fot. pixabay.com

PiS przedstawia pomysł na stopniowe wychodzenie z ETS

Prawo i Sprawiedliwość będzie zabiegało o wyłączenie z systemu ETS instytucji finansowych, aby wyeliminować spekulacje. Partia zapowiada stopniowe wychodzenie Polski z unijnego podatku, jeśli wygra przyszłoroczne wybory.

Unijny system ETS podbija ceny energii elektrycznej. Na problem wskazuje wiele krajów, dlatego Komisja Europejska położyła na stole propozycję reformy systemu. Zakłada m.in. wydłużenie i zwiększenie puli darmowych uprawnień do emisji do 2030 roku. To nie zadowala Czechów i Włochów, którzy domagają się zawieszenia systemu.

– Mechanizmy opodatkowania emisji dwutlenku węgla prowadzą do nierównowagi i sztucznego zawyżania cen – podkreśliła premier Włoch, Giorgia Meloni.

Szefowie rządów obu krajów przygotują stanowisko na posiedzenie Rady Europejskiej zaplanowane na 15 i 16 października. Będą domagali się od Komisji Europejskiej zawieszenia systemu ETS, ale też przesunięcia wejścia w życie ETS2 przynajmniej do 2030 roku. Zaskakujący jest fakt, że do tego grona nie dołączył premier Donald Tusk, skoro ETS najmocniej uderza w Polskę – zauważył poseł Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości.

– W naszej strukturze prądu, w Polsce, dla przedsiębiorców to jest 50 proc., a średnio w Unii Europejskiej razem z nami to jest zaledwie 11 proc. – wskazał polityk PiS.

Koalicja Obywatelska przekonuje, że system musi dalej działać, tylko w innej formie.

– Te środki powinny być wydatkowane na transformację energetyczną, bo tylko transformacja energetyczna może zagwarantować tanią produkcję prądu – stwierdził poseł Adrian Witczak z KO.

Kandydat PiS na premiera, poseł prof. Przemysław Czarnek, zauważył, że jego partia złożyła w sierpniu w Sejmie projekt ustawy o radykalnej zmianie, zakładającej wyjście z systemu ETS i inwestycje w energetykę węglową.

Michał Nieznański z Konfederacji widzi w obietnicy PiS tylko hasło wyborcze.

– Mówi to PiS, czyli mówi to partia, która z Mateuszem Morawieckim przez osiem lat rządziła i podpisywała te wszystkie chore pomysły, teraz się od tego odżegnując. Są po prostu w tym niewiarygodni – ocenił polityk Konfederacji.

Projekt PiS opiera się na ubiegłorocznym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który wskazał na niezgodność procesu decyzyjnego Unii Europejskiej w kwestii ETS z polską konstytucją. Według europosła Daniela Obajtka z PiS odrzucenie ETS będzie czasochłonne.

– Nigdy nie zrobimy tego z dnia na dzień, ponieważ to są normalne świadectwa, to są generalnie normalne zobowiązania firm. To jest papier wartościowy – zwrócił uwagę eurodeputowany PiS.

W międzyczasie Polska ma zabiegać, aby część środków zamiast na opłatę ETS szła na inwestycje. PiS chce przenieść opłatę mocową na odnawialne źródła energii, aby obniżyć rachunki za prąd z elektrowni węglowych.

– Nie może być tak, że ten, co destabilizuje sieć, nie ponosi kosztów opłaty – zaznaczył Daniel Obajtek.

PiS proponuje też uwolnienie ETS od instytucji finansowych, aby zapobiec spekulacjom. Prof. inż. Halina Kruczek-Pawlak zauważyła, że kiedy ETS wchodził w życie w 2005 r., cena uprawnień do emisji CO2 była na poziomie ośmiu euro.

– Ten gwałtowny wzrost ceny do kilkudziesięciu euro, a dzisiaj ponad 80, prawie 100, zaszedł wtedy, kiedy rzeczywiście poszło to na rynek akcji – podkreśliła ekspert.

Radca prawny Piotr Żyłko zauważył, że Unia Europejska nie przewiduje wyjścia z ETS. Jeżeli zaś sami zrezygnujemy z płacenia podatku na podstawie polskiej ustawy, to grożą za to sankcje przewidziane przez prawo unijne.

– Teraz rodzi się ciekawe pytanie, czy nam, Polakom i Polsce, się po prostu opłaca stosować te przepisy? – zwrócił uwagę radca prawny.

Projekt PiS to odpowiedź na decyzję Senatu. Izba wyższa głosami rządzących odrzuciła dwa wnioski prezydenta Karola Nawrockiego o organizację referendum ws. unijnej polityki klimatycznej. Podpisy pod obywatelskim wnioskiem o referendum ws. Zielonego Ładu zbiera „Solidarność”.

TV Trwam News

drukuj