Rząd uderza w Lasy Państwowe

Nasz model leśnictwa, choć sprawdza się od lat i stoi za ogromnym sukcesem ochrony przyrody w Polsce, pozostaje pod ostrzałem resortu klimatu. W dniu, w którym minister Hennig-Kloska ogłosiła powstanie dwusetnego rezerwatu, w Pałacu Prezydenckim dyskutowano o zagrożeniach, jakie wynikają z rządowej polityki wobec lasów.

Minister klimatu i środowiska opuściła mury resortu, by przed tablicą informacyjną z hasłem „rezerwat przyrody Dolina Rzeki Małej” ogłosić : ”To jest dwusetny rezerwat”, który powstał w trakcie pełnienia funkcji minister przez Paulinę Hennig-Kloskę. Według resortu klimatu nowy rezerwat przyczyni się do ochrony obszarów cennych przyrodniczo.

By mogły pozostać w niezmienionym kształcie, zachować swoje wartości przyrodnicze na kolejne pokolenia – powiedziała minister Hennig-Kloska.

Duży znak zapytania przy takiej argumentacji postawił poseł Paweł Sałek z Prawa i Sprawiedliwości w trakcie dyskusji zorganizowanej w Pałacu Prezydenckim. Konferencji towarzyszyło hasło: „Polski model wielofunkcyjnej gospodarki leśnej i finansowania ochrony środowiska wzorem dla zrównoważonego rozwoju Europy”.

– Opowiadanie o tym, że przyroda sama sobie poradzi i sama sobie będzie dawać radę, jest po prostu nierealne – wskazał.

A właśnie tak polityk opozycji odczytuje plan na polskie lasy realizowany dziś przez rząd i resort klimatu. Paweł Sałek, który jest jednocześnie doktorem i specjalizuje się w naukach leśnych, przywoływał badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, gdzie w celu ochrony wyłączono ogromne obszary leśne. Wnioski z tych badań wskazują, że pozostawienie przyrody samej sobie nie zapewnia ochrony bioróżnorodności biologicznej.

– Zrównoważona, wielofunkcyjna gospodarka leśna stoi za sukcesem polskiej przyrody, bo gdyby nie było tej gospodarki od ponad 100 lat i jeszcze wcześniej, to gdzie dzisiaj by te rezerwaty powstawały? – pytał poseł Paweł Sałek.

Po zmianie władzy w Polsce, wielofunkcyjna gospodarka leśna znalazła się na celowniku. Nowe rezerwaty powstają na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe. Towarzyszy temu mnożenie form ochrony. Resort klimatu głośno mówi o starolasach, lasach społecznych i realizuje bezprawne moratorium, co w praktyce prowadzi do wyłączeń dużych obszarów leśnych z gospodarki leśnej. Od lat sukces ochrony polskiej przyrody idzie w parze z sukcesem Lasów Państwowych.

– Które, żeby realizować te bardzo ważne funkcje społeczne, otwartości, że możemy z lasów korzystać, musi też zarabiać, a zarabia na drewnie – mówił Sławomir Mazurek, doradca Prezydenta RP.

Próbując wywrócić do góry nogami dotychczasowy model ochrony przyrody, resort klimatu zagraża Lasom Państwowym, bo łamie zasadę ich samofinansowania się – kolejne wyłączenia to koszty. Jacek Cichocki z „Solidarności” wskazał, kto jako pierwszy może odczuć pogarszającą się sytuację finansową Lasów Państwowych.

– Boję się osobiście, jako też szef związku zawodowego, że najpierw sięgnie się do kadry i będą zwolnienia – mówił.

Skutki polityki resortu klimatu już są odczuwalne w polskich domach.

– Dzisiaj przy dwusetnym rezerwacie pani minister mamy cenę pelletu o tej porze roku prawie 2,5 tys. zł – mówił doradca prezydenta, Sławomir Mazurek.

Traci też branża drzewna, co – według posła Andrzeja Zapałowskiego z Konfederacji – może wskazywać na silny lobbing z zewnątrz.

– Mieliśmy najlepszą gospodarkę leśną w Europie, mieliśmy najlepiej rozwijający się przemysł drzewny. Z chwilą, kiedy pani Kloska weszła do ministerstwa z panem Dorożałą, rozpoczęła się dewastacja – przekonywał.

Były dyrektor generalny Lasów Państwowych, dr inż. Konrad Tomaszewski, przyznał, że lasy niezależne finansowo nie mogą podobać się Brukseli i dodał, iż plan na lasy pozostaje niezmienny. Zmieniają się za to metody: dziś dominuje metoda małych kroków, jak mówi: metoda plasterkowania.

– Plasterkami prowadzić do tego, co się nie udało: czyli nie udało się dokonać reprywatyzacji, prywatyzacji, wtłoczenia Lasów Państwowych w fundusz majątku państwowego – tłumaczył.

To, że taki scenariusz jest możliwy, potwierdza raport ukrywany przed opinią publiczną, w którym eksperci – na zlecenie ministerstwa – wyliczyli koszty wyłączenia 20 proc. powierzchni lasów ze zrównoważonej gospodarki leśnej. Oszacowali je na miliard złotych rocznie.

TV Trwam News

drukuj