Grecję czeka fala protestów
Po ponad miesięcznej przerwie ruszyły notowania na greckiej giełdzie. Zgodnie z prognozami wielu analityków główny indeks skurczył się o prawie 23 procent. Mimo otwarcia giełdy sytuacja w kraju nie napawa optymizmem. Na ulice wyszli lekarze i pracownicy kolei.
Protestujący domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń, a także sprzeciwiają planowanej prywatyzacji przedsiębiorstw. To dopiero początek lawiny konsekwencji z jakimi wiąże się wprowadzenie przez Ateny bolesnych reform.
Około 8 tysięcy lekarzy publicznej służby zdrowia ogłosiło strajk częściowy – pacjenci są wprawdzie przyjmowani, ale za wizytę muszą płacić bezpośrednio u lekarza. Strajk ma potrwać do piątku.
Na kilka godzin pracę przerwali dziś także pracownicy kolei, sprzeciwiający się zapowiadanej prywatyzacji ich przedsiębiorstwa. Z powodu strajku anulowano liczne połączenia między Atenami i północą kraju. Grecka kolej jest na samej górze listy przedsiębiorstw przeznaczonych do prywatyzacji. Dochód z procesu prywatyzacyjnego ma pójść na spłatę zadłużenia kraju. Sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna – zwraca uwagę prof. Zdzisław Kordel.
– W chwili obecnej wszyscy wierzą, że znajdzie się rozwiązanie, ale patrząc na to, że budzą się poszczególne grupy społeczne, które – tak jak lekarze – od lutego nie dostali wynagrodzenia, to może być bardzo niebezpiecznie w Grecji. Poza tym, o ile dobrze pamiętam, w ubiegłym tygodniu premier Grecji wcale nie wykluczał kolejnych wyborów, ponieważ nie ma aż takiego wsparcia na dokonywanie tych reform, których wymaga Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Komisja Europejska – podkreślił prof. Zdzisław Kordel z Katedry Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Gdańskiego.
Tymczasem, po ponad miesiącu, ponownie ruszyła ateńska giełda. Odnotowała ona gwałtowne spadki; główny indeks skurczył się o prawie 23 procent. Notowania Banku Grecji spadły o 30 procent, co stanowi dzienny limit. Ateński parkiet zamknięto 29 czerwca, gdy władze zdecydowały się również zamknąć banki i wprowadzić kontrolę przepływu kapitału, aby uniknąć załamania systemu bankowego, gdyby klienci masowo zaczęli wypłacać oszczędności.
– Giełda ateńska jest jedną z mniejszych giełd w Europie. Mają miejsca procesy konsolidacji giełd europejskich. W związku z tym, sukcesem tej giełdy jest na pewno to, że jeszcze funkcjonuje. A ten spadek o ¼ nie jest niczym dziwnym po tak złożonej sytuacji, jaka ma miejsce w greckiej gospodarce, a zwłaszcza, jeśli chodzi o greckie firmy, które niestety mają trochę ograniczone możliwości – nie tyle inwestowania, co rozwoju. To jest naturalny spadek – powiedział dr Krzysztof Kaszuba.
W Atenach kontynuowane są rozmowy między rządem a greckimi kredytodawcami, poświęcone reformom, jakie Grecja musi przeprowadzić, by uzyskać pomoc finansową. Od uzgodnienia memorandum w sprawie koniecznych środków naprawczych zależy czy Grecja otrzyma kolejny, trzeci pakiet pomocy finansowej. Jednak, zdaniem dra Krzysztofa Kaszuby, najlepszym scenariuszem był Grexit.
– Wyjście Grecji ze strefy euro dzisiaj byłoby lepszym rozwiązaniem dla pozostałych członków strefy euro i na pewno wreszcie uspokoiłoby sytuację, jeśli chodzi o Grecję – zwraca uwagę dr Krzysztof Kaszuba.
W rozmowach oprócz rządu greckiego udział biorą: Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Mechanizm Stabilności. Do 20 sierpnia Ateny muszą spłacić Europejskiemu Bankowi Centralnemu ponad 3 miliardy euro.
TV Trwam News/RIRM
