Kompromitacja prokuratury. Sąd nakazał ponowne wyjaśnienie okoliczności związanych z opiniami, które miały uzasadniać zatrzymanie pos. M. Romanowskiego
Kolejna kompromitacja prokuratury kierowanej przez obecną koalicję rządzącą. Chodzi o opinie biegłych, które miały uzasadnić zatrzymanie w lipcu 2024 roku posła Marcina Romanowskiego. Obrońcy posła wnioskowali o wszczęcie śledztwa w sprawie tych opinii, ale prokuratura odmówiła. Teraz Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa uchylił postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Prokuratura Krajowa, chcąc szybko zatrzymać byłego wiceministra sprawiedliwości, Marcina Romanowskiego, nie wystąpiła o uchylenie jego immunitetu ze Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Śledczy dostali ostrzeżenie z Rady Europy, Stałego Przedstawicielstwa RP przy Radzie Europy, a także od ekspertów z zakresu prawa międzynarodowego, że posła chroni immunitet.
Wobec tych wątpliwości na polecenie Adama Bodnara wiceminister Arkadiusz Myrcha zlecił przegotowanie opinii konstytucjonalistom, ale nie specjalistom z zakresu prawa międzynarodowego. Same opinie wzbudziły wątpliwości Bartosza Lewandowskiego, obrońcy posła Romanowskiego.
– Na podstawie tych niepodpisanych opinii prokuratorzy zdecydowali się na zatrzymanie Marcina Romanowskiego, dzisiaj wiemy – na bezprawne i nielegalne pozbawienie go wolności – podkreślił Bartosz Lewandowski.
Sprawa przygotowania samych opinii trafiła do prokuratury, ale ta odmówiła wszczęcia postępowania. Teraz Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa uznał, że śledztwo powinno być wszczęte. Prokuratura musi podjąć konkretne czynności.
– Wszcząć śledztwo, wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sprawy i sporządzenie tych opinii, przyczyn, dla których w ogóle ci eksperci z zakresu prawa konstytucyjnego podjęli się tego, czy znali oni Arkadiusza Myrchę? Wiemy, że co najmniej jedna osoba znała się osobiście z wiceministrem sprawiedliwości – zwrócił uwagę Bartosz Lewandowski.
Prokuratura zarzuca Marcinowi Romanowskiemu nadużycia w wydawaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, którym zarządzał. Sam Romanowski twierdzi, że zarzuty są polityczne, bo środki trafiały do organizacji, które szeroko pomagały ofiarom przemocy, jak np. Ochotnicza Staż Pożarna. Romanowski ścigany jest listem gończym. Przez półtora roku przebywał na Węgrzech. W tej chwili przebywa w nieznanym miejscu. Twierdzi, że obecnie w Polsce nie może liczyć na sprawiedliwy proces.
TV Trwam News



