fot. PAP/Szymon Łaszewski

S. Horbaczewski: Teraz tankowanie to jest bajka o Kopciuszku. Żyjemy w świecie ułudy, gdzie wydaje się, że wróżka dotknęła „czarodziejską różdżką” stację paliw i te paliwa są tańsze

Teraz tankowanie to jest bajka o Kopciuszku. Żyjemy w świecie ułudy, gdzie wydaje się, że wróżka dotknęła „czarodziejską różdżką” stację paliw i te paliwa są tańsze. Niestety to nie jest równa sytuacja dla wszystkich uczestników rynku. Gdybym był rolnikiem, który ma większe gospodarstwo, kupuje nie na stacji benzynowej, to cena jest hurtowa. Ceny hurtowe rządzą się innymi prawami, a więc średni i duzi rolnicy muszą kupować paliwo po cenach hurtowych, których nie dotyka program CPN – mówił Sławomir Horbaczewski, ekonomista, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Rząd na ostatnie dwa tygodnie wakacji ponownie uruchomił program CPN, dzięki któremu kierowcy mogą tankować taniej. Problem w tym, że ta obniżka nie obejmuje wszystkich uczestników rynku paliwowego. Szczególnie odczuwają to średni i duzi rolnicy, którzy paliwo kupują po cenach hurtowych, a te nie są objęte programem. W efekcie pozorna ulga dla kierowców nie oznacza równego traktowania wszystkich odbiorców paliwa.

Teraz tankowanie to jest bajka o Kopciuszku. Żyjemy w świecie ułudy, gdzie wydaje się, że wróżka dotknęła „czarodziejską różdżką” stację paliw i te paliwa są tańsze. Niestety to nie jest równa sytuacja dla wszystkich uczestników rynku. Gdybym był rolnikiem, który ma większe gospodarstwo, kupuje nie na stacji benzynowej, to cena jest hurtowa. Ceny hurtowe rządzą się innymi prawami, a więc średni i duzi rolnicy muszą kupować paliwo po cenach hurtowych, których nie dotyka program CPN – powiedział Sławomir Horbaczewski.

Program CPN, zamiast rozwiązywać konkretne problemy społeczne, stymuluje popyt na paliwa, nie prowadząc ani do ograniczenia emisji, ani do zmniejszenia korków czy zużycia paliwa. Można więc odnieść wrażenie, że rząd próbuje za pomocą „czarodziejskiej różdżki” stworzyć obraz tańszej rzeczywistości. Pytanie tylko, ilu kierowców dostrzega, że za tym rozwiązaniem nie stoją długofalowe efekty gospodarcze, a przede wszystkim krótkotrwały efekt propagandowy.

Pojawia się pytanie czemu program CPN został wprowadzony w takiej, a nie innej postaci. Co innego, gdyby został wprowadzony w sposób refleksyjny, a nie bezrefleksyjny. Rząd wprowadził go bez przemyślenia, zaadresowania konkretnych problemów społecznych i bez właściwego zaadresowania gospodarki. Program CPN ewidentnie stymuluje popyt na paliwa wśród konsumentów. On nie zmniejsza ilości spalin, nie zmierza do redukcji korków poprzez rzadsze używanie samochodów, nie zmniejsza zużycia paliwa, tylko wręcz odwrotnie. Pokazuje, że możemy „czarodziejską różdżką” dotknąć rzeczywistości i jest ona inna. Tutaj pojawia się pytanie ilu z kierowców potrafi na to spojrzeć w sposób racjonalny? Słuchając wypowiedzi widać, iż kierowcy nie mają wiedzy czym się rząd kierował, w jaki sposób chciał do tego podejść. To nie jest polityka gospodarcza. To są działania, które propagandowo wpływają na rynek i nie wywołują długotrwałych efektów gospodarczych, które wpływałyby pozytywnie na rzeczywistość – akcentował ekonomista.

Największy problem polega na tym, że program CPN nie wygląda na efekt długofalowej, przemyślanej polityki gospodarczej, ale raczej na instynktowną reakcję rządzących. Zamiast analizować, jak przygotować gospodarkę na wyzwania najbliższych lat, władza reaguje na bieżące problemy i oczekiwania społeczne. To przypomina zachowanie zwierząt, a mianowicie w obliczu zagrożenia najpierw pojawia się odruch, a dopiero później refleksja.

Najgorsze jest to, że nie mamy do czynienia z przemyślaną, poprzedzoną głębokimi analizami, polityką gospodarczą, która zmierza do długoterminowego pobudzenia gospodarki i takiego jej ukształtowania, aby poradziła sobie z tym, co się wydarzy na świecie w ciągu najbliższych kilku lat. Mamy do czynienia z prostą reakcją taką, jak zwierzęta. Nie powinniśmy się tym kierować, ale niestety jest to odzwierciedlenie zachowań zwierząt. Jeżeli pojawia się jakieś zagrożenie na zewnątrz to zwierzę najpierw nieruchomieje, ucieka albo zaczyna się bronić. To jest bardzo instynktowne, tutaj nie ma zastanowienia się, patrzenia w przyszłość – zauważył gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Sławomirem Horbaczewskim można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj