produkcję żywności, wykorzystanie zasobów naturalnych, wielkość
produkcji przemysłowej, zanieczyszczenie środowiska naturalnego. Ustalili, że
powodem narastających kryzysów jest nierównomierność procesów wzrostu.

Wnioskiem z raportu był postulat standaryzowania wzrostu w skali globalnej przez
standaryzowanie w skali globalnej wszystkich jego czynników. Jednym ze
standaryzowanych czynników miał być zatem także przyrost demograficzny. W
istocie ten "wniosek" był zawarty już w założeniach badawczych projektu
Meadowsów, w którym na jednym poziomie usytuowano zarówno materialne czynniki
niezbędne ludziom do życia, jak i istnienie samych ludzi.
Założenia te były formułowane pod wpływem opinii międzynarodowych środowisk
politycznych i finansowych. Na przykład sekretarz generalny ONZ Sithu U Thant w
1969 roku przestrzegał przed "groźbą eksplozji demograficznej". To stanowisko
podtrzymane zostało w kolejnych raportach Klubu Rzymskiego. W pochodzącym z 1991
roku raporcie "Pierwsza rewolucja globalna", uzasadniając potrzebę globalnej
polityki ludnościowej, stwierdzono na przykład, że "można sobie tylko próbować
wyobrazić, jak bogate byłyby dziś takie kraje jak Indie – hojnie wyposażone
przez naturę – gdyby mogły swe zaludnienie utrzymać na poziomie z początku XX
wieku".
Wracano w ten sposób do tez zawartych w "Eseju o populacji" Thomasa Malthusa
(1798), promowanym szeroko już w XIX wieku przez brytyjską Kompanię
Wschodnio-Indyjską. "Maltuzjanizm" służył w istocie jako uzasadnienie
ograniczenia populacji krajów kolonizowanych, tak aby metropolie kolonialne
mogły pozyskiwać z nich możliwie największe korzyści przy możliwie najmniejszych
kosztach administrowania koloniami.
Skutkiem tego stanowiska stało się między innymi typowanie dopuszczalnych liczb
ludności dla poszczególnych krajów świata i postawiony w latach 90. XX wieku
postulat światowej policji populacyjnej, stojącej na straży tych limitów.
Światową policję populacyjną postulował m.in. Boutros Boutros Ghali, polityk
egipski, sekretarz generalny ONZ w latach 1992-1996. Plan ustanowienia policji
populacyjnej na kongresie demograficznym w Kairze w 1994 roku został zablokowany
głównie dzięki energicznej akcji Stolicy Apostolskiej i osobiście Jana Pawła II.

Wracając do programów dla Polski. Po kongresie demograficznym, który odbył się w
Bukareszcie w końcu 1974 roku, profesor Meadows udał się w objazd stolic
ówczesnych krajów socjalistycznych, między innymi do Warszawy. Z tej okazji
ukazujący się w PRL tygodnik "Kultura" (nr 2/604 z 12 stycznia 1975 roku)
przeprowadził wywiad z Meadowsem zatytułowany "Granice prognozy". To właśnie w
tym wywiadzie profesor Meadows stwierdził, że około 15 milionów ludności dla
Polski "gwarantowałoby równowagę".
Natomiast według danych, które nieco wcześniej pozyskali poufnie koledzy z mego
środowiska politycznego, na rok 2040 (taką perspektywę czasową przyjęły wówczas
środowiska zbliżone do Klubu Rzymskiego) planowano dla Polski dokładnie 14,6
miliona mieszkańców. Dane te pokrywają się z informacją Meadowsa. Warto
pamiętać, że w tamtym czasie ludność Polski liczyła ponad 38 milionów. Podobną
liczbą ludności dysponował wtedy, przykładowo, Egipt. Dziś Egipt liczy ponad 80
milionów ludności i nadal powiększa swą populację. Polska liczy dziś mniej
więcej tyle samo ludności co w połowie lat siedemdziesiątych, jednak ulega
gwałtownym procesom starzenia.
Wywiad z Meadowsem zawierał inne jeszcze rewelacje. Na pytanie peerelowskiego
dziennikarza, jak wyobraża sobie drastyczne zahamowanie rozrodczości, Meadows
odpowiedział: "Państwo o ustroju socjalistycznym ma w tej mierze szczególne
możliwości". Indagowany, czy rodzina może chcieć mieć dzieci i czy ma do tego
prawo, odparł: "Absurd". Na sugestię, że nie można lekceważyć tradycji i
biologii, stwierdził: "Łatwo je zmieniać". Na pytanie, czy odmawia ludziom prawa
wolności posiadania potomstwa, odrzekł: "Sądzę, że społeczeństwo (…) powinno
rządzić się logiką (…). Można stworzyć politykę kierującą rozrodczością".
Oto, co miał do przekazania zniewolonym przez sowiecki socjalizm Polakom
przedstawiciel "wolnego świata".
Na razie – na skutek "polityki kierującej rozrodczością" oraz w wyniku
długotrwałej, masowej emigracji zarobkowej wymuszonej warunkami ekonomicznymi –
Polska stanęła w obliczu załamania systemu ubezpieczeń i systemu finansów
publicznych.

Jan Łopuszański
 

drukuj