B. Marczuk: Ukraina ma potężny problem demograficzny. Nieczyste ciosy wymierzone w Polskę mogą być obliczone na wzbudzanie antyukraińskich emocji, by Ukraińcy wrócili do kraju
Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, gra nieuczciwie i fauluje Polskę. Pytanie, czy nie posuwa się specjalnie z tymi wszystkimi rzeczami? Ukraina ma potężny problem demograficzny, a ten zasób jest m.in. w Polsce. Może nieczyste ciosy wymierzone w nas mają powodować wzbudzić emocje antyukraińskie, by ci ludzie się tutaj na tyle źle czuli, żeby wrócili na Ukrainę? To jest naprawdę bardzo cenny zasób młodych, dobrze wykształconych, ciężko pracujących ludzi – wskazał Bartosz Marczuk, ekspert ds. polityki społecznej, członek Rady Rodziny i Demografii przy Prezydencie RP, b. wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
Według Spisu Powszechnego z 2011 roku w Polsce przebywało około 100 tys. cudzoziemców, co stanowiło 0,3 proc. całej populacji kraju. W 2024 roku jest to już 2,5 mln imigrantów. To około 6 proc. populacji.
– Transformacja z kraju emigracyjnego do kraju imigracyjnego dzieje się w absolutnie fenomenalnie szybkim tempie. To wzbudza emocje, niepokój. (…) 90 proc. cudzoziemców żyjących w Polsce sprowadza się do trzech grup. To są Ukraińcy, Białorusini bądź imigranci z krajów Unii Europejskiej, czyli z Wielkiej Brytanii, Francji czy Holandii – powiedział Bartosz Marczuk.
Członek Rady Rodziny i Demografii przy Prezydencie RP ocenił, że „z perspektywy stricte ekonomicznej i demograficznej naprawdę dużo zyskujemy na imigracji, dlatego że ci imigranci są bardzo aktywni zawodowo”.
– Ukraińcy sprzed wojny to wskaźnik zatrudnienia na poziomie 93 procent. Teraz z uchodźcami, czyli tymi kobietami z dziećmi, wskaźnik zatrudnienia sięga ponad 70 procent. Jest to najwyższy wskaźnik zatrudnienia we wszystkich krajach OECD. Polska ma tę specyfikę, że integruje imigrantów głównie przez rynek pracy. Oni co do zasady żyją za swoje. (…) Bardzo mocno dokładają się do naszego PKB. Raporty Deloita czy Banku Gospodarstwa Krajowego mówią, że to jest rząd wielkości 15-20 proc. naszego wzrostu gospodarczego – wyliczał b. wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.
– Na przykład Bank Gospodarstwa Krajowego mówi, że każda złotówka, którą wypłacamy w postaci „800 plus” dla dzieci cudzoziemskich (…) przynosi nam 6 złotych w postaci wpływu do budżetu – dodał.
Gość Telewizji Trwam został zapytany także o kwestię diaspory. Poza granicami Polski żyje ponad 20 mln obywateli. Bartosz Marczuk zauważył, że „powinniśmy dbać o to, żeby za granicą uczyć języka polskiego, żeby wciąż utrzymywać kontakty, żeby wzmocnić nasze placówki dyplomatyczne. (…) Brakuje takich polityk, żeby organizować festiwale, wydarzenia kulturalne”.
– Mamy system stypendialny, np. dla młodych Polaków. Przecież oni mogliby, nawet mówiąc słabo po polsku, ale mówiąc biegle po angielsku, (…) u nas studiować medycynę czy informatykę. Przyjadą, zakochają się. Zobaczą sobie jak Polska wygląda. Zostaną, a nawet jak nie zostaną, to będą pamiętać, że ojczyzna jest bezpieczna, przyjazna, że to fajne miejsce. (…) Czy państwo postarało się o to, żeby np. firmy mogły sięgać do dużej Polonii brazylijskiej? To kraj od nas dużo mniej zamożny, a tam jest największa po USA polska diaspora na świecie. (…) To są wszystko narzędzia, które mądre kraje świata stosują. To jest nasz potencjał, który znowu tutaj jest niewykorzystany – zaznaczył b. wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.
Po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku Polska zdała egzamin, wykazując się otwartością i przyjacielskością. Polacy bezinteresownie przyjęli do swoich domów ukraińskich uchodźców. Zachowanie to nie przełożyło się jednak na relacje między tymi krajami na szczeblu rządowym.
– Wołodymyr Zełenski gra nieuczciwie i fauluje, mówiąc o plejadzie „bohaterów”, a wie, że to dla nas wrażliwy temat. Pytanie, czy nie posuwa się specjalnie z tymi wszystkimi rzeczami? (…) Ukraina w tej chwili liczy około 30 mln mieszkańców. W 1991 r. to było 52 mln ludzi. Oni mają potężny problem demograficzny, a ten zasób jest m.in. w Polsce. Pytanie, czy nieczyste ciosy wymierzone w nas nie mają powodować tego, żeby rzeczywiście wzbudzić emocje antyukraińskie, by ci ludzie się tutaj na tyle źle czuli, żeby wrócili na Ukrainę? To jest naprawdę bardzo cenny zasób młodych, dobrze wykształconych, ciężko pracujących ludzi – zwrócił uwagę Bartosz Marczuk.
radiomaryja.pl




