Pos. dr Z. Kuźmiuk: Przedsiębiorcy nie zostawiają na rządzących suchej nitki. Na cztery miesiące przed rozpoczęciem roku gospodarczego nagle premier wychodzi z ministrem finansów i mówi, że podwyższają podatki
Przedsiębiorcy nie zostawiają na rządzących suchej nitki. Na cztery miesiące przed rozpoczęciem roku gospodarczego nagle premier wychodzi z ministrem finansów i mówi, że podwyższają podatki. Ryczałtowcy w Polsce to ok. 200-300 tys. firm. One płacą podatki w zależności od rodzaju działalności od 2 do 17 proc. ryczałtu. Obniżono im limit obrotowy, on wynosił ponad 2 mln euro, czyli ponad 8 mln zł rocznie. Co za tym idzie, dużo firm wypadnie z tego obrotu i będzie musiało przejść na podatek dochodowy liniowy, który wynosi 19 proc. albo progresję podatkową, albo stworzyć sobie spółkę i płacić podatek CIT 22 proc. To jest znacząca podwyżka. Na tych firmach stoi polska gospodarka, jeżeli zabierzemy im większą niż do tej pory część zysku, to przestaną się rozwiać. Ta propozycja rządu jest zupełnie kuriozalna – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Donald Tusk i minister finansów, Andrzej Domański, zaproponowali zmiany w systemie podatkowym, które mają przynieść ulgę części podatników. Jak zauważyła opozycja, jest to przede wszystkim kosmetyczna korekta skierowana tylko do ok 3.5 mln podatników. Dodatkowo rachunek za tę zmianę mają zapłacić przedsiębiorcy.
– To, co proponuje rząd, to jest kosmetyka. Zaproponowane rozwiązania są skierowane tylko do ok. 3.5 mln ludzi zarabiających od 12 do 15 tys. zł brutto. Ci, którym bliżej 12 tys. zł brutto, będą mieć ulgę w podatku w wysokości 21 zł miesięcznie, a dla tych, którzy zarabiają w granicach 15 tys. zł brutto, będzie to ok. 300 zł miesięcznie. Tę operację zaadresowaną do 14 proc. podatników podatku PIT mają sfinansować przedsiębiorcy (…). Polskie firmy będą mniej konkurencyjne, bo zamiast inwestować będą musiały odprowadzać pieniądze z zysku do budżetu państwa. Przed tym podatkiem nie uciekną, bo nie mają jak. Optymalizacje podatkowe w dużej części realizują firmy zagraniczne, ponieważ mają rozbudowane zespoły prawników oraz mają sposoby – wskazał dr Zbigniew Kuźmiuk.
Przedsiębiorcy ostro krytykują najnowszy pomysł rządu Donalda Tuska i ostrzegają przed jego konsekwencjami dla polskich firm. Szczególne obawy dotyczą obniżenia limitu przychodów dla ryczałtowców, przez co część przedsiębiorców może zostać zmuszona do przejścia na znacznie wyżej opodatkowane formy rozliczenia.
– Przedsiębiorcy nie zostawiają na rządzących suchej nitki. Na cztery miesiące przed rozpoczęciem roku gospodarczego nagle premier wychodzi z ministrem finansów i mówi, że podwyższają podatki. Ryczałtowcy w Polsce to ok. 200-300 tys. firm. One płacą podatki w zależności od rodzaju działalności od 2 do 17 proc. ryczałtu. Obniżono im limit obrotowy, on wynosił ponad 2 mln euro, czyli ponad 8 mln zł rocznie. Co za tym idzie, dużo firm wypadnie z tego obrotu i będzie musiało przejść na podatek dochodowy liniowy, który wynosi 19 proc. albo progresję podatkową, albo stworzyć sobie spółkę i płacić podatek CIT 22 proc. To jest znacząca podwyżka. Na tych firmach stoi polska gospodarka, jeżeli zabierzemy im większą niż do tej pory część zysku, to przestaną się rozwiać. Ta propozycja rządu jest zupełnie kuriozalna – oznajmił poseł PiS.
Dług Skarbu Państwa rośnie w szybkim tempie, a najnowsze dane budzą coraz większe obawy. W przyszłym roku suma deficytów budżetowych czterech budżetów obecnej koalicji rządzącej może przekroczyć bilion złotych.
– To są zatrważające dane, minister finansów musi je publikować. Przyglądając się temu, trzeba bić na alarm, bo większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że ten dług publiczny powiększa się bardzo szybko. W prawdzie nie mamy jeszcze budżetu na przyszły rok, ale sądzę, że suma deficytów budżetowych czterech budżetów koalicji rządzącej przekroczy bilion zł – akcentował polityk.
Całą rozmowę z pos. dr. Zbigniewem Kuźmiukiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



